
Po szumnych zapowiedziach o transformacji w firmę od robotyki i sztucznej inteligencji, Tesla być może przypomniała sobie, że… przede wszystkim produkuje samochody.
Z najnowszych przecieków wynika, iż marka w tajemnicy pracuje nad zupełnie nowym, mniejszym pojazdem elektrycznym. Problem w tym, iż przy obecnej sytuacji finansowej i rozproszeniu zarządu, realizacja tego projektu stoi pod ogromnym znakiem zapytania.
Zrozumienie aktualnej strategii amerykańskiego producenta to zadanie dla wytrwałych. Jeszcze niedawno słyszeliśmy, iż wyczekiwany od lat, przystępny cenowo Model 2 ląduje w koszu, a moce przerobowe zostaną przeznaczone na budowę autonomicznych taksówek i humanoidalnych robotów. Z oferty wycofano również starsze warianty (Model X i Model S), co sprawiło, iż paleta modelowa Tesli skurczyła się do absolutnego minimum.
Tymczasem, jak informuje agencja Reuters, powołując się na anonimowe źródła u poddostawców marki, w kuluarach realizowane są zaawansowane prace nad nowym, małym autem elektrycznym. Zbudowany od zera pojazd ma mierzyć około 4,3 metra długości, co uczyniłoby go wyraźnie krótszym i bardziej poręcznym od Modelu 3 czy Modelu Y.
Dobre chęci, twarda rzeczywistość
W teorii brzmi to świetnie, ale entuzjazm warto natychmiast ostudzić. Projekt nie otrzymał jeszcze oficjalnego zielonego światła do produkcji. Co więcej, większość informatorów twierdzi, iż nowe auto miałoby zjeżdżać z taśm montażowych w Chinach. W dobie stuprocentowych ceł nałożonych przez amerykańską administrację na pojazdy z Państwa Środka, import takiego modelu na rodzimy rynek producenta mijałby się z jakimkolwiek ekonomicznym celem.
Jaka piękna katastrofa – czyli Tesla na własne życzenie [felieton]
Trudno też nie odnieść wrażenia, iż najtrudniejszym zadaniem inżynierów nie jest samo zaprojektowanie pojazdu, ale przekonanie do niego własnego szefa. W ostatnich latach Elon Musk sprawiał wrażenie człowieka wręcz znudzonego prowadzeniem tradycyjnego biznesu motoryzacyjnego. Przekonywanie inwestorów, iż Tesla to gigant AI, skutecznie pompowało wycenę giełdową firmy, ale maskowało jednocześnie twarde problemy: spadającą globalną sprzedaż i rosnące zapasy na placach dealerskich.
Miliardy topnieją w oczach
Sytuacji nie ułatwia również najnowsza kondycja finansowa przedsiębiorstwa. Zgodnie z raportami agencji Bloomberg, wolne przepływy pieniężne Tesli mają zanotować drastyczny zjazd – z 6,2 miliarda dolarów na plusie pod koniec zeszłego roku, do niemal 6 miliardów pod kreską obecnie. To gigantyczna wyrwa w budżecie.
Dodajmy do tego historyczne trudności marki z płynnym wprowadzaniem nowych modeli na rynek (opóźnienia Cybertrucka czy zawirowania przy premierze Modelu 3 to już legendy) oraz uwagę zarządu mocno pochłoniętą przygotowaniami do debiutu giełdowego firmy SpaceX. Powrót do korzeni i zaoferowanie klientom przystępnego cenowo, małego auta to logiczny, biznesowy krok, którego Tesla desperacko potrzebuje. Pytanie tylko, czy w obecnym, lekko chaotycznym stanie, marka jest w stanie dowieźć ten projekt do szczęśliwego finału.
Rodzinna Tesla Model Y na sterydach. Wersja 7-osobowa oficjalnie wjeżdża do Polski
Jeśli artykuł Elon Musk znowu zmienia zdanie. Tańszy model Tesli powraca na stół projektowy nie wygląda prawidłowo w Twoim czytniku RSS, to zobacz go na iMagazine.

2 godzin temu












