Liftingi bardzo potrzebne. Recenzja Toyoty Corolli Cross i Toyoty Aygo X

1 dzień temu

W 2023 roku mierzyłem się najpierw z Toyotą Aygo X, potem z Corollą Cross i na obu japońskich modelach nie zostawiłem suchej nitki. Teraz, trzy lata później, historia zatoczyła koło i znów przejąłem kluczyki najpierw od Aygo X, potem Corolli Cross, po czym z satysfakcją wróciłem do swoich dawnych tekstów. Okazuje się, iż zarówno jedno, jak i drugie auto po ostatnich liftingach uporało się z głównymi wytkniętymi przeze mnie wadami. Nauka nie poszła w las, egzamin poprawkowy zdany. Chociaż na pewno nie na szóstkę…

Corolla Cross lepiej wygląda

Nijaki, przesadnie zachowawczy wygląd przeszkadzał w pozytywnym odbiorze Corolli Cross sprzed liftingu. Zwłaszcza iż mowa o bardzo popularnym segmencie kompaktowych SUV-ów, gdzie producenci prześcigają się w wyścigu na stylistyczne smaczki. Od Toyoty wiało nudą, ale – jak się okazuje – wystarczyło trochę pogmerać przy nadwoziu, żeby prezentowała się korzystniej. Nowocześniej i świeżo. Japończycy skupili się na „nowej twarzy” Corolli Cross, modernizując przedni pas. Efekt? W końcu jest na czym zawiesić oko. Samochód zyskał pazur, zwłaszcza z efektownym pakietem GR Sport nawiązującym do wyścigowego zespołu Toyoty Gazoo Racing. Poza zawadiackim frontem otrzymujemy m.in. felgi o fajnym kształcie i obniżone o centymetr nadwozie. W parze z niższym prześwitem miało iść usztywnione zawieszenie, ale nie czułem, żebym prowadził specjalnie zwarte auto, ale łagodne i rodzinne. Sztuka dla sztuki.

Idź do oryginalnego materiału