
Do niedawna matowe wykończenie nadwozia było zarezerwowane głównie dla aut z segmentu premium lub ściśle limitowanych edycji specjalnych. Toyota kończy z tą ekskluzywnością.
Do polskich salonów trafiła właśnie odświeżona Toyota C-HR z rocznika modelowego 2027. Główne nowości to zmiany w palecie kolorystycznej, choć japoński producent utrzymuje to, za co klienci najczęściej wybierają ten model – sprawdzone napędy hybrydowe i bogate wyposażenie bazowe.
Matowy lakier, ale nie dla wszystkich
W nowym roczniku modelowym paleta kolorów nadwozia urosła do 23 wariantów. Najciekawszą nowością jest odcień Matte Grey. Matowa powłoka w inny sposób rozprasza światło niż klasyczne lakiery metalizowane, co mocniej zarysowuje ostre przetłoczenia karoserii.
Toyota wprowadza to rozwiązanie do regularnej oferty europejskich fabryk, jednak obwarowała je konkretnymi warunkami. Matowy lakier nie jest dostępny w podstawowych wariantach – można go zamówić wyłącznie w topowej wersji GR SPORT, pod warunkiem dobrania dodatkowego pakietu Dynamic. Wcześniej japoński producent przetestował ten ruch przy okazji debiutu odświeżonej Corolli, co pokazuje, iż niekonwencjonalne lakiery na stałe wpisują się w strategię marki.
Sprawdzone hybrydy i sportowe akcenty
Pod maską nowej Toyoty C-HR nie znajdziemy rewolucji, co w dobie rynkowych zawirowań można uznać za zaletę. Klienci przez cały czas mają do wyboru trzy sprawdzone, zelektryfikowane układy:
- podstawową hybrydę 1.8 Hybrid (140 KM),
- mocniejszą hybrydę 2.0 Hybrid (180 KM),
- topowy wariant Plug-in Hybrid (223 KM).
Wspomniana wersja GR SPORT, oprócz możliwości wyboru matowego lakieru, oferuje nieco zmodyfikowane adekwatności jezdne. Zastosowano w niej zawieszenie z systemem FSC, które mechanicznie dopasowuje siłę tłumienia do częstotliwości drgań na drodze. We wnętrzu znajdziemy tapicerkę z ekologicznego zamszu, a pakiet Dynamic dorzuca do tego m.in. 9-głośnikowy system audio marki JBL, cyfrowe lusterko wsteczne oraz wyświetlacz HUD na przedniej szybie.
Polskie ceny i wyposażenie standardowe
Produkcja modelu C-HR na rok 2027 ruszy we wrześniu, ale dealerzy już przyjmują zamówienia. Cennik otwiera kwota 123 800 zł za bazową wersję Comfort ze 140-konnym napędem hybrydowym.
Trzeba przyznać, iż choćby w podstawowej odmianie japoński crossover nie straszy „gołym” wnętrzem. W standardzie otrzymujemy m.in. 12,3-calowe cyfrowe zegary, 8-calowy ekran multimediów z nawigacją online, dwustrefową automatyczną klimatyzację oraz kamerę cofania. Zestaw systemów bezpieczeństwa obejmuje inteligentny tempomat adaptacyjny (iACC) i monitorowanie martwego pola (BSM). Auto wyjeżdża z salonu na 17-calowych felgach aluminiowych.
Przespali rewolucję? Toyota nokautuje konkurencję w Polsce i potraja sprzedaż elektryków
Jeśli artykuł Matowy lakier przestaje być towarem luksusowym. Toyota C-HR (2027) wjeżdża do salonów nie wygląda prawidłowo w Twoim czytniku RSS, to zobacz go na iMagazine.

1 godzina temu














