Renault Twingo wraca jako elektryk. I od razu robi świetne wrażenie | PIERWSZA JAZDA

2 godzin temu

Renault Twingo wróciło i od razu zalicza dobry start. Już dawno żaden samochód nie wywołał tylu pozytywnych reakcji. A już tym bardziej elektryczny. Ale Francuzi potrafią połączyć nostalgię z przystępną technologią jak mało kto. Efekt tych zabiegów jest fantastyczny, co zdecydowanie potwierdzają wrażenia z pierwszych jazd tym modelem.

  • Najtańszy elektryk w gamie Renault
  • Precyzyjne prowadzenie, praktyczne wnętrze i oszczędny silnik to jego atuty
  • niemal murowany kandydat na przebój (niemal – bo czekamy jeszcze na ceny)

Renault znów sięgnęło do własnego dziedzictwa i zrobiło to w naprawdę udany sposób. Nowe Twingo E-Tech to inspirowany stylistyką dawnych modeli marki bardzo dobrze przemyślany miejski model, który ma walczyć o klientów z takimi autami jak BYD Dolphin Surf, Leapmotor T03 czy Dacia Spring — i wiele wskazuje na to, iż może mieć nad nimi wyraźną przewagę.

Dobrze wymyślone miejskie auto, które nie próbuje udawać, iż jest czymś innym – to jedna z wielu zalet nowego Twingo. fot. Renault

Rozsądnie skrojony projekt

Twingo powstało na uproszczonej wersji platformy AmpR Small, znanej już z Renault 5. Inżynierowie marki obrali jednak zupełnie inne podejście niż w przypadku większych i droższych modeli. Chodziło o stworzenie auta „w sam raz” — tak dużego, tak mocnego i tak wyposażonego, jak wymaga tego jego rola. Bez przesady, bez niepotrzebnych kilogramów i bez kosztownych rozwiązań, które w codziennej eksploatacji kilka by wniosły.

Oczywiście nie obyło się bez kompromisów, ale – co najważniejsze – Renault cięło koszty tam, gdzie użytkownik nie powinien tego boleśnie odczuć. Dobrym przykładem jest tylne zawieszenie: zamiast wielowahaczowego układu z Renault 5 zastosowano prostszą belkę skrętną z Captura. Dzięki temu auto jest tańsze w produkcji, szybsze w montażu i lżejsze, a przy tym nie ucierpiały wyraźnie ani komfort, ani prowadzenie.

https://magazynauto.pl/testy/fiat-500e-mini-cooper-e-renault-5-e-tech-test-porownanie-dane-techniczne-silnik-moc-osiagi-prowadzenie-zasieg-ceny,aid,5360

Takie podejście pozwoliło też znacząco skrócić czas opracowania modelu. Od pokazania koncepcji do wersji produkcyjnej minęły niecałe dwa lata, co w dzisiejszej motoryzacji jest tempem wręcz ekspresowym. Zaoszczędzony czas i pieniądze przełożyły się między innymi na atrakcyjniej skalkulowaną cenę (takie są przynajmniej na razie zapowiedzi) oraz możliwość dopracowania stylizacji. A ta robi bardzo dobre wrażenie – wręcz lepsze niż w przypadku Renault 5.

Stylizacji Twingo bardzo trudno byłoby zarzucić, iż jest banalna lub powtarzalna. fot. Renault

Osiągi skromne na papierze, wystarczające w praktyce

Twingo nie imponuje danymi technicznymi, jeżeli zestawić je z większymi elektrykami Renault, ale w miejskim aucie tego segmentu nie o imponowanie tabelką tu chodzi. Do dyspozycji jest silnik elektryczny zamontowany przy przedniej osi o mocy 82 KM i momencie obrotowym 175 Nm Pozwala to na przyspieszenie 0-100 km/h w 12,1 sekundy i osiągnięcie prędkości maksymalnej 130 km/h.

Same liczby nie oddają jednak pełnego obrazu. Cały moment obrotowy dostępny jest natychmiast po wciśnięciu gazu, a ponieważ silnik ma kilka masy do rozpędzenia, Twingo potrafi zostawić większość benzynowych hatchbacków na światłach. Powyżej 80 km/h zaczyna brakować mu tchu, ale przy odrobinie cierpliwości bez problemu utrzyma prędkość autostradową około 110 km/h.

Dane techniczne Renault Twingo E-Tech Silnik Maksymalna moc Maksymalny moment obrotowy Zasięg Czas ładowania (10-80%, DC) Osiągi Prędkość maksymalna Przyspieszenie 0-100 km/h Średnie zużycie energii Cena
elektryczny
82 KM
175 Nm
do 263 km
30 min
130 km/h
12,1 s
12,2 kWh/100 km
jeszcze nieustalona

Każda wersja Twingo wyposażona jest w ten sam akumulator o pojemności 27,5 kWh, który według Renault zapewnia zasięg do 263 km. Nasze pierwsze wrażenia sugerują, iż rzeczywiste wyniki kilka odbiegają od tej deklaracji. Maksymalna moc ładowania prądem stałym to 50 kW, co ma wystarczyć do uzupełnienia energii od 10 do 80 proc. w około pół godziny. Dostępna ma być także funkcja vehicle-to-load, pozwalająca zasilać z auta zewnętrzne urządzenia.

Twingo obsługuje ładowanie prądem stałym o mocy do 50 kW. To wystarczy, by naładować baterię od 10 do 80% w około 30 minut. fot. Renault

Jak to fajnie jeździ!

Zza kierownicy to auto jest po prostu znakomite. Głównie dlatego, iż dzieli tak wiele cech ze świetnym R5. Jednak dzięki temu, iż Twingo jest o około 200 kg lżejsze choćby od podstawowej „piątki”, okazuje się znacznie zwinniejsze i wyraźnie bardziej „zabawowe” w prowadzeniu. Warto pamiętać, iż waży zaledwie 1200 kg, co w świecie samochodów elektrycznych jest naprawdę niewielką wartością.

Dzięki temu Twingo jest niesamowicie lekkie i zwinne w prowadzeniu. Na krętej drodze będzie żywo reagować na zmiany kierunku, niemal „pracując” pod kierowcą. Co więcej, dzięki niewielkiej baterii 27,5 kWh znacznie łatwiej manipulować środkiem ciężkości, zarówno gazem, jak i hamulcem. Mówiąc prościej: jeżeli masz trochę fantazji (i ciężką nogę), tym małym autem można robić naprawdę efektowne rzeczy na drodze.

Chyba największą niespodzianką jest to, jak przyjemnie i zwinnie Twingo się prowadzi. fot. Renault

Minus? Nieco za silne wspomaganie, które jest doskonałe w mieście, ale przy wyższych prędkościach wprowadza trochę nerwowości. Na bardzo dobre noty zasługują za to hamulce, szczególnie za płynne przejście między rekuperacją a tradycyjnym hamowaniem.

Na plus wypada także komfort. Dzięki niewielkiej masie można było zastosować bardziej miękkie nastawy zawieszenia, co ma poprawiać zachowanie auta na nierównościach. Twingo lepiej radzi sobie z dziurami i jest spokojniejsze na gorszych nawierzchniach niż Renault 5.

Małe auto, zaskakująco duże możliwości

Choć Twingo mierzy tylko 3,79 m długości, jego wnętrze okazuje się wyjątkowo przestronne jak na ten segment. Jednym z najciekawszych rozwiązań są niezależnie przesuwane tylne siedzenia, które pozwalają wybierać między większą ilością miejsca dla pasażerów a większym bagażnikiem. Przy maksymalnie cofniętych fotelach z tyłu miejsca na nogi wystarczy choćby dla wysokiego dorosłego. Po przesunięciu ich do przodu pojemność bagażnika rośnie z 260 do 360 l, co czyni Twingo liderem w klasie pod względem praktyczności.

2326

Wnętrze zasługuje na pochwały także za dopracowaną ergonomię. Renault postawiło na prosty, logiczny układ, z fizycznymi pokrętłami klimatyzacji i nieskomplikowanym systemem multimedialnym. To podejście wyraźnie kontrastuje z niektórymi rywalami, którzy niemal wszystkie funkcje przenoszą do ekranu dotykowego. Dobrze wypada także jakość wykonania – lepsza niż w takich modelach jak Dacia Spring, Leapmotor T03 czy BYD Dolphin Surf, a poziom wyciszenia i ogólne poczucie solidności wypadają wręcz bardzo dobrze.

Mimo pewnych oszczędności w niektórych miejscach — choćby bardziej prostych plastików czy widocznych śrub mocujących elementy tapicerki — całość ma sprawiać wrażenie nie tyle taniej, ile sprytnie i z wyczuciem uproszczonej.

2327

W segmencie małych aut elektrycznych trudno będzie znaleźć dla Twingo naprawdę przekonującą alternatywę. To jeden z najciekawszych małych elektryków, jakie pojawiły się ostatnio na rynku. Łączy atrakcyjną stylistykę, sensownie skalkulowaną cenę, bardzo dobrą praktyczność i — co najważniejsze — wyjątkowo udane prowadzenie. Ma oczywiście swoje ograniczenia, przede wszystkim związane z niewielkim akumulatorem i umiarkowanym zasięgiem, ale jako miejski samochód elektryczny wydaje się propozycją wyjątkowo dopracowaną i zwyczajnie bardzo sympatyczną w odbiorze.

Renault Twingo: naszym zdaniem

fot. Renault

Samochody dla wielu z nas są teraz nudniejsze niż kiedykolwiek. Przepisy dotyczące emisji spalin zdusiły kreatywność w branży motoryzacyjnej. Ale Twingo jest inne. Daje więcej euforii z jazdy, niż można oczekiwać od taniego auta elektrycznego. Oby tylko jego cena była faktycznie sensowna (poniżej 100 tys. zł).

Ocena 5/5

Nowa interpretacja Twingo to więcej niż tylko nostalgia. To świetne auto miejskie nowych czasów. Renault przywraca nadzieję, iż segment najmniejszych aut przetrwa i być może przekona sceptyków, iż elektryczny napęd może mieć sens. Zwłaszcza w mieście.

Luke Wilkinson, „Car”

Idź do oryginalnego materiału