
W Elblągu stanął automat, z którego można odebrać dowód rejestracyjny o dowolnej porze dnia i nocy. Działa jak paczkomat, tylko zamiast paczki czeka na ciebie dokument z urzędu. Inne miasta powinny się wstydzić.
Polska jest krajem, w którym InPost zmienił sposób odbierania paczek, mObywatel zastąpił plastikowy dowód osobisty w portfelu, a profil zaufany pozwala załatwić dziesiątki spraw bez wychodzenia z domu. Jednocześnie wciąż jesteśmy krajem, w którym po dowód rejestracyjny trzeba jechać do urzędu, czekać w kolejce i trafić w godziny otwarcia okienka. Elbląg właśnie to zmienia, bo miasto postawiło automat do odbioru dokumentów urzędowych. Działa jak paczkomat, tyle iż zamiast butów czeka w nim dowód rejestracyjny.
Kod z SMS-a, skrytka się otwiera i urząd już za tobą
Urzędomat, bo tak go ochrzcili w elbląskim ratuszu, stanął na Placu Dworcowym, tuż obok budynku Departamentu Ewidencji Pojazdów i Kierowców Urzędu Miejskiego. Uruchomienie zaplanowano na 6 maja. Wygląda dokładnie tak, jak można się spodziewać: metalowa szafa ze skrytkami, ekran dotykowy, konstrukcja odporna na warunki atmosferyczne. Zero rewolucji wizualnej. Cała rewolucja tkwi w tym, co ta szafa robi.
Procedura jest prosta aż do bólu. Podczas składania wniosku o rejestrację pojazdu w urzędzie zaznaczasz, iż chcesz odebrać dowód rejestracyjny z automatu. Gdy dokument jest gotowy (co trwa zwykle kilka tygodni, bo produkcja dowodów rejestracyjnych odbywa się centralnie), pracownik urzędu umieszcza go w jednej ze skrytek urzędomatu. Na twój numer telefonu przychodzi SMS z kodem PIN. Jedziesz na Plac Dworcowy (o dowolnej porze, bo automat działa całą dobę) wpisujesz numer telefonu i kod, skrytka się otwiera, zabierasz dokument. Zajmuje to minutę. Bez kolejki, bez numerka, bez patrzenia na zegarek i bez stresu, iż urząd zamyka się o 16:00, a ty kończysz pracę o 16:30.
Jest jednak jeden warunek: odbiór musi nastąpić w ciągu 48 godzin od otrzymania SMS-a. Po tym czasie dokument wraca do standardowego trybu, więc można go odebrać jedynie w okienku.
Elbląg pierwszy, ale pytanie brzmi kto następny
Elbląg nie jest oczywistym kandydatem na lidera innowacji administracyjnych. Miasto liczy nieco ponad 112 tys. mieszkańców, leży na Warmii i Mazurach, czyli w regionie, który w rankingach cyfryzacji rzadko pojawia się na czele. Tym bardziej warto zauważyć, iż to właśnie elbląski ratusz zdecydował się na rozwiązanie, którego brak w innych miastach.
W Polsce innowacje administracyjne często pojawiają się najpierw w mniejszych miastach, gdzie decyzje podejmuje się szybciej, biurokracja jest mniejsza, a jeden zaangażowany urzędnik potrafi zmienić więcej niż cały departament w dużym mieście.
Pytanie, które narzuca się samo, brzmi: czy to skalowalne. Dowody rejestracyjne to dopiero początek – w urzędach miast i starostwach wydaje się dziesiątki rodzajów dokumentów, które obywatel musi odebrać osobiście: prawa jazdy, karty pobytu, zaświadczenia, odpisy aktów stanu cywilnego, decyzje administracyjne. Każdy z nich mógłby trafić do skrytki automatu, pod warunkiem iż procedura dopuszcza odbiór bez osobistego stawienia się przed urzędnikiem, a w coraz większej liczbie przypadków tak właśnie jest.
Cyfryzacja, która nie wymaga internetu
Jest w urzędomacie coś, co warto docenić z perspektywy projektowania usług publicznych. To rozwiązanie, które cyfryzuje kontakt z urzędem, ale nie wymaga od obywatela umiejętności cyfrowych wykraczających poza obsługę telefonu komórkowego. Nie trzeba mieć telefona – wystarczy zwykły telefon z funkcją SMS. Nie trzeba logować się do żadnego portalu. Nie trzeba pamiętać hasła do profilu zaufanego. Nie trzeba mieć dostępu do internetu w momencie odbioru.
Według danych GUS za 2024 r. z internetu w Polsce nigdy nie używało ok. 1,8 mln osób w wieku 60-74 lata. W szerszej grupie 55-74 lata podobny problem dotyczył w 2023 r. ponad 2,2 mln osób. Wiele z nich wciąż musi jednak rejestrować samochody, bo jeżdżą nimi do lekarza i do sklepu. Urzędomat jest cyfrowy w swojej logistyce (SMS, kod PIN, baza danych urzędu), ale analogowy w interakcji z użytkownikiem (podejdź, wpisz, odbierz). Ta hybryda jest dokładnie tym, czego potrzebuje administracja, która chce się modernizować, nie zostawiając za sobą ludzi, którzy nie nadążają za technologią.
Oczywiście urzędomat nie rozwiązuje problemów systemowych polskiej biurokracji. Nie skróci czasu produkcji dowodu rejestracyjnego, nie uprości formularzy rejestracyjnych i nie zlikwiduje absurdalnych wymogów, które sprawiają, iż rejestracja samochodu w Polsce wciąż wymaga kilku wizyt w urzędzie. Ale robi coś, co dla obywatela jest odczuwalne natychmiast, a mianowicie eliminuje jedną kolejkę. Tę ostatnią – po odbiór gotowego dokumentu. Kolejkę, w której stoisz nie dlatego, iż cokolwiek musisz wyjaśnić, podpisać czy udowodnić, ale wyłącznie po to, żeby zabrać kawałek papierka z okienka, którego i tak przecież już nie trzeba ze sobą wozić. A zaraz prawdopodobnie całkiem znikną.















