Pół wieku temu w „Motorze” – przeglądamy wydanie nr 25 z 1976 r.

2 godzin temu

W numerze 25 „Motoru” z 1976 r. było i praktycznie, i technicznie, i trochę światowo: w RFN krytykowano wakacyjne kursy prawa jazdy, a u nas – redakcja zapowiedziała coś naprawdę dużego: test trwałościowy Polskiego Fiata 126p, a do tego przedstawiła Hondę Accord z „najczystszymi spalinami na świecie” i przypomniała o jubileuszu Vespy, skutera, który już wtedy dawno wyrósł poza rolę zwykłego środka transportu.

Kursy na prawo jazdy i zasady zdobywania uprawnień to zwykle wdzięczny temat do dyskusji i – najczęściej – utyskiwań. Tak samo było też 50 lat temu. I to nie tylko w Polsce, bo przytoczono krytykę, jaka pojawiła się w niemieckim magazynie „Auto Motor und Sport”.

Dotyczyła ona wakacyjnych kursów prowadzonych w RFN i trwających 12 dni. Zdaniem ówczesnych ekspertów to zbyt krótki czas z punktu widzenia bezpieczeństwa ruchu drogowego. Taka intensywna nauka, zwłaszcza dla starszych kierowców, może być zbyt wyczerpująca. Organizatorzy tych szkoleń twierdzili jednak, iż to skuteczny i bezpieczny sposób nauki, bowiem w czasie urlopu kandydaci na kierowców są bardziej skoncentrowani i gwałtownie nabywają umiejętności.

Test trwałościowy Polskiego Fiata 126p

„Motor” zapowiadał też nową formę oceny pojazdów – test trwałościowy, którego bohaterem miał być Polski Fiat 126p. Nie chodziło o zwykłą prezentację auta, ale o długą próbę eksploatacyjną, prowadzoną wspólnie z Fabryką Samochodów Małolitrażowych. Redakcja chciała sprawdzić, jak „maluch” i jego podstawowe zespoły zachowają się po większych przebiegach: czy samochód utrzyma parametry trakcyjne, jak zmienią się osiągi, ile wytrzymają opony, okładziny hamulcowe, akumulator czy amortyzatory.

Do testu trafił seryjny egzemplarz wyprodukowany 13 maja 1976 r. w Zakładzie FSM nr 2 w Tychach. Redaktorzy „Motoru” byli obecni przy końcowych czynnościach montażowych i regulacyjnych, które przechodził samochód opuszczający taśmę produkcyjną. Żeby późniejsze obserwacje miały solidny punkt odniesienia, dokładnie zewidencjonowano i pomierzono podstawowe części auta, a pomiary miały być powtarzane po ustalonych przebiegach.

https://magazynauto.pl/wiadomosci/polski-fiat-126p-po-50-000-km-test-trwalosciowy-z-1978-roku,aid,1828

Zakres badań był całkiem szeroki. W warunkach laboratoryjnych sprawdzono m.in. parametry silnika: ciśnienie w cylindrach, kąt wyprzedzenia zapłonu, odstęp styków przerywacza, przerwy między elektrodami świec, luz zaworowy czy ugięcie paska wentylatora. W podwoziu określono geometrię ustawienia kół, jałowe skoki pedałów sprzęgła i hamulca, luzy koła kierownicy, napięcie akumulatora oraz momenty dokręcenia wybranych śrub i nakrętek.

Planowano też pomiary porównawcze osiągów trakcyjnych – tuż po dotarciu oraz po przebiegach 10 i 50 tys. km. Po takich samych przebiegach miała być badana toksyczność spalin.

„Motor” podkreślał, iż Polski Fiat 126p był już wtedy pojazdem adekwatnie całkowicie polskim, z niewielką liczbą części i zespołów zagranicznych. Test miał więc pokazać nie tylko trwałość samego auta, ale też jakość pracy FSM i krajowych kooperantów.

Redakcja zapowiadała, iż będzie informować czytelników o zachowaniu samochodu w czasie jazdy, wykonywanych czynnościach obsługowych i ewentualnych niesprawnościach. A na koniec dodawała krótko: „Oby ich było jak najmniej!”.

Dane samochodu testowego:

  • Numer silnika: 7248411
  • Numer podwozia: 7038160
  • Data produkcji: 13 maja 1976
  • Kolor nadwozia: beige
  • Ogumienie: Michelin ZX
  • Pasy bezpieczeństwa: Faser
  • Samochód posiada dodatkową instalację przeciwzakłóceniową.

Honda Accord – czyste spaliny bez katalizatora

W numerze 25/1976 „Motor” opisywał także nową Hondę Accord – trzydrzwiowy model produkowany od kilku tygodni głównie z myślą o eksporcie do USA. Już wtedy zaznaczano, iż auto ma trafić także do Europy Zachodniej pod koniec roku, a w Japonii może być oferowane m.in. ze wspomaganiem kierownicy i klimatyzacją.

Najciekawszy nie był jednak sam nadwoziowy debiut Accorda, ale jego silnik. Jednostka o pojemności 1600 cmł i mocy 80 KM przy 5300 obr./min miała spełniać surowe kalifornijskie wymagania dotyczące czystości spalin bez stosowania dodatkowych urządzeń, takich jak katalizatory czy dopalacze. „Motor” podkreślał, iż było to rozwiązanie wyjątkowe w skali świata.

Sekret tkwił w układzie spalania z trzema zaworami w cylindrze i dwustrumieniowym przygotowaniu mieszanki. Do małej komory spalania trafiała bogatsza mieszanka, w której inicjowano zapłon. Płomień przechodził następnie do adekwatnej komory, wypełnionej mieszanką bardzo ubogą – tak ubogą, iż sama nie zapaliłaby się skutecznie od iskry świecy. Dzięki temu Honda mogła ograniczyć emisję spalin bez sięgania po rozwiązania, które w połowie lat 70. komplikowały konstrukcję i podnosiły koszty.

https://magazynauto.pl/wiadomosci/honda-civic-cvcc-trzy-zawory-zamiast-dwoch-motor-nr-11-1974,aid,4419

Z dzisiejszej perspektywy ta krótka notka jest interesująca podwójnie. Po pierwsze pokazuje, jak duże znaczenie już wtedy miały normy emisji, zwłaszcza w Kalifornii. Po drugie – przypomina moment, w którym Accord był jeszcze zupełnie nowym modelem, a jedną z jego najmocniejszych kart miała być nie tylko ładna sylwetka, ale także bardzo zaawansowane jak na tamte czasy podejście do spalania mieszanki.

Jubileusz pewnej konstrukcji

Słowo skuter wywoływało w Polsce skojarzenia z Lambrettą, sprowadzaną wcześniej do naszego kraju. Tymczasem wynalazcą tego typu jednośladu (produkowanego w niemal niezmienionej wersji) była włoska firma Piaggio, która po przegranej przez państwa osi wojnie przestawiła się z produkcji lotniczej na wytwarzanie skuterów.

Vespa, produkowana początkowo w wersjach 125/150 cm3, doczekała się również wersji sportowej (200 cm3 i prędkość maks. około 100 km/h). Zaletą konstrukcji było osłonięcie jadących od błota i wody, a także zasłonięcie silnika tak, iż ubrania nie brudziły się smarem ani benzyną. I mimo iż fala popularności skuterów przypadała na lata 50., to Vespa pozostawała w produkcji i do dziś jest ikoną włoskiego stylu.

Wszystkie ilustracje pochodzą z archiwalnego „Motoru” nr 25/1976.

Idź do oryginalnego materiału