Środowisko rajdów terenowych zostało wstrząśnięte jednym z najpoważniejszych skandali ostatnich lat. Podczas tegorocznej edycji San Felipe 250 doszło do sytuacji, która podważyła fundamenty rywalizacji cross country – zaufanie i bezpieczeństwo zawodników.

W centrum kontrowersji znaleźli się Toby Price oraz jego pilot Brent Bauman. Załoga została zdyskwalifikowana przez organizatora cyklu, SCORE International, za „niesportowe zachowanie”. Powód? Celowe układanie kamieni na trasie rajdu, które miały spowalniać konkurencję.
Niebezpieczna gra o sekundy
Incydent miał miejsce podczas przejazdów zapoznawczych w okolicach 85. kilometra trasy, w rejonie Matomi Wash. Według ustaleń komisji sędziowskiej, przeszkody były rozmieszczane w taki sposób, aby mogły uszkodzić pojazdy rywali lub zmusić ich do zwolnienia tempa.
To nie tylko naruszenie zasad fair play, ale przede wszystkim realne zagrożenie dla zdrowia i życia zawodników. W rajdach terenowych, gdzie prędkości są ogromne, a widoczność często ograniczona, choćby niewielka przeszkoda może doprowadzić do poważnego wypadku.
Burza w środowisku
Reakcje były natychmiastowe i bardzo ostre. Czołowi zawodnicy nie kryli oburzenia. Brock Heger skwitował sprawę krótko: „To gówniany sposób na próbę wygranej”. Jeszcze dalej poszedł Bryce Menzies, który stwierdził, iż Price „nie powinien w ogóle się ścigać”.
Szczególnie mocne słowa padły ze strony Jasona Duncana, pilota zwycięzcy rajdu, Luke’a McMillina. Oskarżył on Baumana o wprowadzanie innych zawodników w błąd i przerzucanie winy na konkurencję: „Brent mówił innym zawodnikom, iż to ja ułożyłem kamienie na trasie, podczas gdy przez cały czas robił to on… To nie jest sposób, w jaki się ścigamy. Wszyscy jesteśmy przyjaciółmi – tak przynajmniej myślałem”.
Decyzje i konsekwencje
Komisja rewizyjna SCORE nie miała wątpliwości – po analizie dostępnych dowodów załoga została usunięta z wyników rajdu. Tym samym Toby Price stracił ósme miejsce w klasie Trophy Truck.
Sam zawodnik opublikował oświadczenie, w którym zaakceptował decyzję, choć zasugerował, iż standard dowodowy powinien być wyższy. Zapowiedział również przerwę od startów w rajdach pustynnych: „To nie tak wyobrażałem sobie ten rajd. […] Zamierzam zrobić sobie przerwę od ścigania na pustyni i ponownie ocenić swoją przyszłość w tej serii”.
Sytuację dodatkowo pogorszył fakt, iż Brent Bauman zrezygnował z miejsca w zespole niedługo po ujawnieniu sprawy.
Cień na całej dyscyplinie
Głos zabrał również właściciel zespołu, Paul Weel, który podkreślił, iż bezpieczeństwo jest absolutnym priorytetem i zapowiedział wewnętrzne dochodzenie. Jednocześnie zaznaczył, iż nie toleruje żadnych działań tego typu.
Sprawa odbiła się szerokim echem, bo dotyczy zawodników z absolutnej czołówki, wspieranych przez wielkich sponsorów. To nie są amatorzy, ale doświadczeni kierowcy z sukcesami, w tym startami w Rajd Dakar.
Poważne ostrzeżenie
Skandal podczas San Felipe 250 to sygnał alarmowy dla całego świata rajdów terenowych. jeżeli potwierdzone przypadki sabotażu będą się powtarzać, organizatorzy mogą zostać zmuszeni do wprowadzenia jeszcze bardziej rygorystycznych kontroli.
Jedno jest pewne – granica została przekroczona. I choć sport motorowy zawsze balansował między ryzykiem a rywalizacją, takie działania nie mają w nim żadnego miejsca.
Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami ze świata motorsportu, obserwuj serwis RALLY and RACE w Wiadomościach Google.















