
Producenci z Państwa Środka są już poważną konkurencją dla zachodniego przemysłu motoryzacyjnego. Choć zaczynają iść we własnym kierunku, wciąż starają się czerpać garściami z europejskich produktów. Ten model jest tego przykładem. Na pierwszy, a choćby drugi rzut oka wygląda na Porsche, ale pochodzi z Dalekiego Wschodu.
Exlantix nadjeżdża
Chińska ekspansja jest już zauważalna. W zeszłym roku zadebiutowało w Polsce kilkanaście tamtejszych marek. I to nie jest koniec, ponieważ kolejne z nich czekają na swoje premiery. Wśród nich jest Exlantix, znany także jako Exeed, który niedługo będzie miał swój debiut. To właśnie ten producent stworzył SUV-a przypominającego Porsche.
Zacznijmy od tego, iż to zupełnie nowy producent, którego historia rozpoczęła się w 2024 roku. Ma siedzibę w Wuhu, co kilka mówi. Znacznie bardziej wartościową informacją jest ta mówiąca o przynależności do koncernu Chery.
To oznacza, iż znajduje się pod tymi samymi skrzydłami, co Jaecoo i Omoda. Podobnie, jak dwie wspomniane marki, trafi nad Wisłę. Póki co jest promowana jako firma skupiająca się na autach elektrycznych, ale w jej portfolio mają być również hybrydy.
Wygląd Porsche to pozory
Prezentowany model przypomina Porsche Cayenne, ale nazywa się Exlantix E05 i czeka na swoją oficjalną prezentację. Ta odbędzie się już w przyszłym miesiącu podczas międzynarodowych targów motoryzacyjnych w Monachium.
Już teraz możemy jednak przyjrzeć się jego sylwetce. Proporcje samochodu są całkiem przyzwoite. Od razu widać, iż jest to duży SUV czerpiący garściami z zachodnich pomysłów stylistycznych. Czy to źle? Ma ładny design, ale brakuje mu oryginalności.

Pas przednie jest rzeczywiście podobny do niemieckiego samochodu. Sugerują to przede wszystkim charakterystyczne reflektory z wypełnieniem LED. Zderzak ma w sobie odrobinę sportowego sznytu, co również może kojarzyć się z marką z Zuffenhausen.
To samo można powiedzieć o tylnej części karoserii, gdzie dominuje pas świetlny łączący wąskie lampy. Uzupełniają go liczne obłości oraz wyraźnie pochylona szyba, nad którą umieszczono spojler. Summa summarum, jest naprawdę nieźle.

Wnętrze to już zupełnie inna bajka, ale nie można mu odmówić nowoczesności. Zastosowano tu aż trzy ekrany, które tworzą cały kokpit. Są tu cyfrowe wskaźniki, centralny instrument wystający poza obrys podszybia oraz dodatkowy wyświetlacz po stronie pasażera.
Jest tu także dwuramienna kierownica o owalnym kształcie. Producent obiecuje jakość wykonania premium, co zwiastuje dobre materiały i staranne spasowanie. Poziom praktyczności też powinien być wystarczający, podobnie jak przestronność w obu rzędach.
Chińskie Porsche za ułamek ceny
Nie ma wątpliwości, iż to auto będzie dużo tańsze od Cayenne. Może i wygląda, jak Porsche, ale z pewnością nie będzie dysponowało równie dużym potencjałem. Dla niektórych problemem będzie na pewno brak wizerunku. W końcu część nabywców chce podkreślać również status społeczny. Exlantix w tym nie pomoże – przynajmniej nie na tym etapie.
Nowy SUV chińskiego pochodzenia ma oferować hybrydowy układ napędowy, ale przedstawiciele marki nie zdradzili żadnych szczegółów na jego temat. Nieoficjalnie mówi się o doładowanej jednostce benzynowej o pojemności 1,5 litra.
Ma to być konstrukcja z doładowaniem, co pokrywa się z benzyniakami zastosowanymi w innych modelach koncernu Chery. Współpracować z nią będzie jednostka elektryczna. Bazowo spodziewamy się przedniego napędu, choć w opcji może pojawić się także układ AWD.
Czy auto odniesie sukces? Liczba konkurentów dynamicznie rośnie – także tych z „własnego podwórka”. Nie będzie więc łatwo, ale odpowiednia cena w połączeniu z nowoczesną technologią i dobrym wykonaniem może przekonać odpowiednią grupę klientów.
Zgodnie z oficjalnymi zapowiedziami, polski debiut tej marki będzie okraszony dwoma modelami: ES i ET. To duże auta oferowane wyłącznie z elektrycznymi układami napędowymi. Exlantix E05 byłby więc dobrym uzupełnieniem.