
W dzisiejszych czasach takie wiadomości pojawiają się niezwykle rzadko. Ale właśnie na rynku pojawił się całkowicie nowy silnik typu Diesel. I wcale nie jest on z Chin. To dość smutne, iż w Europie przyzwyczailiśmy się już do myśli, iż jeżeli ma pojawić się nowy samochód osobowy z silnikiem wysokoprężnym, to musi on pochodzić z Chin. Ale wcale tak nie jest.
Spis treści
- Nowy Diesel z Japonii właśnie wjeżdża na rynek
- Ma 2.2 litra pojemności, 204 KM i moment 500 Nm
- Na chwilę obecną nie będzie dostępny w Europie
Nowy Diesel z Japonii
fot. IsuzuEuropejski sektor motoryzacyjny w pewnym sensie sam sobie zaszkodził. Producenci w przypływie zielonej obsesji narzucili sami sobie szaleńcze tempo rozwoju samochodów elektrycznych. Tymczasem większość klientów po prostu ich nie chce. Ale choćby gdyby ich sprzedaż była lepsza niż obecnie, producenci i tak musieliby ustalać astronomiczne ceny lub ponosić straty na ich sprzedaży.
W pozostałych częściach świata często wygrywa jeszcze zdrowy rozsądek. Najnowszym przykładem na taki stan rzeczy jest nowy Diesel od Isuzu, który został zaprezentowany właśnie w Tajlandii. Dla miłośników tradycyjnych technologii to wspaniałe wiadomości, choć jednostka prawdopodobnie nigdy nie trafi na europejski rynek.
Isuzu pokazało ewolucję swojego układu napędowego dla popularnego pickupa D-MAX oraz jego odpowiednika w wersji SUV, czyli modelu MU-X. Jest to czterocylindrowy Diesel o pojemności 2.2 litra, wyposażony w podwójne turbodoładowanie. Jego parametry robią wrażenie już na papierze:
fot. Isuzu- Moc: 204 KM
- Moment obrotowy: 500 Nm
- Skrzynia biegów: 8-stopniowa, automatyczna (lub 6-biegowy manual)
Lepszy niż 3-litrowy
Nowa jednostka plasuje się powyżej podstawowych silników w gamie i przewyższa choćby dotychczasowy, topowy motor Isuzu o pojemności 3 litrów. Według producenta układ z dwiema turbosprężarkami pozwala na przyspieszenie od 0 do 100 km/h szybsze o 5 procent. Jednocześnie nowy Diesel ma spalać o 8 procent mniej paliwa.
Choć lektura ta może rozbudzić nasze nadzieje, realia europejskiego rynku gwałtownie sprowadzają nas na ziemię. Nowy silnik spełnia normy emisji spalin obowiązujące w Tajlandii, czy Australii, jednak nie trafi do Europy.
Producent, który do niedawna kojarzył się nam z niezniszczalnymi samochodami użytkowymi właśnie z Dieslem pod maską, powoli znika z europejskiego rynku. W wielu krajach oficjalni dealerzy oferują co najwyżej jeden model pickupa, a oferta ogranicza się głównie na mniejszych pojazdach dostawczych. Ciężko więc wyobrazić sobie, aby ten Diesel nagle odmienił strategię Isuzu. Ale jak to mówią, nadzieja umiera ostatnia.
fot. Isuzu
1 godzina temu











