Czasy się zmieniają, ona trochę mniej – klasa S ewoluuje pod naporem trendów, ale... niewiele. Nowa twarz, nowy silnik V8, nowe oprogramowanie, ale esencja pozostaje równie tradycyjna jak trójbryłowe nadwozie.
To, co wydawało się „na zawsze”, niepostrzeżenie odchodzi do przeszłości. Mercedes i BMW przez dekady przyzwyczaiły nas, iż wszelkie wiodące innowacje debiutowały w ich flagowych limuzynach: klasie S oraz serii 7. Ale z tym koniec. Niedawno obie firmy wprowadziły swoje przełomowe architektury systemu w modelach elektrycznych. A świeżo odnowione „eska” i „siódemka” jedynie przejęły to, co już znane.
Mimo to Mercedes podkreśla, iż lifting klasy S to najbardziej kompleksowa modernizacja w ramach jednej generacji modelu – na nowo opracowane lub zaktualizowane elementy przypada ponad 50% samochodu. Obok nowego systemu operacyjnego MB.OS, który umożliwia aktualizacje systemu wielu komponentów, lifting objął m.in. gamę napędów i zawieszenie.
Znak rozpoznawczy „eski” po liftingu: tylne lampy z motywem gwiazdy. Wersja Long (+20 cm rozstawu osi) wymaga 13,5 tys. zł dopłaty.
fot. Kacper Szczepański/Motor
Sztuka robienia wrażenia
Zmiany z zewnątrz koncentrują się na przednim pasie. Klasa S podkreśla teraz swój majestat nie tylko bryłą, ale i masywniejszym, bardziej wyrazistym grillem z podświetlanym konturem. Nowe reflektory Digital Light oferują skrętne światła drogowe i wykorzystują najnowszą technikę mikrodiod LED (znaną już m.in. z Audi), która pozwala generować większe pole oświetlenia o wysokiej rozdzielczości przy niższym zużyciu energii.
Wewnątrz pojawił się nowy kokpit z poziomym ekranem zamiast pionowego i wyświetlaczem dla pasażera, dwiema ładowarkami indukcyjnymi oraz odświeżoną kierownicą. Rozmieszczenie ekranów na zdjęciach nie wygląda zbyt spójnie, ale na żywo pozostaje niemal niezauważone – wnętrze roztacza aurę przepychu, którą podkreślają wysokiej jakości grafiki, rozbudowane nastrojowe oświetlenie oraz dyfuzor zapachów.
Szlachetne materiały, wysokiej jakości grafiki i efektowne podświetlenia, ale czarne, błyszczące powierzchnie zdają się przyciągać wzrok bardziej niż eleganckie okładziny z poziomymi liniami (dostępne są także elementy z matowego drewna lub metalu).
fot. Kacper Szczepański/Motor
Względem poprzedniczki klasa S reprezentuje postęp w obszarze interfejsów: efekt 3D na zegarach został dopracowany, a nowy system multimedialny działa szybciej i ma jeszcze przystępniejsze menu. Pozytywnie należy ocenić także elektryczne sterowanie nawiewami; można skorzystać z gotowych ustawień aktywowanych w menu albo zwyczajnie ustawić kierunek dystrybucji powietrza dłonią. Ta hybrydowa koncepcja sprawdza się znacznie lepiej niż coraz częstsze zmuszanie użytkownika do wykonywania tak banalnej czynności przez ekran. Minusy: nadmiar czarnych, błyszczących powierzchni oraz brak przycisku zmiany utworu/stacji radiowej na kierownicy – za każdym razem trzeba sięgać do sekcji multimediów, jak w dawnych, analogowych czasach.
W lewym dolnym rogu ekranu pojawiła się ikona fotela, która prowadzi do funkcji masażu i dodatkowych ustawień, m.in. podparcia bocznego oraz ramion. Zakres regulacji jest imponujący i pokrywa potrzeby osób najróżniejszej postury, a podróżowanie uprzyjemniają też aktywne podparcie na zakrętach oraz porządny masaż (obejmujący oparcie i siedzisko). Efekt: klasa S oferuje wybitny komfort siedzenia. Z głową opartą na miękkiej poduszce i wszechstronnie wspartym ciałem długie trasy pokonuje się tu przy minimalnym wysiłku.
https://magazynauto.pl/testy/mercedes-klasy-s-porsche-panamera-porownanie-hybryd-plug-in,aid,6283
Nie mniej doskonałe warunki panują z tyłu. Po zamówieniu odpowiednich pakietów tylne siedzenia oferują równie „otulający” poziom komfortu, co przednie – a choćby więcej. Do dyspozycji są m.in. ogrzewanie ramion i karku oraz podajnik pasa bezpieczeństwa, a prawy fotel można zamienić w leżankę, która zapewnia swobodę osobom o wzroście do około 1,85 m – pod tym względem Mercedes góruje nad BMW. Podróżujący z tyłu również korzystają z nowego systemu inforozrywki i pilotów zdalnego sterowania, które działają znacznie szybciej od rozwiązań w modelu sprzed liftingu. Do pełni szczęścia brakuje tylko elektrycznie sterowanych drzwi, oferowanych w konkurencyjnej „siódemce” oraz w droższym Maybachu. Samodzielne sięganie do uchwytu, gdy już człowiek umości się na jednym z tych królewskich siedzeń, nie jest ani szlachetne, ani wygodne.
| benz., biturbo + el. |
| 3982 cm3 |
| V8/32 |
| 537/5500 + 23 KM |
| 750/2500 + 205 Nm |
| 4x4; aut./9-biegowa |
| 530/199/150/322 cm |
| 11,9 (opc. 10,9)1 m |
| ok. 13,0 cm |
| 2195/645/2100 kg |
| 530 l |
| 76 l (Pb 98) |
| 255/35; 285/30 R21 |
| 250 km/h |
| 4,0 s |
| 10,6 l/100 km |
| 710 km |
| 671 000 zł |
| 684 500 zł |
Szept luksusu
Warunki na pokładzie wpisują się w cały krajobraz komfortu Mercedesa. Żeby go docenić, nie wystarczy pojedyncza przejażdżka – najlepiej się w ten samochód trochę „wjeździć”. Owszem, są SUV-y, do których wygodniej się wsiada i które choćby lepiej tłumią pojedyncze nierówności. Jednak klasa S wciąż (przynajmniej na razie) nie ma sobie równych pod względem „bezwysiłkowości” oraz rozpieszczania kierowcy i pasażerów. Służą jej dekady doświadczeń w roli samochodu dla VIP-ów. Uwagę zwracają już lekkość i łatwość manewrowania, w czym również zasługa seryjnej skrętnej tylnej osi (pod kątem do 4,5°, a opcjonalnie 10°). Seryjne zawieszenie pneumatyczne (które za dopłatą można zastąpić w pełni aktywnym) „bierze na siebie” znakomitą większość nierówności, racząc podróżujących jedynie lekkim, niemal kojącym falowaniem nadwozia – i choćby w sportowym trybie pozostaje bardzo komfortowe. Kolejnym czynnikiem jest znakomite wygłuszenie: zmierzony poziom hałasu przy 130 km/h wynosi 62,5 dB. Dla niedrogich aut to wynik bardzo przyzwoity przy... 100 km/h. No i ta dystyngowana reakcja – pedał gazu ma długi skok i pozwala łagodnie dozować siłę napędową. Przynajmniej do pewnego momentu.
| 2,0 s |
| 4,5 s |
| 35,5 m |
| 34,8 m |
| 49,7 dB |
| 56,5 dB |
| 98 km/h |
| 2 |
| 15,5/8,5/12,0 l/100 km |
| 630 km |
Siła spokoju
Mimo swoich gabarytów klasa S porusza się z wdziękiem, i to nie tylko przy niespiesznej jeździe. Jej układ kierowniczy zapewnia zaskakująco uczciwą komunikację z kołami, a w sportowym trybie nie utwardza się przesadnie, ale jedynie traci na odprężeniu. Na zakrętach limuzyna Mercedesa imponuje stabilnością boczną i posłusznie utrzymuje obrany tor jazdy, a w interesie zwinności potrafi płynnie przekierować większość momentu obrotowego na tylną oś. Wszystkiemu towarzyszy niezwykły spokój, do którego przyczyniają się też skromne przechyły nadwozia.
Biorąc pod uwagę kontekst epoki, wypada docenić Mercedesa za pozostawienie w ofercie silnika V8. To zmodyfikowane wydanie jednostki M177 – Evo, zaopatrzone m.in. w układ miękkiej hybrydy oraz płaski wał korbowy. Zastosowanie tego ostatniego da się usłyszeć: na wyższych obrotach spod maski dobiega stłumione, tubalne bulgotanie. Obiektywnie klasa S w tej wersji jest aż za mocna, a rolę złotego środka z powodzeniem może pełnić S 500 z miękko pracującym silnikiem R6. Subiektywnie „V-ósemka”, ze swoim mocnym uderzeniem po głębszym wciśnięciu gazu oraz charakternym brzmieniem, zapewnia dodatkowy ładunek ekskluzywności – jak dawniej jednostki V12. A w dodatku, po zmianach, może pochwalić się rozsądnym spalaniem: 8 l/100 km na trasie do 90 km/h, 9,5 l na autostradzie oraz 15-16 l w mieście.
Mercedes S 580 4Matic Long – plusy i minusy
Nadwozie i wnętrze
- przestronna kabina, przewygodne fotele, liczne udogodnienia na rzecz komfortu, przystępny system multimedialny
- nadmiar czarnego, lśniącego plastiku, brak klawisza zmiany utworu na kierownicy
Układ napędowy
- mnóstwo siły napędowej, zbalansowana reakcja, sprawne skrzynia i napęd 4x4, niewygórowane zużycie paliwa
- faktyczne osiągi odbiegają od deklarowanych
Właściwości jezdne
- pewne, lekkie prowadzenie, wysoka stabilność boczna i przy wysokich prędkościach, skuteczne hamulce, wyborny komfort tłumienia, skuteczne wygłuszenie
Wyposażenie i cena
- bogata lista wersji oraz opcji, szerokie możliwości personalizacji (m.in. kilkadziesiąt lakierów)
- liczne dodatki powiązane w kosztowne pakiety, tylko 2 lata gwarancji mechanicznej
Cena Mercedesa S 580 4Matic Long na tle konkurentów
| 400 KM, 0-100: 5,1 s | 560 000 zł |
| 489 KM, 0-100: 4,3 s | 684 500 zł |
| 500 KM, 0-100: 3,8 s | 808 000 zł |
BMW – R6 (diesel, benz. lub plug-in) albo elektryk. Mocna hybryda plug-in M760e (612 KM) zostanie wyceniona za kilka tyg. Porsche – niezrównane pod względem dynamiki jazdy.
2456
Mercedes S 580 4Matic Long – test: podsumowanie
Garść cyfrowych nowinek i gadżetów upraszcza obsługę, zapewniając klasie S aktualność w obliczu czasów, a silnik V8 po zmianach łączy „amerykańskość” charakterystyki i brzmienia, zapas osiągów oraz zauważalnie mniejsze niż wcześniej spalanie. Ale najważniejsze pozostało bez zmian – ten samochód nie tyle jedzie, co po prostu „płynie”.

1 tydzień temu














