Unijne rozporządzenie eFTI ma ułatwić elektroniczne przekazywanie informacji o przewozach towarowych. Według szacunków Komisji Europejskiej cyfryzacja tego procesu może przynieść branży transportowej i logistycznej oszczędności sięgające 1 mld euro rocznie. Tymczasem inwestycje w cyfryzację planuje w tej chwili około połowy polskich firm transportowych.

Unia Europejska zakłada, iż do 2030 r. transport towarów będzie odbywał się bez dokumentów papierowych. Jednym z kroków w tym kierunku jest rozporządzenie w sprawie elektronicznych informacji dotyczących transportu towarowego (eFTI). Od 9 lipca 2027 r. instytucje państw członkowskich UE będą zobowiązane do akceptowania informacji objętych tymi przepisami, przekazywanych za pośrednictwem certyfikowanych platform.
Nie oznacza to jeszcze całkowitego odejścia od papierowej dokumentacji przez przewoźników. Rozporządzenie ustanowi jednak wspólne ramy elektronicznego przekazywania danych organom publicznym w całej Unii.
Polska branża transportowa ma wiele do zyskania
Według Komisji Europejskiej wdrożenie eFTI może przynieść sektorowi transportu i logistyki oszczędności sięgające 1 mld euro rocznie. Elektroniczna wymiana informacji ma ograniczyć czas poświęcany na przygotowywanie dokumentacji, przekazywanie danych o ładunkach i obsługę kontroli. Przy dużej liczbie realizowanych przewozów choćby niewielkie skrócenie czasu obsługi pojedynczego zlecenia może przełożyć się na wymierne korzyści.
Potencjał zmian jest szczególnie istotny dla Polski. Z danych Eurostatu wynika, iż w 2025 r. polscy przewoźnicy drogowi wykonali pracę przewozową na poziomie 381 mld tonokilometrów, najwięcej w UE. Przewozy dwustronne, cross-trade i kabotaż odpowiadały za 60 proc. tej pracy.
Jak zauważa Tomas Sergadejevas, CEO Fleethand, platformy oferującej rozwiązania do monitorowania i zarządzania flotą, skala działalności polskich firm sprawia, iż usprawnienie elektronicznego przekazywania informacji na poziomie unijnym może mieć dla nich szczególne znaczenie.
Jednocześnie, jak wynika z przeglądu Eurowag, inwestycje w cyfryzację planuje w tej chwili około 50 proc. polskich firm transportowych. Osiągnięcie unijnych celów będzie zatem wymagało dalszego rozwoju elektronicznej wymiany danych między przewoźnikami, ich klientami i instytucjami publicznymi.
Cyfryzacja wykracza poza dokumenty
Elektroniczne przekazywanie informacji organom publicznym to tylko jeden z obszarów zmian. Równie ważne jest wykorzystanie danych w codziennej działalności przedsiębiorstw transportowych, m.in. przy zarządzaniu zleceniami, trasami, czasem pracy kierowców i kosztami.
W tym zakresie istotną rolę odgrywają systemy zarządzania transportem (TMS), które pozwalają łączyć dane i wykorzystywać je na kolejnych etapach realizacji przewozu. Ograniczenie manualnego przepisywania informacji może usprawnić pracę i zmniejszyć nakład zadań administracyjnych.
Zdaniem CEO Fleethand kolejnym krokiem dla przewoźników powinno być szersze wykorzystanie systemów TMS oraz automatyzacja powtarzalnych czynności. Takie działania mogą pomóc firmom przygotować się na dalszą cyfryzację rynku.
Potrzebne zaangażowanie całego łańcucha dostaw
Korzyści z cyfryzacji nie zależą wyłącznie od samych przewoźników. Znaczenie ma również gotowość ich klientów do przekazywania kompletnych i dokładnych danych w formie elektronicznej. Dotyczy to m.in. producentów, firm handlowych i eksporterów, których działalność wymaga terminowych dostaw surowców oraz towarów.
Sprawna wymiana informacji może ułatwić planowanie przewozów, przyspieszyć podejmowanie decyzji i ograniczyć ryzyko zakłóceń w dostawach. Dlatego przygotowania do cyfryzacji powinny obejmować nie tylko przedsiębiorstwa transportowe, ale także pozostałe firmy uczestniczące w łańcuchu dostaw.
Ostatecznie tempo zmian będzie zależało od tego, jak szeroko przedsiębiorstwa wdrożą cyfrowe procesy i w jakim stopniu ograniczą pracę manualną. Samo dostosowanie się do nowych wymagań dotyczących dokumentacji może nie wystarczyć, by w pełni wykorzystać potencjał cyfryzacji.

5 dni temu














