
Są takie premiery, które można spokojnie ocenić przez pryzmat danych technicznych, osiągów i kilku dobrze dobranych zdjęć. Są też takie, które od pierwszego zdania niosą ze sobą zupełnie inny ciężar, bo tak naprawdę nie opowiadają o samochodzie, tylko o marce, która próbuje na nowo zdefiniować samą siebie. To właśnie taki przypadek.
Nowy, elektryczny Jaguar GT zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii, bo trudno patrzeć na niego w oderwaniu od tego, co wydarzyło się wokół Jaguara w ostatnich miesiącach.
A wydarzyło się sporo i – nie ma co tego pudrować – w dużej mierze były to rzeczy dla marki bolesne. Jaguar wygasił swoją dotychczasową gamę modelową, de facto znikając z rynku w klasycznym rozumieniu, zostawiając klientów z końcówkami magazynowych stanów i poczuciem, iż coś się kończy, zanim jeszcze do końca zrozumieli, co ma się zacząć. Do tego doszła nowa identyfikacja wizualna i kampania wizerunkowa, która miała być odważna, świeża i „inna niż wszystko”, a została odebrana jako oderwana od DNA marki i – co chyba najbardziej zabolało – wtórna. Efekt był taki, iż zamiast ekscytacji pojawiła się fala krytyki, a ta bardzo gwałtownie przełożyła się na decyzje personalne na najwyższym szczeblu.
Czystki w Jaguarze po wizerunkowej katastrofie. Szef designu wyprowadzony z biura
W tym kontekście nowy GT nie jest po prostu kolejnym modelem w portfolio. Jest próbą odzyskania kontroli nad narracją, pokazania, iż za tym całym zamieszaniem stoi coś więcej niż tylko marketingowa deklaracja „nowej ery”. I właśnie dlatego warto na chwilę odłożyć na bok emocje i przyjrzeć się temu, co Jaguar faktycznie próbuje tutaj zrobić.

To samochód, może po prostu warto pojeździć?
Zaskakująco dużo zaczyna się od przeszłości. Zamiast budować ten samochód wyłącznie na symulacjach i cyfrowych modelach (a tak wyglądało z zewnątrz projektowanie konceptu), inżynierowie Jaguara wrócili do swoich najważniejszych konstrukcji i zaczęli od bardzo prostego, ale dziś rzadko spotykanego ćwiczenia – po prostu jeździli. XK120, E-Type, XJ Coupé V12, XJS czy XJ Series I nie były dla nich inspiracją w sensie stylistycznym, tylko punktem odniesienia dla tego, jak samochód powinien się zachowywać, jak reagować na gaz, jak budować tempo i – co najtrudniejsze – jak komunikować się z kierowcą. Dopiero na tej bazie zaczęto budować nowego elektryka, co samo w sobie jest dość czytelnym sygnałem, iż Jaguar przynajmniej deklaratywnie próbuje wrócić do swoich fundamentów.
Na poziomie czysto technicznym wszystko wygląda dokładnie tak, jak można się spodziewać po aucie, które ma otwierać nowy rozdział. Mówimy o układzie trzech silników elektrycznych, mocy przekraczającej 1000 KM i momencie obrotowym na poziomie ponad 1300 Nm, przy czym całość spięta jest systemem sterowania reagującym w czasie liczonym w milisekundach . Do tego dochodzi zaawansowane wektorowanie momentu obrotowego, adaptacyjne zawieszenie pneumatyczne i cały zestaw technologii, które mają sprawić, iż ten potencjał nie rozleje się na asfalt w sposób przypadkowy, tylko będzie podany kierowcy w kontrolowany i – co ważne – przewidywalny sposób.

Moc dystyngowana
I właśnie tutaj pojawia się najciekawszy wątek całej tej historii, bo w świecie współczesnych elektryków same liczby przestały robić wrażenie. Tysiąc koni mechanicznych nie jest już czymś, co automatycznie ustawia samochód w kategorii „wyjątkowy”. Tesla Model X Plaid, Xiaomi SU7, YangWang U9, nie mówiąc o takich potworach jak Bugatti Chiron, Rimac Nevera, czy Koenigsegg Regera. Co łączy te auta? Każde z nich ma moc powyżej 1000 KM, i przekroczenie tej granicy niekiedy jest znaczne.
Wyjątkowy może być natomiast sposób, w jaki ta moc jest wykorzystywana. Jaguar bardzo wyraźnie podkreśla, iż nie chce budować auta, które będzie po prostu szybkie, tylko takie, które będzie szybkie w sposób charakterystyczny dla tej marki – z wyraźnym zapasem, bez nerwowości, bez poczucia, iż samochód pracuje na granicy swoich możliwości. To jest bardzo świadome nawiązanie do epoki silników V12, gdzie osiągi były ważne, ale jeszcze ważniejsze było to, jak łatwo i naturalnie można było z nich korzystać.
Duch V12 w epoce elektromobilności
Tyle iż dziś ten efekt trzeba osiągnąć nie mechaniką, tylko oprogramowaniem, a to zasadniczo zmienia reguły gry. Łatwo jest zaprojektować system, który będzie imponował w tabelce. Znacznie trudniej stworzyć taki, który będzie spójny, przewidywalny i – paradoksalnie – „niewidzialny” w codziennym użytkowaniu. Jaguar twierdzi, iż właśnie to udało mu się osiągnąć, ale to jest dokładnie ten element, który zweryfikuje dopiero rzeczywistość.
Podobnie jest ze stylistyką. Z zapowiedzi wynika, iż nowy GT ma wracać do klasycznych proporcji – długiej maski, niskiej linii dachu i sylwetki, która bardziej przypomina klasyczne gran turismo niż typowego, „wyczyszczonego” aerodynamicznie elektryka . To brzmi jak ruch w dobrą stronę, zwłaszcza po ostatnich kontrowersjach wokół kierunku wizualnego marki, ale jednocześnie oznacza, iż każdy detal będzie analizowany znacznie dokładniej niż w przypadku producenta, który nie ma za sobą świeżego kryzysu wizerunkowego.
Czekamy na wrzesień, to będzie chwila prawdy dla marki
Oficjalna premiera zaplanowana jest na wrzesień i dopiero wtedy zobaczymy, ile z tej opowieści ma realne pokrycie w gotowym produkcie. Na razie Jaguar bardzo konsekwentnie buduje narrację o powrocie do korzeni, technologicznej rewolucji i nowym otwarciu, ale trudno nie odnieść wrażenia, iż równolegle jest to również próba odzyskania zaufania – zarówno klientów, jak i obserwatorów marki.
I w tym sensie to nie jest tekst o kolejnym elektryku z imponującą specyfikacją. To jest historia o producencie, który znalazł się w trudnym momencie i próbuje udowodnić, iż za odważnymi deklaracjami stoi coś więcej niż tylko zmiana logo i hasła reklamowego. jeżeli ten samochód faktycznie dowiezie to, co obiecuje, Jaguar może wrócić do gry w bardzo mocnym stylu. jeżeli nie, cały ten projekt zostanie zapamiętany nie jako nowy początek, tylko jako moment, w którym marka ostatecznie zgubiła własny charakter. Szczerze? Trzymam za markę kciuki, bo wierzę iż prawdziwa siłą nie tkwi w unikaniu błędów, ale w umiejętności ich naprawienia.
Jeśli artykuł Jaguar próbuje wrócić do gry. Nowe elektryczne GT ma ponad 1000 KM – i jeszcze więcej do udowodnienia [galeria] nie wygląda prawidłowo w Twoim czytniku RSS, to zobacz go na iMagazine.

2 godzin temu














