Stellantis porządkuje swoją ofertę usług cyfrowych. Zamiast rozbudowanego i momentami nieczytelnego systemu, producent wprowadza dwa główne pakiety: Connect ONE i Connect PLUS.
To ruch, który dobrze wpisuje się w szerszy trend — kierowcy chcą dziś prostych zasad i jasnych funkcji, a nie długiej listy dodatków ukrytych w cennikach.
Connect ONE – baza na lata
Podstawowy pakiet Connect ONE jest teraz częścią samochodu i działa przez 10 lat od zakupu. To ważna zmiana, bo wcześniej dostęp do niektórych funkcji bywał ograniczony czasowo.
W nowej wersji większy nacisk położono na auta zelektryfikowane. Kierowca może z poziomu telefona sprawdzić stan baterii, zaplanować ładowanie albo uruchomić klimatyzację jeszcze przed wejściem do auta. To drobiazgi, które w codziennym użytkowaniu robią dużą różnicę — szczególnie zimą i latem.
Do tego dochodzi rozwinięta funkcja planowania tras dla aut elektrycznych. System analizuje nie tylko dystans, ale też styl jazdy, warunki na drodze i dostępność ładowarek, pomagając lepiej zaplanować podróż.
Connect PLUS – więcej funkcji, ale już opcjonalnie
Drugi pakiet, Connect PLUS, działa w modelu subskrypcyjnym po okresie próbnym. To tutaj trafiają bardziej zaawansowane funkcje.
W praktyce oznacza to m.in. integrację z asystentem głosowym Amazon Alexa, który pozwala sterować elementami inteligentnego domu bezpośrednio z samochodu.
Pojawił się też system pomagający w przypadku kradzieży auta. W razie problemów możliwe jest namierzenie pojazdu i przekazanie jego lokalizacji odpowiednim służbom.
Elektryfikacja zmienia priorytety
Zmiany w ofercie Stellantisa dobrze pokazują, jak bardzo zmienia się motoryzacja. Jeszcze kilka lat temu najważniejsze były multimedia i nawigacja. Dziś równie ważne stają się:
- zarządzanie energią
- planowanie ładowania
- integracja z ekosystemem usług
To szczególnie widać w rozwiązaniach takich jak e-ROUTES, które w praktyce pełnią rolę cyfrowego „pilota” dla kierowcy auta elektrycznego.
Mniej chaosu, więcej przejrzystości
Najważniejsze w tej zmianie nie są jednak same funkcje, ale sposób ich podania. Dwa pakiety zamiast wielu opcji oznaczają mniej chaosu i łatwiejsze zrozumienie, za co adekwatnie płaci użytkownik.
Co istotne — wszystko odbywa się bez podwyżek cen, co w obecnych realiach nie jest już takie oczywiste.















