Jeździliśmy już spalinowym Fordem Tourneo Courier, a tym razem do naszego testu trafiła jego elektryczna wersja — Ford E-Tourneo Courier. Na papierze to bardzo interesująca propozycja dla rodzin poruszających się głównie po mieście: oferuje przestronne wnętrze, bardzo dobrą dynamikę i napęd elektryczny, który przekłada się na wyższy komfort jazdy oraz niższe koszty eksploatacji. Do tego dochodzą przywileje, takie jak możliwość korzystania z buspasów czy darmowego parkowania.
Jest jednak pewien haczyk — i nie chodzi wyłącznie o zasięg, który też nie należy do najmocniejszych stron tego modelu. Cena. W porównaniu do wersji benzynowej trzeba dopłacić około 19 tysięcy złotych — i to tylko ze względu na aktualną promocję. Poza nią różnica robi się wyraźnie większa. Pytanie więc, czy ta dopłata ma sens. Sprawdzamy.





Co zmienił napęd elektryczny?
Ford E-Tourneo Courier różni się od wersji spalinowej przede wszystkim przodem. Mamy tu całkowicie przeprojektowaną atrapę chłodnicy z chromowanym wykończeniem i wypełnieniem w kształcie rombów, a także listwę świetlną biegnącą przez całą szerokość. Do tego dochodzą aerodynamiczne felgi, które podkreślają elektryczny charakter auta.
Zmiany obejmują też mniej oczywiste detale. Tylne lampy LED są standardem tylko w wersji elektrycznej, podobnie jak światła do jazdy dziennej LED z przodu — mimo iż same reflektory pozostają halogenowe.
Różnic nie ma wiele, ale w tym przypadku nie jest to problem. Ford E-Tourneo Courier to po prostu bardzo dobrze narysowany samochód. Szczególnie dobrze wygląda w dwukolorowym nadwoziu — wtedy naprawdę potrafi przyciągnąć uwagę.
Ford E-Tourneo Courier Active ma 4344 mm długości, 1813 mm szerokości, 1836 mm wysokości oraz 2692 mm rozstawu osi.
Ciekawe wnętrze, wykonanie już nie do końca
Z zewnątrz Ford E-Tourneo Courier robi bardzo dobre wrażenie i na szczęście podobnie jest w kabinie — choć tutaj wyraźniej czuć jego użytkowe pochodzenie.
Sam projekt wnętrza zasługuje na pochwałę. Mamy dwa połączone ekrany, kierownicę, która bardzo dobrze leży w dłoniach, intuicyjną obsługę i sporo praktycznych rozwiązań — jak choćby półkę nad głowami pasażerów z przodu. Całość wyraźnie stawia na funkcjonalność.
Gorzej wypada jakość wykończenia. Owszem, kierowca dostaje wygodny, obszyty skórą podłokietnik, ale poza tym dominują twarde tworzywa. Spasowanie jest na ogół dobre, choć zdarzają się drobne wpadki — niektóre elementy nie są idealnie dopasowane, a same plastiki nie należą do najprzyjemniejszych w dotyku, zwłaszcza w dolnej części deski rozdzielczej pod ekranem. Przy tej cenie można by oczekiwać czegoś więcej.
Z drugiej strony takie materiały mają też swoje zalety — są po prostu bardzo praktyczne. Przy codziennym użytkowaniu, zwłaszcza z dziećmi, wystarczy szybkie przetarcie i wnętrze znowu wygląda jak nowe. Mimo to odrobina miękkich tworzyw zdecydowanie by tu nie zaszkodziła.






Mały van, duże możliwości
Zacznijmy od najmocniejszego atutu Forda E-Tourneo Courier — przestrzeni ładunkowej i kabiny pasażerskiej. Bagażnik otwiera się manualnie, poprzez dużą, unoszoną klapę. Sama przestrzeń robi bardzo dobre wrażenie — oferuje 1188 litrów pojemności, a po złożeniu tylnej kanapy rośnie do 2162 litrów. Ładowność wynosi 601 kg, a na haku można pociągnąć przyczepę o masie do 750 kg.
Na tym jednak nie koniec. Mamy niski próg załadunkowy, foremne kształty, zaczepy do mocowania bagażu, praktyczne wnęki, a choćby wyjmowaną przegrodę, w której można przewozić np. brudne rzeczy i później ją po prostu wypłukać. Do tego tylne fotele można ustawić w pionie — wtedy przestrzeń ładunkowa zaczyna przypominać tę z małego auta dostawczego.
Dochodzi jeszcze przedni bagażnik (frunk) o pojemności 44 litrów. Trudno tu narzekać — tym autem da się przewieźć naprawdę dużo, co czyni je wyjątkowo praktycznym. W codziennym użytkowaniu sprawdzi się zarówno przy dowożeniu dzieci do szkoły, jak i w pracy.
Przestrzeń i komfort podróżowania
No dobra, przechodzimy dalej. Wskakujemy na tylny rząd — pomagają w tym przesuwne drzwi po obu stronach, które w codziennym użytkowaniu są po prostu genialne, zwłaszcza jeżeli macie dzieci. gwałtownie jednak okazuje się, iż E-Tourneo Courier nie jest dużym samochodem w klasycznym rozumieniu. Nad głową miejsca jest bardzo dużo, ale na nogi robi się już przeciętnie — szczególnie gdy z przodu siedzi wyższa osoba. W praktyce to przede wszystkim przestrzeń dla dzieci.
Z przodu sytuacja wygląda lepiej. Fotele są wygodne i oferują szeroki zakres regulacji, choć brakuje im podparcia lędźwiowego, a trzymanie boczne jest raczej symboliczne. Nie stanowi to jednak większego problemu — to auto stworzone głównie do jazdy miejskiej i podmiejskiej, gdzie takie kompromisy są w pełni akceptowalne. W tych warunkach siedzenia sprawdzają się po prostu dobrze.
Na plus wypada także bardzo dobra widoczność, duże lusterka i łatwość znalezienia wygodnej pozycji za kierownicą — i to właśnie w codziennym użytkowaniu ma tutaj największe znaczenie.
Ergonomia i praktyczne rozwiązania
Poza tym, iż sama obsługa jest bardzo dobrze przemyślana, jak na kombivana przystało mamy tu mnóstwo półek i schowków. Wspomnieliśmy już o półce nad przednimi fotelami, ale to dopiero początek. Do tego dochodzi pojemna półka pod szybą, duże kieszenie w drzwiach oraz schowek przed pasażerem o sensownej pojemności.
Bardzo dobrze zaprojektowano także przestrzeń między przednimi fotelami. Znajdziemy tu bezprzewodową ładowarkę w wygodnym miejscu, a niżej dodatkowe półki i przegródki, które można zagospodarować na wiele sposobów.
Na pokładzie nie brakuje też złączy — mamy USB typu A i USB typu C, gniazdo 12 V, a choćby 230 V, co w tej klasie auta naprawdę robi różnicę.
Z tyłu jest już nieco skromniej. Brakuje przede wszystkim nawiewów dla pasażerów, przez co przedni układ wentylacji musi pracować intensywniej, aby skutecznie ogrzać lub schłodzić całe wnętrze. Do dyspozycji są jednak dwa porty USB-C, kieszenie w drzwiach oraz klasyczne „gazetowniki”.






Systemy multimedialne
Tutaj też nie ma powodów do narzekania. Cyfrowe zegary przed kierowcą są czytelne, choć nie oferują zbyt dużych możliwości personalizacji. Do wyboru mamy dwa widoki, które różnią się jedynie sposobem prezentacji asystentów oraz danych z podróży.
System multimedialny oparto na SYNC 4. Działa szybko, sprawnie, jest czytelny i intuicyjny. Szkoda jednak, iż podobnie jak w Fordzie Tourneo Courier zabrakło fizycznych przycisków do podstawowych funkcji — takich jak podgrzewanie tylnej szyby, nawiew na przednią szybę czy szybki dostęp do klimatyzacji. W zamian wszystko obsługujemy z poziomu ekranu, który przejął także sterowanie całym układem klimatyzacji.
Nie jest to duży problem w codziennym użytkowaniu, bo sam system działa bardzo dobrze. Co innego można natomiast powiedzieć o jakości obrazu z kamer, która pozostawia sporo do życzenia.
Silnik i wrażenia z jazdy
Jeśli liczyliście na wybitne osiągi, możecie poczuć lekki niedosyt. Mamy tu do czynienia z dość klasycznym zestawem — silnik elektryczny generuje 136 KM i 290 Nm. Producent nie podaje wielu szczegółów, ale z dostępnych informacji wynika, iż przyspieszenie do 100 km/h zajmuje około 11 sekund, a prędkość maksymalna to 145 km/h.
Tylko czy potrzeba więcej? W praktyce — nie. To samochód, który zupełnie nie zachęca do szybkiej jazdy. Owszem, jak na elektryka przystało, reakcja na gaz jest natychmiastowa, ale w standardowym trybie jest ona wyraźnie stonowana. Dopiero po przełączeniu na tryb Sport auto reaguje żwawiej, choć choćby wtedy osiągi pozostają po prostu poprawne — i to w zupełności wystarcza.
Na duży plus zasługuje układ kierowniczy, który — jak to w Fordach — daje dobre wyczucie tego, co dzieje się z autem. Nie jest to przypadek, bo Tourneo Courier bazuje na Fordzie Pumie i faktycznie czuć tutaj podobny charakter prowadzenia.
Zawieszenie ma już jednak bardziej użytkowy charakter. Jest dość twarde, przez co wyraźnie czuć nierówności — szczególnie na gorszych nawierzchniach. Przydałoby się nieco więcej miękkości, choć częściowo może to wynikać z obecności baterii. Na betonowych drogach spada też komfort akustyczny — wyciszenie od strony podwozia mogłoby być lepsze.
Mimo tych uwag, całościowo wrażenia z jazdy są zaskakująco dobre. W codziennym użytkowaniu Ford E-Tourneo Courier sprawdza się bardzo przyjemnie i jako drugie auto do typowo miejskiej jazdy jest naprawdę sensowną propozycją.





Zasięg i ładowanie
Mamy tu baterię o pojemności 43 kWh. Producent deklaruje średnie zużycie na poziomie 17,5 kWh/100 km i zasięg do 288 km. Może nie brzmi to imponująco, ale w codziennym użytkowaniu okazuje się w zupełności wystarczające.
Jak wygląda to w praktyce? Trzeba jasno powiedzieć — Ford E-Tourneo Courier najlepiej czuje się w mieście i w ruchu podmiejskim. Przy spokojnej jeździe potrafi odwdzięczyć się bardzo dobrym zużyciem energii. W naszych pomiarach w mieście było to średnio 14–15 kWh/100 km, choć trzeba zaznaczyć, iż uwzględnia to krótkie odcinki i temperatury w okolicach 0–10°C. Przy takiej kubaturze sporo energii idzie na ogrzewanie wnętrza.
W lepszych warunkach wyniki potrafią być jeszcze lepsze — bez większego wysiłku można zejść do 10–12 kWh/100 km, co przekłada się na realny zasięg choćby ponad 300 km. Nasz rekord to 8–9 kWh/100 km, co pokazuje, iż w sprzyjających warunkach ten samochód potrafi być naprawdę bardzo oszczędny.
Gorzej jest w trasie, gdzie pudełkowate nadwozie zaczyna działać na niekorzyść. Przy prędkości 100 km/h zużycie wynosi około 16–17 kWh/100 km, natomiast przy 120 km/h rośnie już do 21–23 kWh/100 km. W praktyce oznacza to zasięg poniżej 200 km, co przy tej pojemności baterii zaczyna być odczuwalnym ograniczeniem.
Na plus wypada natomiast ładowanie. Maksymalna moc DC to 100 kW, co według producenta pozwala na uzupełnienie energii od 10 do 80% w około 23 minuty. W praktyce ten wynik jest nieco optymistyczny, ale rzeczywiście osiągaliśmy okolice 95 kW, a choćby przy 80% mocy ładowania utrzymywały się na poziomie około 45 kW. Ładowanie AC o mocy 11 kW zajmuje natomiast około 5 godzin.
Szkoda tylko, iż Ford E-Tourneo Courier nie oferuje funkcji wstępnego podgrzewania baterii przed ładowaniem, co w chłodniejszych warunkach mogłoby realnie poprawić efektywność i skrócić czas uzupełniania energii na szybkich ładowarkach.
Producent nadrabia to jednak innym rozwiązaniem — na pokładzie znajdziemy tryb One-Pedal Driving, który pozwala na jazdę praktycznie przy użyciu jednego pedału. System zwiększa siłę rekuperacji podczas odpuszczania gazu, co nie tylko poprawia efektywność, ale też znacząco podnosi komfort poruszania się w mieście.






Ile kosztuje E-Tourneo Courier?
I tu dochodzimy do największego problemu Forda E-Tourneo Courier — ceny i realnej różnicy względem wersji spalinowej.
Wariant 1.0 EcoBoost 125 KM z automatem kosztuje katalogowo od 109 839 do 127 121 zł, a w promocji od 93 540 do 113 300 zł.
Elektryk nie startuje z bazowej wersji Trend — dostępny jest dopiero od odmiany Titanium, wycenionej na 159 839 zł (125 035 zł w promocji), natomiast testowany przez nas Active to już 165 005 zł, czyli 129 840 zł w aktualnej ofercie.
W praktyce oznacza to dopłatę rzędu około 30–40 tys. zł katalogowo i mniej więcej 15–20 tys. zł przy obecnych promocjach.
Trzeba jednak uczciwie przyznać, iż część tej różnicy „oddaje” wyposażenie. E-Tourneo Courier już w standardzie ma m.in. elektryczny hamulec postojowy, reflektory z LED-ami do jazdy dziennej, tylne lampy LED, 12-calowy ekran SYNC 4, cyfrowe zegary 12”, kamerę cofania, czujniki parkowania z przodu i z tyłu, a także podgrzewaną szybę, kierownicę i fotele. W spalinowej wersji część z tych elementów jest niedostępna lub wymaga dopłaty.
Różnice widać też w samych wersjach wyposażenia. Trend oferuje już pełen zestaw podstawowych udogodnień i systemów bezpieczeństwa, Titanium dokłada elementy komfortowe jak relingi, bezprzewodowe ładowanie czy podgrzewane wyposażenie, a Active idzie krok dalej, dorzucając adaptacyjny tempomat z funkcją Stop & Go, utrzymanie pasa ruchu oraz bardziej rozbudowane systemy wspomagające kierowcę, wraz z charakterystycznymi dodatkami stylistycznymi.
W efekcie już bazowy elektryk wypada pod względem wyposażenia korzystniej niż odpowiadająca mu wersja spalinowa — choć oczywiście nie zmienia to faktu, iż różnica cenowa pozostaje jego największym wyzwaniem.
Ford E-Tourneo Courier – nasza opinia
Jeśli pominęlibyśmy kwestię ceny, Ford E-Tourneo Courier byłby dokładnie tym, czego potrzeba w dużym mieście. Przy kompaktowych wymiarach oferuje bardzo przestronne i wyjątkowo funkcjonalne wnętrze, a do tego dochodzi napęd elektryczny, który zapewnia wyższy komfort jazdy w mieście i potrafi być naprawdę oszczędny. To idealny kandydat na drugie auto w rodzinie.
Problemem pozostaje jednak cena. Brak dopłat do samochodów elektrycznych sprawia, iż choćby przy obecnych promocjach trzeba wydać ponad 125 tysięcy złotych. To około 16–20 tysięcy zł więcej niż wersja benzynowa z automatem i choćby 23–26 tysięcy zł więcej niż wariant z manualem.
Komfort jazdy jest wyższy, ale czy to wystarczy, żeby uzasadnić dopłatę?
| Silnik: | elektryczny |
| Maksymalna moc: | 136 KM |
| Maksymalny moment obrotowy: | 290 Nm |
| Skrzynia biegów i napęd: | skrzynia redukcyjna o stałym przełożeniu, napęd na przednie koła |
| Przyspieszenie 0 – 100 km/h: | b.d. |
| Prędkość maksymalna: | b.d. |
| Zasięg: | 284 – 288 km |
| Pojemność akumulatorów: | 43,6 kWh |
| Wymiary (dł./wys./szer.): | 4344/1836/1813 |
| Pojemność bagażnika: | 118 l |
| Ładowanie | |
| Maksymalna moc ładowania prądem stałym [kW]: | 100 |
| Czas ładowania prądem stałym od 10 do 80% [min.]: | 23 min |
Cennik
| Wersja | Titanium | Active |
| 43,6 kWh 136 KM | 159 839 zł | 165 005 zł |
| Wersja | Titanium | Active |
| 43,6 kWh 136 KM | 125 035 zł | 129 840 zł |















