Mercedes-Benz Klasy S 2026 już w Polsce. Gwiazda świeci jaśniej, bo ma czym

3 tygodni temu

Nie przez przypadek mówi się, iż ten model wyznacza kierunek, w którym podąży cała reszta. To ikona luksusu i jedna z najlepszych limuzyn na tej planecie. Mercedes-Benz Klasy S 2026 stanowi kontynuację dobrze znanej konstrukcji, która ma nie tylko rozpieszczać użytkowników, ale też podkreślać ich status społeczny, co w dzisiejszych czasach jest szczególnie istotne.

Ma świecić

Wszechobecnie panujące trendy skupiają się na licznych akcentach LED pokrywających coraz większe połacie karoserii. W tym przypadku również przybyło elementów, które będą tworzyć tożsamość stylistyczną tego samochodu, szczególnie po zmroku.

Mercedes-Benz Klasy S 2026 ma elegancki front, który zyskał podświetlony grill. Poprzednik posiadał zupełnie inną fakturę atrapy chłodnicy. Co ciekawe, na niektórych rynkach można będzie kupić ten pojazd choćby ze świecącą gwiazdą na masce. Na terenie Unii Europejskiej jest to niemożliwe ze względu na normy bezpieczeństwa. To ciekawe, skoro ustawodawcy nie mają problemów z ekranami…

Mercedes-Benz Klasy S 2026 – przód, fot. Wojciech Krzemiński

Flagowiec niemieckiej marki zyskał również przeprojektowane reflektory, korzystające z udoskonalonej technologii matrycowej. Potrafią wyświetlać przeróżne grafiki, ale najważniejsze, iż mają kilkaset metrów zasięgu, dlatego świetnie sprawdzają się w nocy.

Tył samochodu pozostał niemal identyczny. I dobrze, bo wygląda lekko, jak na tak ogromne nadwozie. Wraz z pojawieniem się wersji po liftingu, przybyły nowe możliwości konfiguracyjne. Wśród debiutujących opcji jest lakier z drobinkami prawdziwego szkła, który wygląda naprawdę widowiskowo.

Mercedes-Benz Klasy S 2026 to „wielka ekranizacja”

We wnętrzu czuć wysublimowany sznyt, co podkreślają świetne materiały wykończeniowe, które zostały bardzo starannie spasowane. Mnogość faktur jest imponująca. Już same panele drzwiowe zintegrowane z wysuwanymi głośnikami przy słupkach są dziełami sztuki motoryzacyjnej.

O ile karoseria przeszła ewolucję, o tyle kokpit to prawdziwa rewolucja. Czy w dobrym kierunku? Puryści będą kręcili nosami. Podobnie jak w E-Klasie, zastosowano tu trzy ekrany. Dwa multimedialne osadzono w litej tafli. Ten odpowiedzialny za wskaźniki delikatnie wystaje poza ich obrys.

Mercedes-Benz Klasy S 2026 – kokpit, fot. Wojciech Krzemiński

Gdy wszystko jest włączone, to robi wrażenie. Niemniej jednak uczciwie przyznajmy, iż instrument od strony pasażera to jedynie gadżet. Wolałem, gdy znajdował się tam elegancki dekor z drewna. Wtedy było mniej „high-tech”, ale bardziej monumentalnie, co pasowało do wizerunku prezentowanego auta.

Centralny wyświetlacz posiada liczne udogodnienia, wśród których warto wyróżnić funkcje Google. Dzięki nim, użytkownik nie musi parować swojego telefonu, by korzystać z najlepszej nawigacji dostępnej na rynku.

Mercedes-Benz Klasy S 2026 – drugi rząd, fot. Wojciech Krzemiński

Fotele wciąż mogą kojarzyć się z domowym salonem – w najlepszym znaczeniu. Są przepastne i dysponują ogromnym zakresem regulacji. Funkcje masażu, podgrzewania czy wentylowania nie są tu niczym nadzwyczajnym. Jakby tego było mało, Mercedes-Benz Klasy S 2026 oferuje choćby ogrzewanie pasów bezpieczeństwa. Poważnie.

Drugi rząd pozostaje strefą relaksu, którą można zamienić w mobilne biuro. Miejsce z prawej strony może stać się leżanką – dzięki jednego przycisku. Tutaj także nie zabrakło multimediów i dodatkowych rozwiązań z zakresu komfortu. Niemiecka marka już wszystkich przyzwyczaiła do swojej pieczołowitości w każdym zakresie. Tu choćby kieliszki mają być przejawem indywidualizmu.

Mercedes-Benz Klasy S 2026 – ceny i wersje

Flagowy model niemieckiej marki został wyceniony na 571 000 zł. To oferta za egzemplarz z bazowym nadwoziem. Wariant przedłużony wymaga dopłaty 13 400 zł – bez względu na wybór konfiguracji napędowej.

Mercedes-Benz Klasy S 2026 – tył, fot. Wojciech Krzemiński

Podana cena wyjściowa dotyczy wersji S 350 d 4MATIC, co oznacza, iż pod maską znajduje się sześciocylindrowy, trzylitrowy diesel wytwarzający 313 koni mechanicznych i 650 niutonometrów. Uzupełnia go instalacja 48-woltowa, co oznacza obecność miękkiej hybrydy. Ma także automat o dziewięciu przełożeniach. Wyposażenie oddaje do dyspozycji m.in.:

  • tylną oś skrętną
  • projekcję logo marki
  • reflektory Digital Light
  • wirtualne wskaźniki
  • elektrycznie regulowane fotele
  • nawigację
  • fabryczny wideorejestrator
  • zawieszenie AIRMATIC
  • kamerę cofania

Ciekawostkę stanowi tapicerka. Podstawą jest naturalna skóra, ale klient może bez dopłaty zamienić ją na materiał Mirville. To propozycja dla tych, którzy nad wszystko cenią ekologię. Jestem ciekawy, ile osób ją wybierze.

Wyżej w hierarchii znajduje się Mercedes-Benz Klasy S 2026 w wydaniu S 450 4MATIC. Został wyceniony na 599 300 zł. Jego układ mHEV z benzynowym silnikiem generuje 381 koni mechanicznych.

Mercedes-Benz Klasy S 2026 – profil, fot. Wojciech Krzemiński

Jeżeli ktoś oczekuje pełnej hybrydy, to musi wydać co najmniej 604 300 zł. Na tyle wyceniono odmianę S 450 e oddającą do dyspozycji 489 koni mechanicznych. Dzięki dużej baterii, potrafi pokonywać 117 kilometrów w trybie elektrycznym.

Jeszcze droższy (636 500 zł) jest trzylitrowy diesel w wydaniu S 450 d 4MATIC. Wytwarza 367 koni mechanicznych. W ofercie znajdziemy również 449-konne S 500 4MATIC, które rozpędza się do 100 km/h w zaledwie 4,5 sekundy.

Aktualnie topowe wydanie to S 580 e 4MATIC, czyli hybryda plug-in generująca 614 koni mechanicznych. Cena? 686 600 zł. W niedalekiej przyszłości do gamy dołączą jeszcze bardziej wysublimowane odmiany, czyli AMG i Maybach. Pozostaje uzbroić się w cierpliwość.

Idź do oryginalnego materiału