Kierowcy podróżujący autostradą A4 na trasie Katowice-Kraków doczekali się nowej aplikacji do automatycznego poboru opłat. O!AUTO kusi obietnicą braku kolejek i szybkich przejazdów dzięki technologii videotollingu. Brzmi świetnie, prawda? Szkoda tylko, iż wygoda nie idzie w parze z oszczędnościami, a cennik aplikacji zobaczymy dopiero po rejestracji.
Na rynek właśnie trafiła aplikacja O!AUTO. Ta ma sprawić, iż znienawidzone bramki na autostradzie A4 (odcinek Katowice-Kraków) staną się nieco mniej uciążliwe. Rozwiązanie opiera się na popularnym już videotollingu. Kamery sczytują tablice rejestracyjne, a szlaban otwiera się automatycznie, pobierając środki z podpiętej karty płatniczej lub powtarzalnego BLIK-a. Operator chwali się, iż na starcie zmigrowano blisko 24 tysiące kont aktywnych użytkowników starszego systemu A4Go, którzy po kilku kliknięciach mogą korzystać z nowej platformy.
Zero prowizji, czyli płać tyle, co zawsze
Twórcy aplikacji podkreślają pięć głównych korzyści dla użytkowników. Na liście, obok oczywistej poprawy płynności ruchu i dedykowanych bramek, znalazł się także „brak prowizji i dodatkowych opłat”. Można by pomyśleć, iż to rynkowa rewolucja, dopóki nie zdamy sobie sprawy, iż za aplikację odpowiada sam Stalexport Autostrada Małopolska S.A., czyli koncesjonariusz tego odcinka.
Innymi słowy: owszem, nie ma prowizji dla pośrednika, ale opłata za sam przejazd pozostaje dokładnie taka sama jak w standardowym cenniku, który do najniższych w kraju nie należy. Zamiast rewelacji cenowej, otrzymujemy po prostu cyfrowe udogodnienie. Oszczędzamy czas, ale portfel chudnie w dotychczasowym tempie.
Cennik widmo. Chcesz poznać stawkę? Zarejestruj się
Z perspektywy technologicznej, twórcy O!AUTO zaliczyli dość irytujące potknięcie. Aplikacja dba o „nowoczesne panele zarządzania” i bezpieczną tokenizację kart, ale zapomina o podstawowej transparentności. Cennik przejazdów nie jest dostępny ani na oficjalnej stronie oauto.pl, ani z poziomu ekranu startowego w telefonie.
Aby dowiedzieć się, ile tak naprawdę zapłacimy (teraz już wiemy, iż tyle samo), musimy przejść przez cały proces rejestracji, podać swoje dane, zaakceptować regulaminy i skonfigurować usługę. Ukrywanie kosztów za murem logowania to praktyka, od której w nowoczesnych aplikacjach mobilnych dawno się odchodzi.
O!AUTO reklamowane jest jako „skalowalna platforma gotowa na wdrażanie kolejnych usług w przyszłości”. Problem w tym, iż ta przyszłość na śląsko-małopolskim odcinku A4 jest dość mocno ograniczona czasowo.
Warto przypomnieć, iż koncesja Stalexportu wygasa stosunkowo niedługo. Od marca 2027 roku autostrada A4 na odcinku Katowice-Kraków ma przejść w ręce państwa i zgodnie z obietnicami, stać się trasą bezpłatną dla samochodów osobowych. Z perspektywy kierowców, nowa aplikacja to ułatwienie, które posłuży nam przez zaledwie pół roku z małym hakiem.
Dla tych, którzy regularnie kursują między Śląskiem a Małopolską i cenią swój czas w kolejce do bramek, pobranie O!AUTO ma oczywiście sens. Aplikacja jest już dostępna w Google Play i App Store. Warto ją sprawdzić – przynajmniej po to, by przez te ostatnie miesiące płacenia za przejazd, oszczędzić sobie chociaż stania w korkach.
Źródło tekstu: O!AUTO, PAP / Zdjęcie otwierające: gov.pl

3 godzin temu
Zrzuty ekranu z nowej aplikacji. Źródło: O!AUTO, 













