To nasze pierwsze spotkanie z marką JAC i od razu zaczynamy od jednego z ciekawszych modeli w gamie, czyli JAC JS7 Plus. Dlaczego? Bo dziś coraz mniej producentów oferuje klasyczne limuzyny, szczególnie w bardziej przystępnych cenach. Wybór ogranicza się już adekwatnie do takich modeli jak Skoda Octavia, Skoda Superb czy Toyota Camry — tyle iż są to samochody zdecydowanie droższe.

I właśnie tutaj swoją szansę próbują wykorzystać producenci z Chin. W czasie gdy większość marek coraz mocniej stawia na SUV-y, Chińczycy próbują zagospodarować powstającą niszę. Jeździliśmy już Bestune B70, na rynku pojawił się także BYD Seal 6, a teraz przyszedł czas na propozycję od JAC.
Co przemawia za JAC JS7 Plus? Przede wszystkim cena. W wyprzedaży rocznika samochód kosztuje 89 900 zł, co sprawia, iż można go traktować nie tylko jako rywala dla Bestune B70, ale również jako ciekawą alternatywę dla samochodów używanych. Dostajemy tutaj nowe auto z gwarancją i bogatym wyposażeniem, ale nie można też zapominać o pewnych kompromisach. Pytanie więc brzmi: czy są one na tyle istotne, żeby skreślić ten model? Sprawdzamy.
Zaskakująco udany design
JAC JS7 Plus to przedstawiciel klasy średniej, w której punktami odniesienia pozostają takie modele jak Skoda Superb czy Toyota Camry. Samochód ma 4780 mm długości, 1820 mm szerokości i 1492 mm wysokości, a rozstaw osi wynosi 2770 mm. W praktyce oznacza to, iż jest mniejszy od Skody Superb (4912 mm długości), ale jednocześnie większy od Skody Octavii (4698 mm). JAC JS7 Plus okazuje się też krótszy od wspomnianego Bestune B70, który mierzy 4855 mm długości.
Pod względem designu JAC JS7 Plus potrafi naprawdę pozytywnie zaskoczyć. Samochód wygląda nowocześnie, ma proporcjonalną sylwetkę, a nadwozie pełne jest wyraźnych przetłoczeń i załamań. Co ważne, nie sprawia wrażenia auta projektowanego „na siłę” — stylistyka jest wyrazista, ale jednocześnie spójna i dość uniwersalna.
Z przodu znajdziemy wąskie reflektory LED, listwę świetlną oraz duże wloty powietrza. Całość prezentuje się nowocześnie i może się podobać, choć bez przesadnej ekstrawagancji. To projekt, który raczej ma dobrze się starzeć niż szokować wyglądem.
Linia boczna pozostaje bardzo klasyczna — i akurat odbieramy to jako zaletę. Nie ma tutaj zbędnych udziwnień czy przesadnie agresywnych przetłoczeń. Zwracają uwagę chromowana listwa przy dolnej krawędzi okien, delikatnie zwężająca się linia szyb oraz płynnie poprowadzone proporcje nadwozia. Dobrze prezentują się również felgi, choć naszym zdaniem 17-calowe obręcze są po prostu nieco za małe jak na gabaryty auta i wizualnie trochę giną.
Najbardziej podoba nam się chyba tył. Mamy tutaj bardzo ładne lampy z ciekawą sygnaturą świetlną, wyraźne przetłoczenia i duży emblemat JAC. Co ważne, to nadwozie typu liftback, więc wraz z szybą unosi się cała klapa, a sam otwór załadunkowy jest naprawdę duży i praktyczny. Na dole znajdziemy jeszcze dwie końcówki układu wydechowego oraz estetycznie wyprofilowany zderzak.
Całość wygląda po prostu bardzo dobrze. jeżeli gdzieś szukano oszczędności, to z pewnością nie w kwestii stylistyki. JAC JS7 Plus przyciąga uwagę i pokazuje, iż chińscy producenci coraz lepiej radzą sobie z projektowaniem samochodów, które nie tylko wyglądają nowocześnie, ale mają też własny charakter.





Dobre pierwsze wrażenie, ale są kompromisy
Pozytywnie zaskakuje również wnętrze JAC JS7 Plus, które wygląda nowocześnie, jest uporządkowane i już na pierwszy rzut oka sprawia całkiem dobre wrażenie. Kokpit zaprojektowano w prosty i czytelny sposób — nie ma tu przesadnego efekciarstwa, a całość prezentuje się estetycznie i spójnie. Na plus można też zaliczyć bogate wyposażenie dostępne już w standardzie, bo właśnie w ten sposób chińscy producenci próbują wyróżnić się na tle konkurencji.
Jednocześnie dość gwałtownie widać, gdzie producent szukał oszczędności. Jakość wykończenia jest po prostu nierówna. Z jednej strony mamy elementy obszyte sztuczną skórą, materiały przypominające zamsz, oświetlenie ambientowe oraz dekory, które wizualnie robią całkiem dobre wrażenie. Z drugiej — pojawia się sporo twardych tworzyw, które choć zostały dobrze spasowane, wyraźnie odstają jakością od tego, co znajdziemy w droższych modelach.
Nie jest to poziom, który szczególnie razi czy odbiera przyjemność z użytkowania, ale po prostu czuć, iż pewne kompromisy były konieczne.
Multimedia – są pewne niedociągnięcia
Nie najlepiej wypadają również multimedia, które tradycyjnie pozostają jednym ze słabszych elementów wielu chińskich samochodów. W JAC JS7 Plus znajdziemy całkiem duże cyfrowe wskaźniki, ale niestety ich funkcjonalność jest mocno ograniczona. Nie mamy tutaj możliwości zmiany widoków, a personalizacja sprowadza się adekwatnie do wyboru informacji wyświetlanych po prawej stronie ekranu. Na plus można jednak zaliczyć to, iż — w przeciwieństwie choćby do Omoda 5 Hybrid — tutaj bez problemu zresetujemy średnie zużycie paliwa.
Wertykalny ekran systemu multimedialnego wypada już całkiem nieźle. Ma dobrą jakość obrazu, sprawnie reaguje na dotyk i działa wystarczająco szybko, żeby na co dzień nie irytować. Problem pojawia się jednak w samej obsłudze. Grafiki wyglądają dość przestarzale, a menu momentami sprawia wrażenie przekombinowanego. Znalezienie prostych ustawień potrafi wymagać kilku dodatkowych kliknięć, co podczas jazdy zwyczajnie nie jest wygodne.
Nie pomaga też fakt, iż obsługa klimatyzacji odbywa się z poziomu ekranu i nie należy do szczególnie intuicyjnych. Szkoda, bo kilka fizycznych przycisków mogłoby tutaj wyraźnie poprawić ergonomię. Na pocieszenie zostają kamery 360°, które oferują naprawdę dobrą jakość obrazu i należą do mocniejszych punktów systemu.
Skoro już przy klimatyzacji jesteśmy, to warto wspomnieć o jeszcze jednej rzeczy. Działa ona dość specyficznie. Wystarczy nieco bardziej deszczowa pogoda, żeby szyby zaczęły wyraźnie parować, a dodatkowo trzeba ustawiać temperaturę o kilka stopni wyżej niż intuicyjnie mogłoby się wydawać — w przeciwnym razie w kabinie gwałtownie robi się po prostu chłodno. Co ciekawe, nie jest to pierwszy chiński samochód, w którym spotykamy się z podobnym zachowaniem.





Ergonomia – prosto i dość praktycznie
Na szczęście pod względem ergonomii jest już naprawdę w porządku. JAC JS7 Plus nie próbuje być przesadnie futurystyczny i w codziennym użytkowaniu okazuje się po prostu praktyczny.
Do dyspozycji mamy wygodny podłokietnik, przed którym znajdziemy ładowarkę indukcyjną, cupholdery oraz dodatkową wnękę na drobiazgi. Szkoda tylko, iż nie została ona wyłożona gumą — w praktyce oznacza to, iż wrzucone tam przedmioty potrafią się przemieszczać i hałasować podczas jazdy.
Na plus wypada za to duży schowek w podłokietniku, który dodatkowo jest klimatyzowany. Nieźle prezentuje się również schowek przed pasażerem, choć kieszenie w drzwiach mogłyby być nieco większe. Co ciekawe, zabrakło tutaj charakterystycznej dla wielu chińskich modeli półki pod tunelem środkowym, która zwykle zwiększa praktyczność wnętrza.
Sama obsługa również nie wypada źle, choć częściowo wynika to z faktu, iż po prostu nie mamy tutaj przesadnie rozbudowanych ustawień czy funkcji do konfigurowania. Paradoksalnie działa to trochę na korzyść — mniej opcji oznacza mniej rzeczy, które mogą irytować podczas codziennego użytkowania.
Jest przestronnie, ale są też zaskakujące wpadki
Mamy tutaj kawał samochodu, ale projektanci popełnili jeden naprawdę poważny błąd. Coś ewidentnie poszło nie tak z ilością miejsca nad głową z przodu. Przy wzroście powyżej 180 cm trzeba już iść na kompromisy, bo choćby po maksymalnym opuszczeniu fotela łatwo zahaczyć głową o podsufitkę.
Sytuacji nie poprawia fakt, iż kolumna kierownicy nie ma regulacji w osi poziomej. W praktyce oznacza to konieczność dosunięcia się bliżej kierownicy, co sprawia, iż wsiadanie i wysiadanie nie należy do szczególnie wygodnych. I serio — przed zakupem warto to bardzo dokładnie sprawdzić, szczególnie jeżeli jesteście wyżsi.
Same fotele są natomiast całkiem wygodne, choć i tutaj nie obyło się bez kompromisów. Zintegrowane zagłówki wyglądają nowocześnie, ale wyższe osoby mogą mieć problem z wygodnym oparciem głowy, choć to typowy problem w przypadku tego typu konstrukcji. Regulacja również jest dość nietypowa — fotel sterowany jest elektrycznie tylko w dwóch płaszczyznach, natomiast samo pochylenie oparcia ustawiamy już manualnie. Brakuje też regulacji podparcia odcinka lędźwiowego, co przy dłuższych trasach może mieć znaczenie.
Co ciekawe, JAC JS7 Plus nie rozpieszcza wyposażeniem aż tak bardzo, jak przyzwyczaiły nas do tego niektóre chińskie marki. Nie znajdziemy tutaj ani podgrzewanej kierownicy, ani podgrzewanych czy wentylowanych foteli, co przy dzisiejszych standardach może lekko zaskakiwać. Tyle, iż gdzieś te oszczędności musiały być widoczne.
Z tyłu sytuacja wygląda już zdecydowanie lepiej. Miejsca jest wyraźnie więcej, kanapa ma odpowiedni kąt pochylenia i podróżuje się tutaj naprawdę wygodnie. Jasne — nie jest to limuzyna dla „prezesa”, bo osoby powyżej 185 cm wzrostu przez cały czas mogą delikatnie zahaczać głową o podsufitkę, ale przestrzeni na nogi zdecydowanie nie brakuje. Do dyspozycji mamy również dwa porty USB, podłokietnik oraz nawiewy dla pasażerów tylnej kanapy.
Dużym plusem pozostaje również praktyczność. To liftback, więc klapa bagażnika otwiera się razem z szybą, zapewniając bardzo wygodny dostęp do przestrzeni bagażowej. Bagażnik ma 540 litrów pojemności, więc choć nie jest rekordowy — dla porównania Skoda Octavia oferuje 600 litrów — to przez cały czas mówimy o bardzo praktycznej wartości. Ze spakowaniem się na dłuższy wyjazd nie powinno być żadnych problemów. Po złożeniu siedzeń przestrzeń rośnie do 1650 litrów.







Napęd nie jest najmocniejszą stroną
JAC JS7 Plus dostępny jest wyłącznie w jednej wersji napędowej. Pod maską pracuje benzynowy silnik 1.5 turbo, który generuje 136 KM oraz 200 Nm momentu obrotowego. Napęd trafia na przednią oś, a za jego przeniesienie odpowiada bezstopniowa przekładnia CVT. Na papierze nie wygląda to szczególnie imponująco — przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje 12 sekund, a prędkość maksymalna wynosi 170 km/h. I trzeba przyznać, iż dziś są to już raczej przeciętne, a momentami wręcz słabe osiągi. Pytanie tylko, czy w praktyce samochód potrafi to jakoś zamaskować?
No właśnie — i tutaj zaczynają się problemy. Układ napędowy działa po prostu słabo. Najbardziej odczujemy to podczas spokojnej jazdy miejskiej. Typowa sytuacja: dojeżdżamy do skrzyżowania, zwalniamy, a przy około 15 km/h chcemy ponownie przyspieszyć, bo zmienia się światło. Efekt? Przez moment… nie dzieje się adekwatnie nic. Samochód reaguje z wyraźnym opóźnieniem, co potrafi być nie tylko irytujące, ale momentami zwyczajnie niekomfortowe, a choćby nieco niepokojące. Kilkukrotnie zdarzyła się nam sytuacja, w której wciskaliśmy gaz, a auto sprawiało wrażenie, jakby jeszcze zastanawiało się, czy na pewno ma ruszyć.
Nie pomaga też sama przekładnia CVT, która — przynajmniej w naszym egzemplarzu — pracowała zaskakująco nerwowo. Paradoksalnie, mimo bezstopniowej konstrukcji, szarpnięcia zdarzały się zaskakująco często, choćby przy normalnym przyspieszaniu. Trudno jednoznacznie ocenić, czy był to problem konkretnego egzemplarza, ale momentami zachowanie układu napędowego wydawało się po prostu dziwne i mało dopracowane.
Sama dynamika? Jest po prostu przeciętna. 136 KM w samochodzie o takich gabarytach nie daje szczególnego zapasu mocy. Na co dzień da się normalnie funkcjonować, ale jeżeli próbujemy wykrzesać z auta maksimum możliwości, kilka się dzieje — za to robi się po prostu głośno. My mielibyśmy tutaj nieco większe oczekiwania, szczególnie w kontekście pracy układu napędowego, ale z drugiej strony wielu kierowców prawdopodobnie będzie w stanie zaakceptować taki charakter auta w zamian za wyraźnie niższą cenę zakupu.
Na plus można zaliczyć komfort jazdy. Zawieszenie jest wyraźnie miękkie i bardzo dobrze radzi sobie z tłumieniem nierówności, dzięki czemu w mieście samochód sprawdza się całkiem przyjemnie. Mogłoby co prawda pracować trochę ciszej, bo momentami do kabiny docierają odgłosy pracy zawieszenia, ale ogólny komfort pozostaje na dobrym poziomie. Układ kierowniczy jest natomiast mocno wspomagany i nie daje szczególnie dobrego wyczucia, ale to akurat przypadłość, którą znamy już z wielu chińskich modeli. Przy szybszej jeździe gwałtownie pojawiają się też przechyły nadwozia i podsterowność, więc JAC JS7 Plus wyraźnie daje do zrozumienia, iż nie przepada za bardziej dynamicznym stylem jazdy.
Wyciszenie wypada przyzwoicie, ale głównie do około 100 km/h. Powyżej tej prędkości wyraźnie słychać szumy od podwozia i pracę jednostki napędowej. W praktyce jazda autostradowa nie jest najmocniejszą stroną JAC JS7 Plus, szczególnie jeżeli planujemy częste podróże z wyższymi prędkościami.








Spalanie i ekonomia – mogłoby być lepiej
Producent deklaruje średnie zużycie paliwa na poziomie 7,2 l/100 km, ale w praktyce trudno osiągnąć taki wynik. W mieście JAC JS7 Plus zużywał u nas około 9,0–9,5 l/100 km, co trzeba uznać za wynik raczej przeciętny. Z drugiej strony nie mamy tutaj żadnych rozwiązań wspierających oszczędność paliwa, takich jak miękka hybryda czy choćby system Start & Stop, więc trudno mówić o większym zaskoczeniu. Na plus można zaliczyć 55-litrowy zbiornik paliwa, który pozwala na całkiem przyzwoity zasięg.
W trasie sytuacja wygląda już nieco lepiej, choć ocena spalania nie jest tutaj tak oczywista, jak powinna. Co prawda JAC JS7 Plus daje możliwość resetowania średniego zużycia paliwa, ale po chwili system i tak zaczyna pokazywać średnią z bliżej nieokreślonego okresu. Po każdym resecie komputer uparcie pokazywał około 6,6 l/100 km.
Dlatego sprawdziliśmy to w praktyce. Przy jeździe z prędkością około 120 km/h samochód zużywał około 7,1 l/100 km, natomiast przy 140 km/h spalanie rosło już do około 8,4 l/100 km. Nie są to tragiczne wartości, ale też trudno nazwać je szczególnie oszczędnymi — zwłaszcza jeżeli weźmiemy pod uwagę raczej przeciętne osiągi samochodu.
Ile kosztuje JAC JS7 Plus?
I to jest coś, czego nie da się pominąć. JAC JS7 Plus wyraźnie stawia na wyposażenie — szczególnie jeżeli zestawimy go z takimi modelami jak Skoda Octavia czy Skoda Superb. Największa różnica? Tutaj praktycznie wszystko dostajemy już w standardzie.
Na pokładzie znajdziemy m.in. system kamer 360°, system ostrzegania o ruchu poprzecznym, monitorowanie martwego pola, reflektory LED, 7-calowy ekran zegarów, elektrycznie sterowane okno dachowe, 10,4-calowy ekran systemu multimedialnego, automatyczną klimatyzację, elektrycznie sterowaną klapę bagażnika, oświetlenie ambientowe, elektrycznie regulowany fotel kierowcy czy system bezkluczykowy. Patrząc na cenę samochodu, lista wyposażenia robi całkiem dobre wrażenie.
Oczywiście nie oznacza to, iż obyło się bez kompromisów. Wśród braków znajdziemy m.in. brak regulacji podparcia odcinka lędźwiowego, tylko jednostrefową klimatyzację, brak portów USB-C czy brak regulacji kolumny kierownicy w osi poziomej. Dla części kierowców mogą to być elementy istotne w codziennym użytkowaniu.

Mimo wszystko trudno nie zauważyć, iż za 89 900 zł dostajemy 4,8-metrowy samochód z wyposażeniem, którego w wielu konkurencyjnych modelach trzeba szukać w droższych wersjach. Jasne — są pewne oszczędności, ale przy tej cenie wydają się one dość zrozumiałe.
A jak wypada konkurencja? Tak naprawdę najbliżej jest Bestune B70, który w wyprzedaży rocznika kosztuje od 99 900 zł. Po zakończeniu promocji różnica robi się jeszcze większa — JAC JS7 Plus kosztuje 94 900 zł, podczas gdy Bestune B70 startuje od 119 900 zł. I to właśnie cena pozostaje jednym z najmocniejszych argumentów przemawiających za JAC.
Dla porównania, bazowa Skoda Octavia 1.5 TSI 115 KM DSG to wydatek około 126 000 zł. Tyle iż wraz z wyższą ceną dostajemy także nowocześniejsze systemy bezpieczeństwa i wsparcia kierowcy. W JAC JS7 Plus trzeba pogodzić się z pewnymi brakami — nie znajdziemy tutaj m.in. adaptacyjnego tempomatu ACC, systemu utrzymania pasa ruchu czy części bardziej zaawansowanych asystentów jazdy. I to jest jeden z kompromisów, o których trzeba pamiętać przed zakupem.
JAC JS7 Plus – nasza opinia
JAC JS7 Plus to samochód pełen kontrastów. Z jednej strony oferuje dużo przestrzeni, praktyczne nadwozie liftback, nowoczesny wygląd i bardzo atrakcyjną cenę. Za mniej niż 90 tys. zł trudno dziś znaleźć nowy samochód tej wielkości z tak bogatym wyposażeniem i gwarancją producenta.
Na plus zapisujemy także komfortowe zawieszenie, przestronne wnętrze — szczególnie z tyłu — oraz praktyczność wynikającą z dużego bagażnika o pojemności 540 litrów i szeroko otwieranej klapy. To jeden z tych modeli, który może zainteresować osoby szukające alternatywy dla samochodu używanego.
Jednocześnie dość gwałtownie widać miejsca, w których producent szukał oszczędności. Multimedia mogłyby działać bardziej intuicyjnie, ergonomia nie zawsze jest idealna, a jakość materiałów pozostaje nierówna. Szczególnie wyższe osoby powinny przed zakupem sprawdzić ilość miejsca nad głową z przodu i pozycję za kierownicą.
Najwięcej zastrzeżeń budzi jednak układ napędowy. Nie chodzi wyłącznie o przeciętne osiągi, ale przede wszystkim o momentami opóźnione reakcje na gaz i niezbyt płynną pracę skrzyni CVT, co podczas codziennej jazdy potrafi zwyczajnie irytować.
Czy warto kupić JAC JS7 Plus? jeżeli szukacie dużego nowego samochodu za rozsądne pieniądze i jesteście gotowi zaakceptować pewne kompromisy — JAC JS7 Plus może być ciekawą alternatywą choćby dla kilkuletnich aut używanych. jeżeli jednak większe znaczenie mają dopracowane, nowoczesne systemy bezpieczeństwa i lepszy napęd, konkurencja okaże się bardziej kompletna.
| Silnik: | benzynowy, turbodoładowany, pojemność 1499 ccm |
| Maksymalna moc: | 136 KM |
| Maksymalny moment obrotowy: | 200 Nm |
| Skrzynia biegów i napęd: | automatyczna, bezstopniowa, napęd na przednie koła |
| Przyspieszenie 0 – 100 km/h: | 12,0 |
| Prędkość maksymalna: | 170 km/h |
| Średnie spalanie: | 7,2 l/100 km |
| Pojemność zbiornika paliwa: | 55 l |
| Wymiary (dł./wys./szer.): | 4780/1492/1820 |
| Pojemność bagażnika: | 540 l |
Cennik
| Wersja | Plus |
| 1.5 l 136 KM | 94 900 zł |














