Solidna hybryda, 4,7 l na 100 km i ta cena. Bestsellerowy SUV Toyoty teraz jeszcze taniej

2 godzin temu
Kiedyś kupowanie auta z wyprzedaży rocznika kojarzyło się z braniem tego, co zostało na placu i często w kolorze, którego nikt nie chciał. Dzisiaj to czysta matematyka i polowanie na okazje, które realnie zostawiają w kieszeni konkretną gotówkę. Na celownik bierze nas lider segmentu Toyota C-HR. Japończycy właśnie odkręcili kurek z rabatami, a kwoty rzędu 20 000 zł piechotą nie chodzą. Sprawdziłem, czy warto biec do salonu po rocznik 2025.


Nie ma co się czarować Toyota C-HR to auto, które zdefiniowało pojęcie "popularnego crossovera". W zeszłym roku z salonów wyjechało ponad 14 tysięcy sztuk tego modelu. Co ciekawe, połowę z tego wzięły firmy. To jasny sygnał: to nie jest tylko ładna zabawka do stania pod modną kawiarnią, ale solidne narzędzie pracy, które trzyma wartość.

W związku z finałem wyprzedaży rocznika 2025 Toyota dorzuciła do pieca. Rabaty na wersje z silnikiem 1.8 Hybrid (140 KM) stały się tak agresywne, iż konkurencja może zacząć nerwowo przeglądać swoje cenniki. Mowa o autach, które w cyklu mieszanym zadowalają się wynikiem 4,7 l paliwa na 100 km. W dobie szalejących cen na stacjach to argument silniejszy niż jakikolwiek design.

Toyota C-HR Style, tutaj "standard" to słowo klucz


Zacznijmy od konkretów. Toyota C-HR Style kosztuje teraz od 137 600 zł. To o ponad 20 tysięcy mniej niż w oficjalnym cenniku. jeżeli wolicie finansowanie, w Leasingu KINTO One dla firm rata startuje od 1160 zł netto. Co dostajemy w zamian?

W wersji Style nikt nie oszczędzał. Mamy tu 18-calowe felgi, ogromny, 12,3-calowy ekran dotykowy systemu Toyota Smart Connect+ i co najważniejsze zimą, czyli podgrzewane fotele oraz kierownicę.

Do tego bezprzewodowa ładowarka i pakiet bezpieczeństwa Toyota T-MATE. Moja rada? Dołóżcie 3500 zł do pakietu Bi-Tone. Dach w kolorze fortepianowej czerni (tak wiem, niezbyt fortunny materiał) kompletnie zmienia sylwetkę tego auta, dodając mu sznytu "premium".

Executive i GR SPORT: luksus vs sportowy pazur


Jeśli jednak szukacie czegoś więcej, wyprzedaż rocznika 2025 obejmuje też topowe odmiany. Toyota C-HR Executive to propozycja dla tych, którzy lubią być rozpieszczani. Elektryczna klapa bagażnika, skórzana tapicerka i nastrojowe oświetlenie LED robią robotę po zmroku. Cena? 154 400 zł po wszystkich upustach.

Z kolei Toyota C-HR GR SPORT to propozycja dla fanów ostrzejszego wyglądu. 19-calowe felgi o dedykowanym wzorze i wnętrze wykończone zamszem Ultrasuede sprawiają, iż czujemy się, jakbyśmy siedzieli w aucie o klasę wyżej. Tu standardem jest też wyświetlacz HUD na przedniej szybie. To gadżet, od którego niesamowicie gwałtownie się uzależniacie. Cena tej wersji w wyprzedaży to 155 300 zł.

Technologie, które faktycznie pomagają


Warto zwrócić uwagę na pakiet Tech (9000 zł), który można dorzucić do wyższych wersji. To nie są wyrzucone pieniądze. Dostajecie za to m.in. światła Matrix LED (kto raz przejechał się w nocy z "matrycami", ten nigdy nie wróci do zwykłych lamp) oraz system kamer 360 stopni.

W miejskim crossoverze, gdzie widoczność do tyłu bywa poświęcona na ołtarzu designu, kamery PVM to zbawienie przy parkowaniu w ciasnych galeriach handlowych.

Toyota C-HR z rocznika 2025 to w tej chwili jedna z najrozsądniejszych propozycji na rynku. Dostajemy dopracowaną hybrydę 5. generacji, świetne wyposażenie i święty spokój przy odsprzedaży. A z rabatem przekraczającym 20 tysięcy złotych, portfel uśmiecha się sam.

Idź do oryginalnego materiału