Dyskretne kombi zostawia w tyle sportowe auta. Kupisz je w Polsce

1 tydzień temu

Czy można połączyć praktyczność ze sportowymi osiągami? To dyskretne kombi udowadnia, iż tak. Nie rzuca się w oczy, jak włoskie coupe, ale swoim potencjałem może zawstydzić niejednego fana dynamicznej jazdy. To bardzo ciekawe, a przy tym niezwykle szybkie auto, które potrafi pełnić choćby rodzinne role.

Sportowy sznyt

To dyskretne kombi i tak wygląda o wiele lepiej, niż konkurenci z tego samego segmentu. Widać, iż projektantom zależało na zaszczepieniu jak największej liczby detali, których celem jest dodanie stylistycznego charakteru. I to może się podobać.

CUPRA Leon Sportstourer, czyli bohaterka tego materiału, stanowi interesującą propozycję. Zacznijmy od tego, iż jest dostępna nie tylko z mocnymi jednostkami, ale też tymi bazowymi w koncernie Volkswagena. Mówiąc wprost, oferuje napędy SEAT-a, tyle iż skrywa je w atrakcyjniejszych szatach. To też oznacza, iż podgryza markę-matkę.

SEAT Leon Sportstourer VZ 4Drive – prawy przód, fot. Wojciech Krzemiński

Jak można wywnioskować, większość klientów wybiera te podstawowe silniki, co wiąże się z ekonomią eksploatacji. Z perspektywy nowego producenta jest to dobra strategia, bo zapewnia dużą sprzedaż. Wydaje się jednak, iż wspominany SEAT może na tym sporo tracić. I będzie tak aż do momentu całkowitego rozdzielenia gam produktowych. Pierwszym krokiem w tym kierunku był Formentor, a kolejnymi – Born i Terramar.

Wróćmy jednak do kompaktowego kombi, które ma za sobą lifting. Jego efektem jest pas przedni przypominający pysk rekina. Zdobią go reflektory z nowymi kloszami, przeprojektowany zderzak pozbawiony grilla i masywny zderzak z dużymi wlotami powietrza.

SEAT Leon Sportstourer VZ 4Drive – prawy tył, fot. Wojciech Krzemiński

Tył zdobi nowy pas świetlny, który został zintegrowany z logo producenta i lampami. Niżej zagościły cztery końcówki wydechu. Od razu mogę zdradzić, iż te ostanie nie są na wyrost. Wrażenie robi również lakier. Zdjęcia mogą tego nie oddawać, ale brązowy mat świetnie pasuje do tego nadwozia.

W tym miejscu należy wspomnieć również o wymiarach testowanego pojazdu. Praktyczna wersja Leona ma 4656 milimetrów długości, 1799 milimetrów szerokości oraz 1438 milimetrów wysokości. To wszystko przy rozstawie osi wynoszącym 2686 milimetrów.

Dyskretne kombi o praktycznym wnętrzu

Powoli zaczynam przyzwyczajać się do nowego stylu oferowanego we wnętrzach hiszpańskich samochodów. To jednak nie oznacza, iż nie widzę ograniczeń związanych z ergonomią. Zdecydowanie brakuje tu niezależnego panelu klimatyzacji. Po liftingu pojawiło się przynamniej podświetlenie przycisków od sterowania temperaturą. Przydałyby się również jaśniejsze dekory, które ożywiłyby kokpit.

Lista zalet jest na szczęście dłuższa. Zegary są cyfrowe i można je szeroko personalizować. Motywy z klasycznymi tarczami cieszą oko, a przy tym są czytelne. Przed wskaźnikami znalazła się kierownica, która świetnie leży w dłoniach. Do tego, oferuje fizyczne przyciski – zarówno na ramionach, jak i pod nimi (starter i selektor trybów jazdy).

SEAT Leon Sportstourer VZ 4Drive – kokpit, fot. Wojciech Krzemiński

Dotykowy ekran multimedialny nie budzi zastrzeżeń w kontekście płynności działania. Jego interfejs jest czytelny i prosty w obsłudze. Szkoda tylko, iż wystaje poza obrys podszybia. Coraz większa liczba producentów decyduje się na taki zabieg stylistyczny. Można to zrobić ładniej.

Dyskretne kombi z Hiszpanii oferuje całkiem niezłą jakość materiałów. Część z nich ma miękkie faktury. Wszystkie zostały starannie spasowane. Ponadto, nie brakuje tu praktycznych rozwiązań: schowków, kieszeni, wnęk na drobiazgi, półki z indukcyjną ładowarką, gniazd USB czy uchwytów na butelki.

SEAT Leon Sportstourer VZ 4Drive – kabina, fot. Wojciech Krzemiński

Fotele sugerują, iż prezentowana CUPRA Leon Sportstourer może skrywać spore stado pod maską. Mają zintegrowane zagłówki i bardzo głębokie wyprofilowane, które zapewnia dobre podparcie. Zakres regulacji nie budzi zastrzeżeń. Co ważne, jest tu pamięć ustawień.

Drugi rząd już nie jest tak sportowy, ale za to zachowuje komfortowe warunki podróży dla dwóch pasażerów (do około 185 centymetrów wzrostu). Kąt pochylenia oparcia jest spory, a siedzisko – wystarczająco długie. Miłym dodatkiem jest niezależna strefa klimatyzacji z dwiema dyszami nawiewu.

SEAT Leon Sportstourer VZ 4Drive – bagażnik, fot. Wojciech Krzemiński

Jak przystało na sportowe auto rodzinne, bagażnik ma słuszne gabaryty. Producent nie precyzuje w liczbach, jaką pojemnością dysponuje prezentowana konfiguracja, ale podejrzewamy, iż jest to około 550 litrów. Tyle wystarczy, by pakować się bez wyrzeczeń.

Istotną rolę odgrywają również praktyczne uzupełnienia. Zastosowano tu dwie dodatkowe wnęki, podwójną podłogę, haczyki na obu burtach, wygodnie pracującą roletę i standardowe mocowania. Cieszy także wygodny system składania oparć drugiego rzędu. Otwór załadunkowy jest na tyle duży, by zmieścić tu pełnowymiarową pralkę.

Nie ma żartów

O ile większość egzemplarzy tego modelu dysponuje 150- i 190-konnymi silnikami, o tyle w prezentowanej sztuce można liczyć na znacznie większy potencjał. To dyskretne kombi skrywa dwulitrowy, doładowany silnik benzynowy z rodziny TSI, który generuje 333 konie mechaniczne i 420 niutonometrów.

Przenoszeniem mocy zajmuje się siedmiobiegowa przekładnia automatyczna. Co ciekawe, to pokaźne stado jest rozdzielane pomiędzy obie osie. A to przekłada się na przyczepność, szczególnie podczas startu zatrzymanego. Potwierdzają to liczby.

SEAT Leon Sportstourer VZ 4Drive – lewy przód, fot. Wojciech Krzemiński

CUPRA Leon Sportstourer VZ w tym wydaniu przyspiesza do 100 km/h w zaledwie 4,8 sekundy. Towarzyszy temu procedura startu. Jej prędkość maksymalna została elektronicznie ograniczona do 250 km/h. I słusznie, bo szybciej nie trzeba.

Zużycie paliwa może być dla niektórych sporym zaskoczeniem. Amplituda spalania jest tak naprawdę duża i wszystko zależy od stylu jazdy. Normalne, przepisowe użytkowanie w cyklu mieszanym pozwoli na utrzymanie 10 litrów. Poważnie. Tor wyścigowy może ponad dwukrotnie zwiększyć apetyt, co akurat nie dziwi.

Dyskretne kombi w akcji

Samochody tej marki nie odseparowują od otoczenia tak, jak Audi. I ma to swoje plusy. Użytkownik korzystający z pełnej mocy bardzo wyraźnie odczuwa przeciążenie, jakie towarzyszy przyspieszaniu. I jest to duża frajda, tym bardziej iż mówimy o pełnoprawnym samochodzie rodzinnym.

Układ napędowy zasługuje na uznanie. Nieźle brzmi, ale najważniejsze, iż potrafi wydajnie nabierać prędkości w każdej sytuacji. Praca skrzyni biegów jest płynna, a jej szybkość zależy od wybranego trybu. Niemniej jednak zawsze utrzymuje kulturę działania.

SEAT Leon Sportstourer VZ 4Drive – lewy tył, fot. Wojciech Krzemiński

Zawieszenie? I tu można mówić o pierwszym, realnym wyrzeczeniu względem konwencjonalnej wersji z logo SEAT-a. Dyskretne kombi z 333-konnym silnikiem i napędem na wszystkie koła jest twarde, co czuć na nierównych nawierzchniach. Dzięki krótszym amortyzatorom ogranicza jednak przechyły nadwozia podczas gwałtownych zmian toru jazdy. Coś za coś.

To jednak nie zmienia faktu, iż normalna jazda, choćby z południa na północ Polski, nie jest męcząca. Owszem, wycieszenie mogłoby oferować nieco więcej, ale i tak jest nieźle. Tym samochodem można bez problemu jeździć na co dzień i cieszyć się jego osiągami, gdy tylko przyjdzie na to ochota (i miejsce).

Ile kosztuje dyskretne kombi z Hiszpanii?

Oferta tego modelu jest bardzo bogata. Otwiera ją 150-konny egzemplarz z sześciobiegową skrzynią manualną, który w aktualnej promocji jest dostępny za 134 100 złotych. Zwolennicy automatu muszą wyłożyć na stół co najmniej 151 700 złotych. Tyle właśnie kosztuje miękka hybryda o tej samej mocy, która dysponuje siedmiobiegowym DSG.

Prezentowana konfiguracja jest tą najmocniejszą w całej gamie. Co ciekawe, nie dostaniemy jej w wersji hatchback. CUPRA Leon Sportstourer VZ 4Drive o mocy 333 koni mechanicznych stanowi wydatek 204 800 złotych – bez opcji dodatkowych, rzecz jasna.

Co ciekawe, nie jest to najdroższa propozycja. W ofercie jest także hybrydowa wersja VZ oparta na 1,5-litrowym silniku benzynowym wspieranym przez jednostkę elektryczną. Oferuje systemowo 272 konie mechaniczne i możliwość pokonania kilkudziesięciu kilometrów w trybie elektrycznym. Ile kosztuje? Dokładnie 210 100 złotych.

To dyskretne kombi potrafi zaskoczyć – choćby prawdziwego fana sportowej jazdy. Prowadzi się bardzo dobrze, a przy tym zapewnia znakomite osiągi. Jednocześnie pozostaje praktycznym samochodem mogącym pełnić rolę tego rodzinnego. I właśnie w tym połączeniu tkwi największa siła prezentowanego modelu.

Idź do oryginalnego materiału