Tak wygląda Mercedes-Benz VLE. Van, który chce być S-klasą, realnie zmienia zasady gry

2 godzin temu
Mercedes-Benz właśnie odpalił bombę, która może ostatecznie pogrzebać sens kupowania klasycznych, spalinowych salonek na kołach. Zapomnijcie o wszystkim, co wiecie o "V-klasie". Nowy, całkowicie elektryczny Mercedes-Benz VLE to nie jest po prostu kolejny bus z dużym akumulatorem. To pierwszy model oparty na dedykowanej architekturze Van Architecture, który ma ambicję łączyć luksus limuzyny z przestrzenią, w której można by urządzić małe wesele.


Ten samochód ma skrętną tylną oś, technologię 800 V i ekran w suficie, przy którym twój telewizor w salonie może poczuć kompleksy. Ale od początku...

Design, który oszukuje wiatr


Kiedy patrzysz na VLE, od razu widzisz, iż aerodynamika była tu religią. Sylwetka jest niska, opływowa i zaskakująco smukła jak na pojazd, który może pomieścić osiem osób. Współczynnik oporu powietrza wynosi zaledwie 0,25, a to wynik, którym jeszcze niedawno chwaliły się tylko sportowe sedany.

Z przodu mamy "nowoczesną klasykę". Zreinterpretowana osłona chłodnicy z podświetlaną ramką i pas świetlny łączący reflektory Digital Light sprawiają, iż auto wygląda jak statek kosmiczny, który właśnie wylądował na podjeździe hotelu Hilton. Z tyłu z kolei mamy świetlną sygnaturę w kształcie odwróconej litery U, która domyka tę

futurystyczną bryłę.

Wnętrze, czyli "welcome home" na sterydach


Wchodzisz do środka i... lądujesz w innym wymiarze. Mercedes nazywa to wrażeniem "welcome home", ale to raczej poziom luksusowego apartamentu w Dubaju. Nad głowami rozciąga się gigantyczny, panoramiczny dach Sky View, który sprawia, iż wnętrze jest dobrze doświetlone.

Ale prawdziwa magia dzieje się w drugim i trzecim rzędzie. Do dyspozycji mamy:


System Roll & Go, czyli fotele na kółkach, które możesz przesuwać, blokować albo po prostu... wyciągnąć i wjechać nimi do garażu.

Fotele Grand Comfort z masażem, podparciem łydek i bezprzewodowym ładowaniem. To nie są siedzenia, to fotele lotnicze pierwszej klasy.

MBUX Rear Space Experience, czyli wspomniany na początku, wysuwany z sufitu ekran 31,3 cala o rozdzielczości 8K. Możesz tu grać, oglądać filmy na Disney+ albo prowadzić wideokonferencje dzięki kamerze 8 MPx.


700 kilometrów zasięgu w vanie? Tak, to możliwe


Największy ból głowy przy elektrycznych vanach? Zasięg. Mercedes mówi jednak: "potrzymaj mi bezalkoholowe piwo". Zasięg powyżej 700 km (WLTP) w modelu VLE 300 to wynik, który pozwala realnie myśleć o trasach przez całą Polskę.

Co więcej, dzięki technologii 800 V, ładowanie przestało być ceremonią. Wystarczy 15 minut na szybkiej ładowarce (moc do 300 kW), by odzyskać 355 kilometrów zasięgu. To dokładnie tyle, ile potrzebujesz na szybką kawę i rozprostowanie nóg.

Za napęd odpowiada wydajny układ o sprawności aż 93 proc., a w wersji VLE 400 4MATIC mamy do dyspozycji potężne 305 kW (415 KM) i sprint do setki w 6,5 sekundy. W vanie!

Zwinność, której się nie spodziewasz


A jeżeli van, to i jego gabaryty, które stanowią wyzwanie, ale nie w przypadku VLE 300. Ten kolos, dzięki skrętnej tylnej osi (kąt do 7 stopni), ma promień skrętu wynoszący zaledwie 10,9 metra. To tyle, co w kompaktowym Mercedesie CLA. Manewrowanie w ciasnych parkingach wielopoziomowych nie będzie więc walką o przetrwanie.

Do tego dochodzi zawieszenie pneumatyczne Airmatic. System jest tak inteligentny, iż korzysta z danych Google Maps, by obniżać auto przed autostradą (lepsze aero) lub podnosić je o 40 mm, gdy zjeżdżasz na gorszą drogę.

MB.OS, czyli mózg, który naprawdę myśli


W VLE, podobnie jak wcześniej w CLA, GLB i GLC, zadebiutował system operacyjny MB.OS, który integruje wszystko, od multimediów po systemy MB.DRIVE. Na desce

rozdzielczej króluje MBUX Superscreen, czyli trzy ekrany pod jedną taflą szkła.

Wirtualny asystent korzysta teraz z ChatGPT i Google Gemini. Możesz z nim normalnie rozmawiać, a on zapamiętuje kontekst dyskusji. Do tego nawigacja z Electric Intelligence, która planuje trasę tak, byś nigdy nie musiał się martwić o to, czy dojedziesz do ładowarki. Samochód sam rezerwuje ci miejsce na punkcie ładowania MB.CHARGE.

Czy to koniec ery spalinowych busów?


Mercedes-Benz VLE to demonstracja siły. Niemcy wzięli wszystko, co najlepsze w technologii elektrycznej (800 V, gigantyczna bateria 115 kWh), i opakowali to w nadwozie, które jest bardziej luksusowe niż większość salonów premium. To idealne auto dla dużej rodziny, dla VIP-ów, ale też dla kogoś, kto po prostu chce mieć "wszystko w jednym".

Czy ma wady? prawdopodobnie cena zwali z nóg, a gabaryty wciąż wymagają przyzwyczajenia, ale technicznie, to w tej chwili absolutny szczyt łańcucha pokarmowego w segmencie vanów. A może raczej: Grand Limousine.

Idź do oryginalnego materiału