Pół wieku temu w „Motorze” – przeglądamy wydanie nr 17 z 1976 r.

2 godzin temu

Na okładce „Motoru” nr 17/1976 – ciężarówka na leśnym dukcie i hasło „Trudno, trzeba jechać…”. A w środku? Kontynuacja tematu, czyli sporo o codziennych problemach kierowców zawodowych razem z głosami przedstawicieli tego fachu. A także rozważania o prestiżu (i o tym, co naprawdę zaczyna go zastępować po kryzysie naftowym) i zapowiedź modelu, który „miał być Audi 120”, ale finalnie stał się Audi 100 C2. Do tego wieści o ropie i rurociągu „Przyjaźń” oraz drogowe ciekawostki z różnych światów. Zaglądamy do numeru z 25 kwietnia 1976 r.

„Z transportem jest jak z zegarkiem. Nikt nie dostrzega jego istnienia, gdy chodzi. Problem zaczyna się, gdy zaczyna chodzić nieregularnie, lub choćby staje”. Taką myślą zaczyna się okładkowy artykuł poświęcony problemom kierowców zawodowych.

https://magazynauto.pl/porady/tramwaj-od-a-do-z-jak-zostac-motorniczym-dostepny-tabor-jak-sie-steruje-tramwajem,aid,5278

Osób zatrudnionych w transporcie samochodowym w 1976 roku było blisko 390 tysięcy. W samych przedsiębiorstwach PKS na trasy miało codziennie wyjeżdżać blisko 48 000 kierowców ciężarówek i autobusów, a Państwowa Komunikacja Samochodowa w 1975 r. przewiozła ok. 164 mln ton ładunków i 220 mln pasażerów (dwukrotnie więcej niż przewiozła wówczas kolej). Pada też prognoza, iż w kolejnych latach zadania będą jeszcze większe — i iż transport samochodowy ma dalej rosnąć.

W artykule znalazło się też miejsce na głosy samych kierowców: redakcja pyta ich wprost, co daje im największą satysfakcję, czego boją się na drodze i jak wygląda codzienność „z kierownicą w herbie”. Zawodowi kierowcy zwracają one uwagę na lekkomyślność użytkowników dróg, problemy z noclegami na trasie, utrudniony dostęp do części zamiennych czy jazdę w warunkach zimowej gołoledzi. Jak widać, do dziś niektóre z tych wyzwań pozostają aktualne. A jak widzą zalety swojej pracy? Dobrze oceniają zarobki, ale zwracają uwagę, iż aby faktycznie takie były, muszą pracować dłużej.

Co z tym prestiżem?

Wiele miejsca w tym wydaniu poświęcono analizie preferencji konsumenckich w zachodniej Europie, także w związku ze strukturą społeczną. Kierowcy dobierają samochody w zależności zarówno od swoich użytkowych potrzeb, jak i pozycji w hierarchii prestiżu. Zauważono jednak zmiany w tej „ostentacyjnej konsumpcji”, które wynikają z kryzysu. Rosnące ceny pojazdów i paliw miały tu istotne znaczenie. Zwrócono także uwagę, iż w dużym stopniu rynek nasycił się samochodami, a nowych nabywców przybywa niewielu.

https://magazynauto.pl/wiadomosci/citroen-ds-21-salon-na-kolach-motor-nr-32-z-1969-r,aid,4112

Zmieniały się także wyznaczniki statusu w zamożnych krajach. O pozycji decydowały bowiem coraz częściej warunki mieszkaniowe, sposoby wypoczynku, podróże i czas wolny. Za przykład podawano Włochy i Francję, gdzie przez cały czas popularnością cieszyły się niewielkie i przystępne modele, takie jak Fiat 500 czy Citroen 2CV.

We Włoszech, które zmotoryzowały się przede wszystkim przy pomocy Fiatów 500, oczekiwania i wymagania poszły w tej chwili o oczko lub więcej wyżej. Mały samochód z wielu powodów cieszy się tu jednak przez cały czas dużym zainteresowaniem.
Na parkingach wielkich domów handlowych w Paryżu dominują w tej chwili małe pojazdy.

To miało być Audi 120, ale…

Zapowiedź premiery planowanej na koniec 1976 roku (opatrzona wyjątkowo oryginalnym redakcyjnym tytułem). Spekulowano, iż chodzi o Audi 120, czyli następcę modelu 100 (który miał być jeszcze równolegle produkowany przez krótki okres) oraz Volkswagena K70, który nie spełniał oczekiwań firmy.

Tak oto będą wyglądać nowe samochody Audi 120 wchodzące do produkcji w III kwartale br. Proszę zwrócić uwagę na to, iż rysownik się pomylił i w wozie zielonym narysował wycieraczki tak jak trzeba, a w wozie żółtym, na pierwszym planie, zastosował rozwiązanie archaiczne, jakiego w Europie trzyma się już tylko pewien koncern z Turynu.

Nowość miała mieć poprzeczny silnik napędzający przednie koła. W planie jednostki 4-cylindrowe 1.6 i 2.0, ich moc szacowało się na 90 i 110 KM. Z czasem gamę miały uzupełnić silniki 5-cylindrowe: benzynowy 2.5 136 KM oraz wysokoprężny o tej samej pojemności i mocy około 80 KM. Wspomniano także o 4-cylindrowym dieslu 2.0 o mocy 60 KM.

https://magazynauto.pl/wiadomosci/audi-80-b1-brat-przyszlego-volkswagena-prezentacja-z-motoru-z-1972-roku,aid,2724

Auto miało być produkowane w dwóch wersjach nadwoziowych: jako limuzyna o „stopniowanym tyle” i kombilimuzyna. W obu przypadkach – z dwiema parami drzwi po bokach.

Przewidywania co do nazwy okazały się jednak nietrafione, nowy model zaprezentowano bowiem jako Audi 100 C2.

Większe dostawy

Temat, który w pewnym sensie wpisuje się także w dzisiejsze realia, choć z tego kierunku dostaw dziś już na szczęście nie korzystamy. „Motor” donosił, iż dostawy radzieckiej ropy naftowej do państw bloku socjalistycznego wzrosną w 1976 roku o 8,5 procent. Większość z nich odbywała się działającym do dziś rurociągiem „Przyjaźń”. Do 1975 r. bratnie kraje otrzymały za jego pośrednictwem przeszło 800 mln ton ropy naftowej. Podkreślono, iż przepustowość rurociągu, którego długość wynosiła wtedy 20 tys. km, wzrasta z roku na rok, w tej chwili buduje się na jego trasie dwie przepompownie, a w planie była też już druga nitka.

Drogowe inwestycje… z dwóch odmiennych światów

Na pewno zupełnym przypadkiem zestawiono tuż obok siebie dwie informacje z szeroko pojętego drogownictwa. Pierwsza traktowała o zachodniej – jak by nie patrzeć – pożytecznej, ale jednak ciekawostce (do tego kosztownej i o niezbyt trwałych przy tym efektach). Druga zaś opisywała bardzo potrzebną i godną pochwały wielką radziecką inwestycję na lata.

Idź do oryginalnego materiału