To nie jest żadna wyprzedaż rocznika, to cena za auto z bieżącej produkcji. I wiecie co? Trzeba za to podziękować MG, BAIC i całej reszcie ofensywy z Państwa Środka. Presja działa cuda.
Taniej o 17 tysięcy. Tak po prostu...
Tak drastycznego ruchu na rynku nowych samochodów dawno nie widziałem. Nowy cennik Volkswagena T-Crossa to prosta matematyka: bierzemy starą cenę i odejmujemy równe 17 000 zł. Od każdej wersji. Bez gwiazdek, bez konieczności zostawiania starego auta w rozliczeniu czy brania drogiego leasingu.
To już realna walka o klienta w segmencie, który do niedawna Europa uważała za swój prywatny folwark. Zwłaszcza iż ostatnio Volkswagen wprowadził dość przyzwoicie doposażoną wersję Pure do Taigo oraz mocno przecenił Polo.
Myślałem początkowo, iż to jakaś krótka akcja czyszczenia magazynów z poprzedniego rocznika, ale nie. Obniżki dotyczą rocznika modelowego 2027 (według nomenklatury VW) i aut z bieżącej produkcji.
T-Cross Trend za 86 tysięcy. Co dostajemy za te pieniądze?
Przejdźmy do konkretów, bo tu zaczyna się robić najciekawiej. Bazowa wersja Volkswagena T-Crossa (odmiana Trend) kosztuje teraz dokładnie 86 290 zł. To już nie jest różnica klas w stosunku do chińskiego MG ZS czy Baica 3, tylko bezpośrednia walka wręcz o portfel klienta.
"Chińczycy" co prawda wciąż mają asa w rękawie w postaci nieco lepszego wyposażenia w standardzie za te pieniądze, ale Volkswagen to Volkswagen, czyli marka, do której Polacy mają wciąż ogromne zaufanie.
Co dostajemy w standardzie za te 86 tysięcy z hakiem? Na liście znalazły się m.in.: reflektory LED Basic, cyfrowe zegary o przekątnej 8 cali, manualna klimatyzacja (stare, dobre pokrętła!), pełna elektryka szyb i lusterek, tylne czujniki parkowania oraz przesuwna tylna kanapa, co w tym segmencie jest koniecznym rozwiązaniem.
Szału nie ma, ale to samochód kompletny. Problemem dla niektórych może być napęd. Pod maską bazowej wersji pracuje 3-cylindrowy silnik 1.0 TSI o mocy 95 KM, sparowany wyłącznie z 5-biegową skrzynią manualną.
Zawsze jednak jak brakuje wam mocy, to możecie wziąć Volkswagena T-Crossa z automatem DSG w wersji Life z silnikiem 1.0 TSI o mocy 116 KM. Jej cena to teraz 102 890 zł. To wciąż bardzo konkurencyjna propozycja w segmencie miejskich crossoverów.
A jeżeli przez cały czas wam mało, to w ofercie jest świetny, 4-cylindrowy silnik 1.5 TSI o mocy 150 KM, dostępny wyłącznie ze skrzynią automatyczną. Taki T-Cross w wersji Life kosztuje teraz 111 690 zł.
Na samym szczycie cennika stoi topowa odmiana Volkswagen T-Cross R-Line Plus z silnikiem 1.5 TSI DSG, której cena po rabacie spadła do poziomu 118 690 zł.
Jak oceniam T-Crossa?
Auto testowałem w 2025 roku i już wtedy było doświadczoną konstrukcją. T-Cross jest świetnym miejskim crossoverem, który ma w miarę pojemny bagażnik (do 455 litrów po przesunięciu tylnej kanapy maksymalnie do przodu) z podwójną, obniżaną podłogą, więc jeżeli nie wieziecie koła zapasowego i w zestawie nie ma subwoofera, to sporo zmieści się też w kufrze pod nią.
Ciekawym rozwiązaniem jest także zapadka, kawałek plastiku, który blokuje podłogę po podniesieniu. Takie "simply clever" w wykonaniu Volkswagena.
Do tego przestrzeń bagażnika nie jest wynikiem kompromisu kosztem wnętrza auta, bo przez cały czas na tylnej kanapie mamy wystarczająco dużo miejsca na nogi i nad głową. Niestety z racji małych gabarytów auta zrezygnowano z podłokietnika, ale za to kanapa składa się w proporcjach 40/60, więc z większą łatwością przewieziecie mniej standardowe gabaryty.
Oczywiście w granicach rozsądku, bo przez cały czas po złożeniu oparć macie 1281 litrów przestrzeni.
Do tego ergonomia i komfort, z którego znany jest Volkswagen, dlatego mamy materiałowo-zamszowe obicie całkiem wygodnych foteli, świetną pozycję za kierownicą oraz sporo fizycznych przycisków.
Co prawda przy "restylizacji" Volkswagen odświeżył nieco technologicznie T-Crossa, dlatego mamy już klasyczne cyfrowe zegary i zaktualizowany infotainment, jednak w porównaniu z nowymi modelami niemieckiego producenta, to trącą one już myszką.
Co do samego designu, to jest to kompromis między ergonomią a stylem i komfortem, bo jest sporo twardego plastiku, ale tam, gdzie ma być miękko – jest miękko, samo wykończenie jest solidne.
Jak jeździ Volkswagen T-Cross?
Odpowiedź jest prosta, czyli jak typowy mieszczuch. Jest mały, zwrotny, ale jego moc nie powala. Przynajmniej w litrowych wersjach silnikowych, które generują moc 95 lub 115 KM. Jak wspomniałem wcześniej, dostępna jest też 1,5-litrowa, czterocylindrowa jednostka o mocy 150 KM i ona jest oczywiście "żwawsza".
Ja testowałem 115-konną, która działała bardzo płynnie z 7-stopniową skrzynią biegów DSG, ale w mieście. Poza miastem, kiedy trzeba było gwałtownie przyspieszyć, żeby kogoś wyprzedzić, to mimo 1,2 tony wagi auto było ociężałe, brakowało mu mocy i od momentu wciśnięcia gazu a przyspieszeniem mijały jakieś 2 sekundy. Ale nie można wymagać od miejskiego auta cudów.
Jeśli chodzi o spalanie też nie było kolorowo. W mieście w korkach T-Cross palił mi jakieś 7 litrów. Na drogach szybkiego ruchu ponad 8 litrów. Do tego przy większych prędkościach był nadsterowny. Ale przy mniejszym silniku zdecydowanie zejdziecie do 5-6 litrów.
Co do innych aspektów jazdy, to wyciszenie kabiny jest okej, aczkolwiek jest spore pole do poprawek. Podobnie jak w przypadku zawieszenia, no nie jest źle, ale nie jest najlepiej.
Idzie nowe, czyli ID. Cross
Powiecie, iż "w końcu jest normalnie", jeżeli chodzi o ceny Volkswagena. I będziecie mieli rację. To urealnienie cen zawdzięczamy temu, iż Polacy coraz chętniej spoglądają na tańsze alternatywy z Azji. Ale jak się okazuje, nie tylko. Sądzę, iż Volkswagen chce też przygotować pole pod najnowszego ID. Crossa, którego niedawno testowałem w Amsterdamie.
Jak to jeździ? No powiem wam, iż jest mega łatwo i intuicyjnie, bo układ kierowniczy jest niesamowicie precyzyjny, a nowe amortyzatory na przedniej osi sprawiają, iż komfort jazdy stoi na poziomie godnym większych aut. Nie walczycie z kierownicą, nie kręcicie nią jak oszalałą, tylko delikatnie pokonujecie zakręty.
ID. Cross świetnie też tłumi nierówności, zbiera się idealnie, jak to elektryk, więc nie zamulacie na światłach no i manewrujecie nim bez duszy na ramieniu.
Więcej na temat tego modelu przeczytacie w tekście poniżej.

2 godzin temu








