Lewis Hamilton po raz 106. w karierze i pierwszy raz w barwach Ferrari odniósł zwycięstwo w Grand Prix. Brytyjczyk podczas rywalizacji o główną nagrodę Barcelony-Katalonii minął linię mety przed George’em Russellem i Lando Norrisem.
Jeszcze przed startem ostatniego w swojej karierze wyścigu na torze pod Barceloną, kiepskie informacje otrzymali fani Fernando Alonso. W samochodzie Hiszpana, po najgorszych w okresie 2026 kwalifikacjach, zespół Astona Maritna zdecydował się na wprowadzenie zmian w układzie napędowym samochodu z nr 14, co w konsekwencji doprowadziło do startu dwukrotnego mistrza świata F1 z alei serwisowej.
Start GP Barcelony-Katalonii
Spod czerwonych świateł najlepiej wystartował zdobywca pole position George Russell, który pewnie obronił swoją pozycję przed Lewisem Hamiltonem, choć kierowca Ferrari dysponował o jeden stopień bardziej przyczepną mieszanką. Dobry start zaliczył również Charles Leclerc. Kierowca Ferrari po wpadce w kwalifikacjach przeskoczył o trzy pozycje względem tej, z której startował.
Rywalizacja nabrała tempa
Po względnie spokojnym wystartowaniu wyścigu o Grand Prix Barcelony-Katalonii już na siódmym okrążeniu swoją rywalizację zakończył Lance Stroll. Kanadyjczyk zjechał do swojego garażu ze względu na awarię swoje Astona Martina oznaczonego numerem 18.
Chwilę po wycofaniu się Strolla z rywalizacji więcej emocji kibicom na trybunach i przed telewizorami postanowił dostarczyć Charles Leclerc. Kierowca Ferrari w trzecim zakręcie po zewnętrznej objechał Oscara Piastriego i przesunął się na szóstą lokatę.
Cztery kółka później jako pierwszy z czołówki zjechał Lewis Hamilton, zmieniając swoje opony na komplet mieszanki twardej. Strategiczna decyzja Ferrari wywołała falę zjazdów kolejnych kierowców, którzy nie mieli zamiaru spaść za tylne skrzydło Brytyjczyka i w konsekwencji u swoich mechaników zameldowali się m.in. George Russell i Max Verstappen. Zarówno zawodnik Mercedesa, jak i Red Bulla wrócili na tor odpowiednio przed, jak i za siedmiokrotnym mistrzem świata F1.
Na 16. okrążaniu wizytę u swoich mechaników odbył liderujący Leclerc, który chwilę wcześniej sprzeciwił się informacji z garażu Ferrari o wcześniejszym zjeździe po opony pośrednie. Monakijczyk po sprawnej wymianie opon wrócił na tor na szóstym miejscu.
Dobrą walkę dwie rundy później odbyli Isack Hadjar i Oliver Bearman. Kierowca Red Bulla przed ostatnim zakrętem zdecydował się na zaatakowanie Brytyjczyka, co okazało się dobrą decyzją i awansem francuskiego kierowcy na dziewiąte miejsce w klasyfikacji wyścigu.
Chwilę później Hadjar dojechał do Arvida Lindblada, który jeszcze nie zmieniał opon i bez problemu na głównej prostej minął tegorocznego debiutanta.
Podczas 24. okrążenia do Liama Lawsona dojechał Nico Hulkenberg, który przymierzał się na zyskanie pozycji nr 9 i w pierwszym zakręcie podjął próbę ataku, jednak zawodnik Racing Bulls zdołał się skutecznie obronić.
Cztery rundy później kolejną wizytę w boksach odbył Hamilton. Kierowca Ferrari tym razem zamienił komplet opon twardych na te oznaczone żółtym paskiem C3. Siedmiokrotny mistrz świata F1 wrócił do rywalizacji na P7, ale gwałtownie poradził sobie z Piastrim już na następnym kółku.
Długi postój w boksach zanotował na 30. rundzie Verstappen. Holender aż 4,5 sekundy przed swoim garażem, zanim jego mechanicy zdążyli zamienić jego pośrednie opony na twarde.
Na 33. kółku do liderującego Russella dojechał Antonelli i w pierwszym zakręcie zaatakował Brytyjczyka. Kierowca z nr 63 zdołał się obronić, jednak Włoch wyraźnie nie miał zamiaru odpuszczać swojemu zespołowemu koledze.
Cztery okrążenia później Russell zjechał po nowy komplet opon twardych, chcąc zyskać pośrednio więcej tempa nad swoim zespołowym koledze, który okrążenie później również znalazł się u swoich mechaników.
Na 40. okrążeniu pojawił się wirtualny samochód bezpieczeństwa za sprawą Fernando Alonso. Samochód Hiszpana odmówił posłuszeństwa, co wykorzystał m.in. Verstappen i Hamilton meldując się u swoich mechaników.
W konsekwencji sytuacja na torze doprowadziła do tego, iż kierowca Ferrari odbył „darmowy pit stop” i wrócił do rywalizacji na pierwszej pozycji przed duetem Mercedesa.
Tuż przed końcem rywalizacji o miejsce nr 2 na mecie batalię stoczył duet Mercedesa. Kimi Antonelli wyczekał moment przed pierwszym zakrętem na 62. kółku i wyprzedził Russella. W walce o drugi stopień podium Antonelli wyszedł obronną ręką, jednak finalnie jego samochód odmówił posłuszeństwa i Włoch musiał wycofać się z rywalizacji.
W tym samym momencie utraty wspomagania kierownicy doznał Charles Leclerc i na 3 okrążenia przed metą również zakończył udział w GP Barcelony-Katalonii.
Finalnie Lewis Hamilton po raz pierwszy w czerwonych barwach zespołu Ferrari minął linię mety na pierwszej pozycji, zostawiając za sobą w klasyfikacji George’a Russella i Lando Norrisa.















