
Tłumy koczujące na plażach, zablokowane drogi, miasto kamperów i emocje, jakich świat nie widział od ponad pięćdziesięciu lat. Zbliża się start misji Artemis II, a słynne Space Coast na Florydzie przeżywa prawdziwe oblężenie.
Do startu potężnej rakiety szykuje się ponad 400 tys. widzów, którzy chcą na własne oczy zobaczyć, jak ludzkość ponownie opuszcza niską orbitę okołoziemską i wyrusza w stronę Srebrnego Globu. Ten widok zapamiętają do końca życia.
Turyści z całego świata zgromadzili się, aby zobaczyć historyczną misję Artemis II. Hotele? Zapomnijcie. Ludzie koczują gdzie tylko się da, żeby być świadkiem tej historycznej chwili. Zajęte są parkingi, plaże, parki.
Jeśli pogoda i kapryśna technika nie pokrzyżują planów, w środę o godzinie 18:24 czasu wschodniego ( 2 kwietnia 0:24 czasu polskiego) niebo nad Florydą rozświetli potężny słup ognia. Będzie to widowisko o gigantycznym znaczeniu symbolicznym i naukowym.
Po raz pierwszy od grudnia 1972 r., kiedy to zakończyła się misja Apollo 17, statek z załogą na pokładzie wyruszy w podróż poza bezpośrednie sąsiedztwo naszej planety. Na ten moment cały świat czekał przez bardzo długi czas. Załoga, która właśnie rozpoczęła przedstartową kwarantannę w Kennedy Space Center, ma przed sobą niezwykle ważne zadanie.
Ich dziesięciodniowy lot testowy to prawdziwa kopalnia kamieni milowych w historii eksploracji kosmosu. Choć w ramach tej misji astronauci nie wylądują jeszcze na powierzchni Księżyca, to i tak zapiszą się w annałach astronautyki.
Koczowisko na Space Coast. Fani kosmosu nie chcą przegapić spektaklu
Wiedząc, z jak ogromnym wydarzeniem mamy do czynienia, nikogo nie powinno dziwić, iż wybrzeże Florydy pęka w szwach. Lokalne władze od dawna ostrzegają przed gigantycznymi korkami i apelują do turystów o odpowiednie planowanie podróży.
W takich miejscach jak popularny park Jetty Park miejsca kempingowe zostały zarezerwowane z ogromnym wyprzedzeniem. Wielu entuzjastów kosmosu przybyło na miejsce już na kilka dni przed planowanym oknem startowym, aby zagwarantować sobie miejsca w pierwszym rzędzie.
Atmosfera na kempingach przypomina oczekiwanie na największy festiwal świata. David Lane, turysta z New Hampshire, nie ukrywa swojego szczęścia z faktu zdobycia upragnionej wejściówki na pole namiotowe.
Jak przyznał w rozmowie z kanałem News 6, widział już wcześniej starty rakiet, ale ten nadchodzący ma zupełnie inny ciężar gatunkowy. To czysta historia tworząca się na naszych oczach i niesamowite poczucie uczestniczenia w czymś wielkim.
Inni, jak Nancy Gigere z Massachusetts, celowo przedłużyli swoje urlopy, byle tylko móc zostać na Florydzie kilka dni dłużej i nie przegapić tego historycznego okna startowego.
Jak podaje BBC, lokalni urzędnicy mówią o historycznym napływie turystów i wpływie na gospodarkę wynoszącym około 160 mln dolarów, „opracowując plany ruchu drogowego na noc, kiedy światła autostrady będą rywalizować z blaskiem grilli urządzanych w kamperach”.
Serwis rozmawiał z Brendą Mulberry, właścicielką Space Shirts, małego sklepiku z koszulkami i pamiątkami NASA. W jej małym sklepiku na Merritt Island, na wieszakach z pomarańczowymi, niebieskimi i czarnymi koszulkami widnieją manualnie rysowane rakiety, naszywki misji i krajobrazy księżycowe, gotowe na tłumy przybywające w regularne dni startów. Ale ten start jest inny, mówi. „Chcieliśmy wrócić na Księżyc od lat 70. Ludzie są podekscytowani. Ludzie są niesamowicie podekscytowani” – powiedziała.
Więcej o programie NASA Artemis przeczytasz na Spider’s Web:
Poczuj wibracje, które trzęsą ziemią
Wraz ze zbliżaniem się godziny zero, piknikowa atmosfera plażowania i wędkowania powoli ustępuje miejsca rosnącej adrenalinie. Oglądanie startu potężnej rakiety na ekranie monitora czy telefona to jedno, ale bycie tam na miejscu to zupełnie inne doświadczenie.
Zwraca na to uwagę John Tilgore, który przyjechał z Tallahassee. Dla niego liczy się nie tylko obraz, ale przede wszystkim fizyczne odczucie potęgi maszyn NASA, wibracje, które przenikają ciało i ziemię pod stopami, gdy setki ton paliwa zamieniają się w czystą energię nośną.
Teraz oczy wszystkich, od inżynierów w centrum dowodzenia po setki tysięcy biwakujących fanów, zwrócone są na prognozy pogody. Meteorolodzy dają w tej chwili 80 proc. szans na to, iż warunki atmosferyczne pozwolą na bezpieczne odpalenie silników.
Serwisy informacyjne żyją tylko jednym tematem. jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, w środowy wieczór rozpocznie się zupełnie nowy rozdział w historii naszej obecności w kosmosie, a ogromna rzesza ludzi zgromadzonych na Space Coast będzie mogła z dumą powiedzieć: „tam byliśmy”.
















