Samochody wyścigowe są projektowane z myślą o maksymalnych osiągach na torze. Zwykle oznacza to, iż auta dopuszczone do ruchu drogowego nie mają z nimi większych szans. Istnieją jednak wyjątki, które całkowicie burzą tę zasadę. Jednym z nich jest GMA T.50s Niki Lauda, który potrafi pokonać tor szybciej niż rasowe maszyny klasy GT3.

Za projektem stoi Gordon Murray, konstruktor odpowiedzialny za jedne z najbardziej legendarnych bolidów Formuła 1 oraz twórca kultowego McLarena F1. W przypadku swojego najnowszego projektu Murray postawił sobie nietypowy cel – stworzyć samochód, który nie będzie imponował jedynie przyspieszeniem czy prędkością maksymalną, ale okaże się szybszy od samochodu wyścigowego GT3 na pełnym okrążeniu toru.
Cel ten udało się zrealizować. Podczas testów na Bahrain International Circuit samochód poprowadził trzykrotny zwycięzca Indianapolis 500, Dario Franchitti. Szkot uzyskał czas 1:53,03, co oznacza wynik ponad siedem sekund lepszy od historycznego czasu referencyjnego dla samochodów klasy GT3 ustanowionego na tym torze.

Podczas przejazdu samochód osiągnął prędkość 296 km/h, generował przeciążenia sięgające 3 G przy hamowaniu oraz 2,7 G w zakrętach. Franchitti nie krył entuzjazmu po zakończeniu testu: „T.50s to najbardziej angażujący samochód, jakim kiedykolwiek jeździłem. Pod względem czystej frajdy z jazdy przewyższa wszystkie inne modele torowe, moje ulubione hipersamochody wszech czasów, a choćby samochody wyścigowe, którymi zdobywałem tytuły mistrzowskie”.
Jednym z kluczowych powodów tak imponujących osiągów jest skrajnie niska masa pojazdu. Samochód waży zaledwie około 852 kg, czyli mniej niż większość współczesnych aut miejskich i o setki kilogramów mniej niż typowe samochody wyścigowe GT3. To właśnie redukcja masy była jednym z głównych założeń konstrukcyjnych projektu.

Jednocześnie konstrukcja została gruntownie zmodyfikowana względem drogowego GMA T.50. Zmieniono praktycznie każdy panel nadwozia i dodano regulowane elementy aerodynamiczne, które mogą generować choćby około 1500 kg docisku. Przy tak niewielkiej masie oznacza to niezwykle wysoki stosunek docisku do masy pojazdu, co przekłada się na ogromną przyczepność w zakrętach.
Napęd zapewnia wolnossący silnik V12 o pojemności 3,9 litra opracowany przez firmę Cosworth. Jednostka osiąga maksymalnie 725 KM i wkręca się aż do 12 100 obr./min. Maksymalny moment obrotowy wynosi 484 Nm przy 9000 obr./min. W wersji torowej manualną skrzynię biegów zastąpiono sześciobiegową przekładnią łopatkową firmy Xtrac, która jest dodatkowo lżejsza od standardowej.
Samochód zachował także charakterystyczny wentylator aerodynamiczny z tyłu pojazdu, inspirowany rozwiązaniem zastosowanym w bolidzie Brabham BT46B. Konstrukcja ta przeszła do historii dzięki zwycięstwu Niki Lauda w Grand Prix Szwecji 1978, dlatego właśnie torowa odmiana T.50 nosi nazwę trzykrotnego mistrza świata.

Produkcja modelu będzie niezwykle limitowana. Powstanie zaledwie 25 egzemplarzy, a liczba ta symbolizuje 25 zwycięstw bolidów zaprojektowanych przez Gordona Murraya w Formule 1. Każdy samochód otrzyma nazwę nawiązującą do jednego z tych triumfów.
Historia T.50s pokazuje, iż czasami droga do osiągnięcia ekstremalnych osiągów nie prowadzi przez zwiększanie mocy, ale przez obsesyjną walkę z masą. W tym przypadku rezultat jest spektakularny – drogowy samochód, który na torze potrafi zostawić za sobą prawdziwe wyścigówki.

Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami ze świata motorsportu, obserwuj serwis RALLY and RACE w Wiadomościach Google.
