Wersja GR Sport oczywiście nie sprawia, iż auto ma więcej koni czy też diametralnie zmienia się jego wygląd. To przede wszystkim detale, które sprawiają, iż ten rodzinny SUV przestaje być przezroczysty na drodze.
Nowy wzór grilla z czarnym wykończeniem "G-mesh", dedykowane 19-calowe felgi z polerowanymi krawędziami i czarne obudowy lusterek robią robotę. Do tego adaptacyjne (od wersji executive) lampy LED. Toyota dorzuciła też listwy w kolorze fortepianowej czerni i ciemny chrom, co nadaje jej nieco "bad boyowego" sznytu.
Nie jestem fanem piano blacka, ale ogólnie te smaczki robią różnicę. Kiedy podchodzisz do niej na parkingu, nie masz wrażenia, iż to kolejny nudny "wóz dla handlowca". Jest w niej coś z nowoczesnego gadżetu, co idealnie wpisuje się w obecne trendy.
Ergonomia, za którą zatęsknicie w innych autach
Wsiadam do środka i od razu czuję, iż siedzę wysoko, bo to w końcu Corolla Cross. Widoczność jest świetna, a fotele sportowe GR Sport wykończone tapicerką ze skóry syntetycznej i zamszu to absolutny majstersztyk. Są niesamowicie wygodne, świetnie trzymają w zakrętach, a przy tym wyglądają "premium" dzięki czerwonym przeszyciom i logo GR na zagłówkach.
Teraz najważniejsze: fizyczne przyciski. W dobie, gdy producenci pakują wszystko w ekrany dotykowe, Toyota mówi "stop". I chwała im za to! Obsługa klimatyzacji czy podstawowych funkcji jest intuicyjna i nie wymaga odrywania wzroku od drogi.
Tak, znajdziecie tu sporo twardego plastiku, szczególnie w dolnych partiach boczków drzwi czy konsoli, ale wiecie co? Plastiki nie jeżdżą. Poza tym to nie jest też jakaś chińska taniocha. To solidny montaż, który nie trzeszczy pod naciskiem i obiecuje, iż przetrwa dekadę wożenia dzieci do szkoły.
Do tego mamy nowy, cyfrowy zestaw wskaźników o przekątnej 12,3 cala, który można personalizować, oraz system Toyota Smart Connect z ekranem 10,5 cala. Wszystko działa szybko, płynnie i bez zbędnych komplikacji. Bezprzewodowe Android Auto i Apple CarPlay? Są i działają bez fochów.
Jak jeździ hybryda 5. generacji?
Pod maską mojego testowego egzemplarza pracował układ HEV, czyli klasyczna hybryda, w której Toyota jest mistrzem. To już piąta generacja napędu hybrydowego, która jest lżejsza, mocniejsza i bardziej wydajna. Mamy tu układ oparty na silniku 2.0, który generuje systemowe 197 KM. Efekt? Pierwsza "setka" pojawia się na liczniku w mniej niż 8 sekund.
Moje wrażenia? Ten samochód prowadzi się niesamowicie przyjemnie. Układ kierowniczy jest bardziej precyzyjny (czuć tutaj modyfikacje inzynierów), a zawieszenie w wersji GR Sport zostało obniżone o 10 mm i nieco inaczej zestrojone niż w standardzie i co ciekawe, to mimo obniżenia bardzo dobrze wytłumia nierówności (nawet te wredne, poprzeczne). Czuć, iż inżynierowie pogrzebali przy amortyzatorach, żeby dodać autu nieco więcej sztywności.
Silnik jest nadzwyczaj żwawy. Dynamika w zupełności wystarczy do bezpiecznego wyprzedzania na trasie, a reakcja na gaz jest natychmiastowa dzięki wsparciu silnika elektrycznego. Do tego dedykowany tryb sport jeszcze bardziej podbija te wrażenia.
I nie zrozumcie mnie źle, Corolla Cross w wersji GR Sport rajdówką nie jest, ale te małe zmiany sprawiają, iż auto jest ciekawsze od podstawowej wersji.
Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić, to wyciszenie przy wyższych prędkościach. I tak, wiem, iż Toyota w porównaniu do poprzedniej odsłony tego auta zastosowała skuteczniejsze materiały wygłuszające w miejscach zespolenia dachu, dodatkowe wygłuszenia w okolicy tylnych otworów wentylacyjnych, a w wyższych wersjach wyposażenia, jak w GR Sport, trójwarstwowy panel wygłuszający wewnątrz deski rozdzielczej.
Ale przez cały czas powyżej 120 km/h w kabinie robi się trochę głośno. Słychać szum powietrza i charakterystyczną pracę bezstopniowej przekładni e-CVT przy mocnym przyspieszaniu. Ale hej, to wciąż auto miejsko-podmiejskie, a nie limuzyna na autostrady.
Bezpieczeństwo i technologie, które faktycznie pomagają
Toyota wpakowała tutaj system T-Mate, czyli zestaw technologii bezpieczeństwa nowej generacji. To taki twój cyfrowy anioł stróż. Mamy system wczesnego reagowania w razie ryzyka zderzenia (PCS), który teraz wykrywa też motocyklistów, oraz układ ograniczania przyspieszania przy małych prędkościach.
Co to oznacza w praktyce? Auto samo pilnuje, żebyś nie zagapił się w korku i nie wjechał nikomu w kufer. W wersji GR Sport dostajemy to wszystko w standardzie, co sprawia, iż stosunek ceny do wyposażenia staje się naprawdę sensowny.
I powiem wam, iż serio to się przydaje. Szczególnie gdzieś w ciasnych uliczkach, na parkingach ze słabą widocznością czy też podczas jazdy w korkach. Zawsze te czujniki i mechanizmy podpowiedzą, czy coś nie jedzie w naszym sąsiedztwie, a nie widać tego w lusterkach lub zza samochodu obok.
Ile kosztuje ta przyjemność? Cena Toyoty Corolli Cross
Przejdźmy do konkretów, które najczęściej decydują o zakupie. Ile trzeba zapłacić za ten bilet do świata hybrydowych SUV-ów? w tej chwili cena Toyoty Corolli Cross w salonach zaczyna się od około 141 600 zł za wersję Comfort (z uwzględnieniem aktualnych promocji i ekobonusów).
Jeśli jednak celujecie w testowaną przeze mnie, drapieżną odmianę GR Sport z mocniejszym silnikiem 2.0 Hybrid, musicie przygotować się na wydatek rzędu 173 600 zł (cena promocyjna). Czy to dużo?
Patrząc na to, co dostajemy w zamian, czyli bogate wyposażenie, świetne fotele i technologię, która realnie oszczędza paliwo, to oferta, która broni się sama. Dla fanów napędu na cztery koła dostępna jest też wersja AWD-i, której cena startuje od około 183 300 zł.
Toyota Corolla Cross GR Sport to auto dla kogoś, kto szuka złotego środka. Z jednej strony masz legendarne niskie spalanie (w mieście spokojnie zejdziesz poniżej 5 litrów bez starania się, ja tak miałem) i bezawaryjność hybrydy, z drugiej to auto, które nie wygląda jak lodówka na kołach.
To idealna pizza margerita z mega dodatkami. Jest sycąca, sprawdzona, a dzięki przyprawom, choćby tym wizualnym, od Gazoo Racing smakuje znacznie lepiej niż standardowa wersja.

2 godzin temu








