Wiecie jak to jest w dużych miastach: deweloperka hasa, kupuje działki, zabudowuje je, osiedla rozrastają się na prawo i lewo. Obok spalarnia śmieci? Co z tego!? Polak i tak kupi, bo rynek mieszkaniowy to jedna wielka patologia.
W niedalekiej odległości jest lotnisko? Trasa szybkiego ruchu? Tor wyścigowy? Stadion? To sobie okna zamkną, damy grubsze szyby, zabudujemy balkon, damy niższą cenę, na pewno ktoś kupi. I tak jest wszędzie, czy to w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu czy Poznaniu.
Obraz patologii na bliskim przykładzie
Wiem to, bo sam wynajmuję mieszkanie na osiedlu, które lokale oddawało właścicielom w 2025 roku, a kilka lat wcześniej dosłownie kilometr dalej Warszawa uruchomiła zakład segregacji odpadów. Fajne miejsce na wybudowanie osiedla, prawda? Co kilka dni smród jest niesamowity, hałas maszyn wyraźnie słyszalny.
Osoby kupujące tutaj mieszkanie przecież wiedziały o istnieniu tego miejsca. Albo przynajmniej powinny. Przecież to jak budowanie się na terenach zalewowych – no musisz mieć świadomość, iż istnieje ryzyko, iż ta rzeka wyleje.
Ja jako wynajmujący mogę się wyprowadzić. To właściciele mają problem i walczą z miastem, ale zastanawiam się w sumie, o co? O to, iż kupiły taniej mieszkania właśnie ze względu na bliskość zakładu segregacji odpadów? Wymuszą na Głównym Inspektoracie Ochrony Środowiska, żeby go zamknął, bo normy zanieczyszczenia powietrza przebijają skalę?
Mieszkańcy cierpią, ale sami wiedzieli, na co się piszą. Ktoś pozwolił na wybudowanie tutaj osiedla. Faktem jest jednak, iż zakład powstał, kiedy już w okolicy było osiedle domków jednorodzinnych, więc to może od początku była zła lokalizacja całego przedsięwzięcia związanego z segregacją odpadów? Trudno powiedzieć. Ale zupełnie inna historia jest związana z Torem Poznań.
Zamknęli, bo było... za głośno
We wtorek 14 kwietnia gruchnęła informacja, iż Tor Poznań zostaje zamknięty decyzją Głównego Inspektora Ochrony Środowiska. Powód? "Stwierdzone przekroczenia dopuszczalnego poziomu hałasu". To finał odwołania, jakie władze toru złożyły do decyzji pierwszej instancji WIOŚ z 2023 roku.
– Decyzja została wydana w 2023 r. z uwagi na to, iż sąsiedzi skarżą się na hałas wydobywający się z toru. Były robione badania i rzeczywiście mieliśmy przekroczenia na dwóch ulicach, które są blisko toru. Decyzja prezydenta Poznania z 2009 r. trochę krzywdząca dla nas obniżyła dźwięk do 50 decybeli, gdzie na pozostałych ulicach jest 55 decybeli. Zrobiliśmy odwołanie od tej decyzji, ale Główny Inspektorat Ochrony Środowiska w dniu dzisiejszym podtrzymał ją. Z dniem dzisiejszym Tor Poznań jako instalacja musi zostać zamknięta. Tym sposobem jedyny obiekt w Polsce homologowany został zamknięty – powiedział "Głosowi Wielkopolskiemu" Bartosz Bieliński, prezes Automobilklubu Wielkopolski.
– Funkcjonujemy od 1977 roku obok lotniska. Potem ludzie zaczęli kupować działki w okolicy. Każdy wiedział, gdzie buduje swój dom. Teraz wszystko zaczęło przeszkadzać. Tor będzie niszczał, bo miesięczne utrzymanie to około miliona złotych, a nie będziemy płacili za powietrze – dodał w innej rozmowie z portalem TVP Sport.
I serio, można by współczuć mieszkańcom okolicznych osiedli, którzy wnioskowali do WIOŚ o zamknięcie toru, gdyby nie fakt, iż osiedla powstały tutaj paręnaście lat temu, a tor istnieje od 1977 roku, czyli w przyszłym roku obchodziłby 50-lecie istnienia. Chyba było wiadomo, iż w okolicy będzie słychać jeżdżące samochody, kiedy mieszkańcy kupowali tutaj mieszkania, prawda?
Mało tego, to pozostało większy fikołek logiczny, obok jest lotnisko Ławica! Lądują tutaj samoloty, więc hałas idzie też z tego miejsca, ale mimo to wiele osób postanowiło zamieszkać w okolicy.
Wabikiem dla kupujących lokale pewnie były ceny. Jak spojrzymy na archiwalne ceny mieszkań, to zobaczymy, iż np. na jednym z osiedli, które sąsiaduje z torem, ludzie kupowali swoje M w latach 2007-2008 za około 3 tysiące złotych za metr kwadratowy. Potem ceny wzrosły do 7 tysięcy za metr, ale tylko w blokach bliżej toru. Te, które są położone dalej podrożały aż do 14 tysięcy za metr, bo widocznie hałas tam nie dociera.
Internet eksplodował. "To granda!"
Chwilę po ogłoszeniu decyzji sieć dosłownie zapłonęła. Oburzenie wraz z wyrazami wsparcia dla Toru Poznań i Automobilklubu Wielkopolski przeplatają się w postach, nagraniach i komentarzach w mediach społecznościowych. Dziennikarze motoryzacyjni, motorsportowi oraz fani ścigania nie mogą uwierzyć, w to, co się stało.
"Tor Poznań. Dla niektórych tylko źródło hałasu. Dla wielu, w tym nas i naszej wyścigowej rodziny, bezpieczne miejsce na realizację naszej życiowej pasji. Wierzymy w to, iż Tor Poznań się obroni!", "Ludzie to jest skandal! Zamknięcie toru Poznań oficjalnie z powodu hałasu?! Nie pozwólmy, żeby tak skończył jedyny pełnowymiarowy obiekt z homologacją FIA w Polsce! Nagłośniajcie, gdzie się da! Udostępniajcie!" - czytamy na Facebooku.
Dziennikarz motoryzacyjny i kierowca rajdowy Tomasz Szmandra zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt związany z zamknięciem Toru Poznań, czyli zaostrzone niedawno przepisy.
"Co dalej z jedynym tego typu obiektem w Polsce? Co z mistrzostwami w dyscyplinach samochodowych, motocyklowych i kartingowych już zaplanowanych na ten rok? A pozostało kwestia szkoleń. W tym roku zaostrzono przepisy dotyczące nielegalnych wyścigów i driftingu z myślą o bezpieczeństwie. Tylko gdzie kierowcy mają rozwijać swoje umiejętności? No cóż, kiepsko to wszystko wygląda" – pisze ekspert.
Głos w sprawie toru zabrał także młody kierowca wyścigowy Tymek Kucharczyk. "Nigdy nie przypuszczałem, iż to mogła być moja ostatnia wizyta na Torze Poznań… Jeszcze w styczniu jeździłem po jedynym torze w Polsce z homologacją FIA, kiedy nagrywaliśmy odcinek na mój kanał. A teraz może być tak, iż więcej takiej okazji już nie będzie. Mam nadzieję, iż sprawa wyjaśni się i niedługo obiekt będzie funkcjonował. Ciężko o rozwój motorsportu w Polsce, o ile jedyny tor wyścigowy jest zamknięty…" – stwierdził kierowca INDY NXT.
Batalia trwa od lat
Niestety batalia między mieszkańcami a torem i lotniskiem trwa od lat. Na temat toru pisałem już w 2018 roku.
Zawsze to samo, czyli hałas. Lotnisko już wcześniej przegrało, bo mieszkańcy skutecznie wymusili wprowadzenie zakazu nocnych lotów, o czym niedawno informowaliśmy w naTemat.pl.
Dla polskiego motorsportu i miłośników motoryzacji zamknięcie toru w Poznaniu to mocny cios. Miejmy nadzieję, iż nacisk społeczny i pospolite ruszenie w obronie tego unikatowego obiektu, będą skuteczne. Mowa tu w końcu o 5 decybelach. Jedno jest pewne: sytuacja Toru Poznań to polska patologia mieszkaniowa w pigułce. I niestety nie sądzę, żeby ta zmieniła się w ciągu najbliższej dekady.

2 godzin temu













