Czy autem elektrycznym trzeba umieć jeździć inaczej?

moto-przestrzen.pl 5 dni temu

Przesiadka do auta elektrycznego zwykle nie wymaga nauki od zera. Kierownica jest tam, gdzie była, pedały też. A jednak już po kilku minutach za kierownicą okazuje się, iż taki samochód zachowuje się zupełnie inaczej niż klasyczne auto benzynowe czy diesel.

I właśnie do tego przekonują eksperci Autoplac.pl, którzy zwracają uwagę, iż elektryki wymagają zmiany przyzwyczajeń za kierownicą.

Elektryk reaguje natychmiast

Największą różnicą jest sposób oddawania mocy. W aucie elektrycznym pełny moment obrotowy pojawia się praktycznie od razu po dotknięciu pedału przyspieszenia. Nie ma redukcji biegów, nie ma „wkręcania silnika” na obroty ani opóźnienia znanego z turbodoładowanych jednostek.

Efekt? choćby spokojny elektryk potrafi ruszyć bardzo dynamicznie. I właśnie dlatego kierowca musi nauczyć się delikatniej operować gazem. Zbyt gwałtowne przyspieszanie oznacza nie tylko większe zużycie energii, ale też mniej płynną jazdę.

Cisza potrafi być zdradliwa

Drugą rzeczą, która mocno zmienia codzienną jazdę, jest cisza. W elektryku praktycznie nie słychać pracy napędu, szczególnie przy miejskich prędkościach. Brzmi komfortowo, ale ma też drugą stronę.

Po pierwsze, kierowca gorzej „czuje” prędkość, bo brakuje charakterystycznego dźwięku silnika. Łatwiej więc przypadkiem jechać szybciej niż się wydaje. Po drugie — piesi często zwyczajnie nie słyszą nadjeżdżającego auta.

Dlatego kierowcy elektryków muszą być bardziej uważni w okolicach przejść, osiedli czy stref zamieszkania.

Styl jazdy ma większe znaczenie niż w spalinówce

Eksperci podkreślają też, iż elektryk bardzo gwałtownie pokazuje kierowcy skutki jego stylu jazdy. Agresywne przyspieszanie, częste hamowanie czy niepotrzebne skoki prędkości od razu przekładają się na spadek realnego zasięgu. Dlatego auta na prąd najlepiej „lubią” płynną jazdę i przewidywanie sytuacji na drodze. To trochę paradoksalne, ale wielu użytkowników po przesiadce do elektryka zaczyna jeździć spokojniej niż wcześniej.

Rynek używanych elektryków powoli rośnie

Z danych Autoplac.pl wynika też, iż samochody elektryczne coraz wyraźniej zaznaczają swoją obecność na rynku wtórnym.

Obecnie stanowią ponad 1% wszystkich używanych aut osobowych wystawionych na sprzedaż na platformie. W przypadku aut dostawczych udział pozostało wyższy i wynosi niemal 1,6%. To przez cały czas niewielki fragment rynku, ale trend jest wyraźny — elektryki przestają być wyłącznie samochodami „prosto z salonu”.

Elektryk wymaga trochę innego myślenia

Najważniejsza zmiana nie dotyczy jednak samego ładowania czy zasięgu. Chodzi raczej o sposób prowadzenia auta. Elektryk premiuje płynność, przewidywanie i spokojniejszą jazdę. A przy okazji gwałtownie pokazuje, iż choćby niewielkie błędy za kierownicą mogą kosztować dodatkowe kilometry zasięgu.

I właśnie dlatego wielu kierowców po czasie przyznaje, iż autem elektrycznym faktycznie „jeździ się inaczej”.

Idź do oryginalnego materiału