Nowe zastosowanie dla rajdówki

rallyandrace.pl 3 godzin temu
Zdjęcie: Nowe zastosowanie dla rajdówki


Grupa Rally4 jest jednym z największych sukcesów współczesnego motorsportu. Sam Stellantis sprzedał ponad 500 egzemplarzy aut w tej specyfikacji, a łącznie na świecie są ich w użyciu tysiące. Można więc zrozumieć, dlaczego FIA postanowiła wykorzystać je jako bazę do rozwoju innych konkurencji. Tak zrodziła się nowa kategoria RX4 w rallycrossie.

To kolejny krok Fédération Internationale de l’Automobile w kierunku budowy uniwersalnych samochodów, które będą mogły rywalizować w więcej niż jednej dyscyplinie. Federacja już wcześniej zdecydowała się na niemal bezpośrednie zaadaptowanie przepisów Rally4 i Rally5 do wyścigów torowych w ramach kategorii TC Lite (TCL4 i TCL5). W praktyce jednak pierwszy rok obowiązywania tych regulacji trudno uznać za przełom – przykładów ich realnego wykorzystania na torach jest jak na lekarstwo.

Rally4 w nowej roli

Koncepcja RX4 jest prosta: bazą pozostaje pełnoprawna rajdówka Rally4 z napędem na przód i homologacją FIA. Aby dopuścić ją do rallycrossu, wystarczy usunąć elementy zbędne na torze – fotel pilota, zapasowe koło czy dodatkowe oświetlenie – oraz wprowadzić drobne modyfikacje, jak poliwęglanowe szyby czy korekta minimalnej masy (w rallycrossie samochód ważony jest z kierowcą).

Kluczowe jest to, iż zasadniczo pozostaje to ten sam samochód. Te same felgi, ta sama specyfikacja techniczna, ta sama homologacja. Z punktu widzenia zespołu oznacza to możliwość wykorzystania jednego auta w dwóch różnych środowiskach – na luźnej nawierzchni odcinków specjalnych i na mieszanej, asfaltowo-szutrowej pętli rallycrossowej.

Dla rallycrossu, który w ostatnich latach zmagał się z rosnącymi kosztami i ograniczoną liczbą uczestników, to próba otwarcia drzwi dla nowych zawodników. Zamiast budować wyspecjalizowany samochód wyłącznie pod krótkie, agresywne wyścigi ze startu zatrzymanego, można sięgnąć po sprawdzoną konstrukcję rajdową.

Szersza strategia FIA

RX4 nie jest jednak odosobnioną inicjatywą. Wcześniej FIA zdecydowała się przenieść filozofię Rally4 i Rally5 na tory wyścigowe, tworząc klasy TCL4 i TCL5. Zmiany były minimalne: demontaż koła zapasowego i części wyposażenia, montaż siatki ochronnej oraz zastosowanie opon typu slick. Zachowana została homologacja rajdowa, co miało obniżyć próg wejścia do wyścigów.

W teorii wygląda to jak model idealny – jedno auto, wiele możliwości startów, większy rynek wtórny i szersza baza klientów dla producentów. W praktyce jednak pierwszy sezon funkcjonowania tych przepisów nie przyniósł wysypu zgłoszeń. To pokazuje, iż sama zmiana regulaminu nie wystarczy – potrzebne jest realne zainteresowanie zespołów i kierowców.

Test dla przyszłości

RX4 ma być poligonem doświadczalnym przed kolejnymi krokami integracji przepisów między dyscyplinami. FIA otwarcie mówi o długofalowej wizji zbliżania rallycrossu do rajdów również w wyższych klasach. o ile projekt się przyjmie, może to oznaczać bardziej spójną strukturę sportu – z wyraźną ścieżką rozwoju od poziomu juniorskiego aż po najwyższe kategorie.

Na papierze wszyscy zyskują: zawodnicy dostają więcej okazji do startów, zespoły – lepsze wykorzystanie budżetu, a kibice – większe i bardziej wyrównane stawki. Teraz jednak wszystko zależy od tego, czy środowisko rzeczywiście uwierzy w ideę uniwersalnej rajdówki, która równie dobrze czuje się na oesie, jak i na torze.

Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami ze świata motorsportu, obserwuj serwis RALLY and RACE w Wiadomościach Google.

Idź do oryginalnego materiału