
Wszystko zależy od perspektywy i tego, czy szklanka jest do połowy pełna, czy pusta – dla jednego pusty parking będzie wyrzuceniem pieniędzy w błoto, inny dostrzeże niespodziewane korzyści.
Pod koniec maja w Łodzi otworzył się pierwszy z trzech nowoczesnych parkingów wielopoziomowych w Łodzi. „To początek projektu, za pomocą którego Łodzianie zyskają łącznie 602 nowe miejsca parkingowe w centrum” – ogłaszało miasto.
Pierwsze dni były darmowe, aby „każdy mógł spokojnie przetestować nowy obiekt i przekonać się, jak łatwe może być parkowanie w centrum Łodzi”. O ile w trakcie promocji frekwencja choćby dopisywała, tak wraz z wejściem w życie normalnego cennika chętnych zabrakło.
Godzinę postoju wyceniono na 5,5 zł. Za dobę trzeba zapłacić 55 zł, a za miesiąc parkowania – 550 zł.
Problemem ma być jednak nie tylko cena – jako złośliwy antysamochodziarz dodałbym, iż mało co może wygrać z bezpłatnym dewastowaniem trawników i chodników… – ale też fakt, iż nie wszyscy o takiej możliwości wiedzą. W rozmowie z portalem tulodz.pl radny Marcin Hencz twierdzi, iż przydałaby się aplikacja pokazująca wypełnienie zarówno parkingu, jak i strefy płatnego parkowania.
Przemysław Zańko-Gulczyński analizując na łamach portalu architektura.muratorplus.pl parkingową sytuację w centrum Warszawy zauważał, iż „wielu kierowców jest usatysfakcjonowanych tylko wtedy, gdy mogą zaparkować na powierzchni, za darmo i jak najbliżej celu podróży”. I widzimy to w wielu polskich miastach, a ostatnio w Łodzi, gdzie na nowym parkingu zajętych było raptem 12 miejsc, jak wyliczył radny Kosma Nykiel.
Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło – aut może i brakuje, ale przynajmniej powstała nowa publiczna toaleta.
Przy deficycie działających szaletów publicznych to mocny punkt na toaletowej mapie miasta – dodał radny.
Komentujący żartowali, iż to dlatego powstaje tak mało publicznych toalet – nie jest to tania sprawa, skoro trzeba wybudować również wielki i drogi parking. Inni już bardziej serio obawiają się, iż darmowe korzystanie z toalety lada moment się skończy i dostęp będą mieli wyłącznie ci, którzy rzeczywiście skorzystają z parkingu. Czyli nieliczni.
Sytuacja z pustym parkingiem, ale za to nową publiczną toaletą, to dobra okazja, aby zwrócić uwagę na częsty problem polskich miast. Wcale nie jest tak łatwo pójść za potrzebą w komfortowe, ustronne miejsce, przystosowane do tak podstawowych ludzkich czynności.
Przypominali o tym niedawno łódzcy społecznicy, nagłaśniając problem publicznych toalet zamykanych po cichu. Tymczasem, jak podkreślano na stronie Funduszy Europejskich, dla prawie 11 mln Polek i Polaków w wieku 18-65 lat lepsza dostępność toalet oznaczałaby większą aktywność i częstotliwość wychodzenia z domu, a także większe zaangażowanie w życie społeczne.
Oczywiście parkingi, z których nie korzystają kierowcy, nie są rozwiązaniem i alternatywą, ale na bezrybiu i rak ryba. Trzeba cieszyć się z tego co jest i szukać pozytywów.
W Toruniu działa program Free Toilet, a Biuro Toruńskiego Centrum Miasta umieściło adresy partnerów programu w aplikacjach „Toilet Finder” oraz „Where is Public Toilet”. „Są to jedne z najpopularniejszych narzędzi tego typu na świecie, posiadające miliony pobrań w Google Play i App Store oraz bazy danych obejmujące setki tysięcy lokalizacji”, jak podkreślał toruński urząd miasta, dodając, iż program stanowi przykład „praktycznego wykorzystania nowoczesnych technologii do poprawy jakości życia mieszkańców oraz podnoszenia standardów obsługi ruchu turystycznego w jednym z najważniejszych obszarów miasta”.
Program przynosi również wymierne korzyści przedsiębiorcom. Właściciele lokali udostępniający toalety otrzymują 15-procentową zniżkę w opłacie za dzierżawę powierzchni pod ogródki gastronomiczne. Dodatkowy 15-procentowy rabat mogą uzyskać za wprowadzenie naturalnej zieleni do swoich ogródków. Dzięki temu inicjatywa wspiera nie tylko dostępność usług, ale również poprawę estetyki przestrzeni publicznej – zaznaczono.
Wrocław stawia z kolei na nowoczesne toalety, których w mieście jest coraz więcej. w tej chwili funkcjonuje 20 bezpłatnych samoobsługowych szaletów, a w tym roku dojdą jeszcze 4.
– Jeden z największych problemów związanych z utrzymaniem miejskich toalet to ich dewastacje. Zwłaszcza bolesne są dewastacje tych dwudziestu nowoczesnych, samoobsługowych toalet. Ich obsługa jest co prawda tańsza niż innych ale naprawa znacznie droższa – zauważał Marek Szempliński, rzecznik prasowy Zarządu Zieleni Miejskiej.
Łącznie wrocławski ZZM wydaje rocznie ok. 2,5 mln zł. na utrzymanie wszystkich toalet.
Gmina chce być drugą Japonią
Małgorzata Pachecka, wójt gminy Michałowice, na początku maja zwracała się z prośbą do mieszkańców, by ci wytypowali, gdzie potrzebne są takie miejsca.
Przeanalizujcie proszę mapę i powiedzcie, gdzie jeszcze brakuje takiej podstawowej usługi. Czy czegoś w naszych toaletach brakuje, co możemy dobudować/powiesić/przymocować/usprawnić? Staramy się tak projektować naszą gminę, aby ta podstawowa infrastruktura cywilizacyjna była w zasięgu spaceru czy w miejscach często odwiedzanych i aby była bezpłatna, oraz sprzątana w miarę możliwości co najmniej 2 razy dziennie.
Jak zwróciła uwagę wójt gminy, utrudniony dostęp do toalet publicznych „ogranicza aktywność kobiet w ciąży i matek z małymi dziećmi, osób starszych i tych, które z powodów zdrowotnych potrzebują mieć pewność, iż najbliższa toaleta jest niedaleko”. Doświadczenia płynące z Japonii pokazują zaś, iż publiczne toalety powinny być niemalże na każdym kroku.
I takie podejście można pochwalić. Gorzej, iż czasami mieszkańcy muszą wykazywać się kreatywnością i szukać toalet w aplikacjach albo niespodziewanych miejscach. Jak np. niepopularne wielopiętrowe parkingi.
Zdjęcie główne zmodyfikowane przy pomocy SI.




![Nowy Taycan też udaje, iż ma 8 biegów. Nowy rok modelowy Porsche i magia (wirtualnej) skrzyni [galeria]](https://imagazine.pl/wp-content/uploads/2026/06/S26_0398_a3_rgb.jpg)









