Przyzwyczailiśmy się już do tego, iż chińskie marki przede wszystkim konkurują ceną. Dziś jednak producenci z Państwa Środka mają znacznie większe ambicje. Coraz śmielej wchodzą w wyższe segmenty rynku i pokazują samochody, które nie mają być już tylko tańszą alternatywą dla europejskich modeli, ale realnymi rywalami dla marek premium. Chery Tiggo 9 jest tego bardzo dobrym przykładem. Za kilka ponad 200 tys. zł dostajemy dużego, 7-osobowego SUV-a z napędem plug-in hybrid, który oferuje 428 KM mocy systemowej i przyspieszenie od 0 do 100 km/h w 5,4 sekundy.
Ale to dopiero początek. Na pokładzie znajdziemy m.in. wentylowane i elektrycznie regulowane fotele w drugim rzędzie, panoramiczny dach, funkcję masażu w przednich fotelach oraz bardzo bogate wyposażenie z zakresu komfortu i bezpieczeństwa. Pod wieloma względami Tiggo 9 oferuje poziom, który do tej pory kojarzył się z dużo droższymi samochodami.
I właśnie dlatego ten model jest tak interesujący. Nie próbuje już przekonywać wyłącznie ceną — Chery chce pokazać, iż potrafi zbudować samochód nowoczesny, komfortowy i dopracowany, który realnie może konkurować z uznanymi markami.
Pozostaje pytanie: czy Chery Tiggo 9 rzeczywiście wyznacza nowy poziom wśród chińskich SUV-ów, czy za imponującą specyfikacją i bogatym wyposażeniem przez cały czas kryją się kompromisy? Sprawdziliśmy to w teście.





Jak wygląda Chery Tiggo 9?
To jest naprawdę duże auto. Chery Tiggo 9 ma długość 4810 mm, szerokość 1925 mm, wysokość 1741 mm, a rozstaw osi wynosi 2800 mm. Prześwit to 181 mm, natomiast masa własna sięga 2233 kg. W praktyce plasuje się pomiędzy Volvo XC60 a Volvo XC90, a wymiarami najbliżej mu do takich modeli jak Hyundai Santa Fe czy Skoda Kodiaq. Honda HR-V jest już o około 10 cm krótsza, podobnie jak Mitsubishi Outlander.
Przód auta robi bardzo dobre wrażenie. Mamy tutaj potężną atrapę chłodnicy z trójwymiarowym efektem i chromowanym wykończeniem oraz duży emblemat marki. Reflektory są smukłe, oczywiście w technologii LED, a całość uzupełniają wyraźnie zaznaczone wloty powietrza z dopiskiem „Performance”.
Pod względem designu nie ma tutaj niczego, co mogłoby szczególnie przykuwać uwagę, ale w przypadku tak dużych SUV-ów to raczej norma. Chery Tiggo 9 nie próbuje szokować, tylko stawia na elegancję i dobrze dobrane proporcje. Mamy duże, 20-calowe felgi oraz wykończenie okien chromowanymi listwami, a projektanci postawili przede wszystkim na czyste, nieskomplikowane linie. Zastosowano tutaj również chowane klamki, od których chińscy producenci zaczynają już powoli odchodzić.
Z tyłu również postawiono na spójność zamiast efektowności na siłę. Nie znajdziemy tu atrap wydechów, co trzeba zaliczyć na plus. Jest duża klapa bagażnika, ładnie zarysowane światła połączone listwą świetlną na całej szerokości oraz dachowy spojler, który delikatnie podkreśla sylwetkę.
Całość dopełnia lakier Aurora Green, który zdecydowanie wyróżnia się na tle palety — i naszym zdaniem to najciekawsza opcja kolorystyczna. Do wyboru pozostało kilka innych lakierów, w tym matowy, jednak wymaga on dopłaty w wysokości około 5000 zł.
Z przestrzenią bagażową nie ma problemu
Zacznijmy od bagażnika. Przy rozłożonych trzech rzędach siedzeń Chery Tiggo 9 oferuje 143 litry pojemności. Po złożeniu trzeciego rzędu przestrzeń rośnie do 819 litrów, a po złożeniu również drugiego rzędu uzyskujemy aż 2065 litrów. Co ważne, w tej konfiguracji otrzymujemy niemal całkowicie płaską podłogę, co ułatwia wykorzystanie całej przestrzeni.
W układzie pięcioosobowym bagażnik jest już naprawdę ogromny i ma bardzo foremny kształt, dzięki czemu łatwo go w pełni zagospodarować. Pod podłogą nie znajdziemy dodatkowych schowków, są natomiast haczyki na zakupy oraz oświetlenie umieszczone tylko z jednej strony — i to można uznać za jego najsłabszy element.
Z drugiej strony w praktyce najważniejsza jest tutaj sama pojemność. W tej konfiguracji bez problemu można spakować się choćby na dłuższe wakacyjne wyjazdy.








Jakość wykończenia mile zaskakuje
Pora usiąść z przodu. Deska rozdzielcza jest nowoczesna, elegancka i minimalistyczna. Widać tutaj sporo podobieństw do innych modeli marki, choćby do testowanego wcześniej Chery Tiggo 8.
Od razu uwagę zwraca jakość materiałów. Nie mówimy tu jeszcze o pełnym poziomie premium, ale wykończenie stoi na wysokim poziomie. Mamy jasną, bardzo dobrze wyglądającą tapicerkę, ładnie wkomponowany dekor imitujący drewno, rozbudowane oświetlenie ambientowe, plastikowe wstawki imitujące aluminium oraz mnóstwo miękkich, przyjemnych w dotyku tworzyw.
Drobny minus to piano black na tunelu środkowym, które łatwo łapie odciski palców i kurz, ale poza tym naprawdę trudno się tutaj do czegokolwiek przyczepić. Również spasowanie elementów nie budzi zastrzeżeń — wszystko jest dobrze złożone i sprawia solidne wrażenie.
Tu naprawdę jest przestronnie
Oczywiście to, co robi tutaj największą robotę, to ogromna przestrzeń we wnętrzu. Z przodu mamy ładnie wyglądające przednie fotele, które są elektrycznie sterowane, podgrzewane, wentylowane i wyposażone w funkcję masażu, a dodatkowo fotel kierowcy oferuje funkcję rozkładanej leżanki.
Jedyne, co można byłoby poprawić, to nieco dłuższe siedziska — te są typowe dla wielu chińskich samochodów, czyli po prostu trochę zbyt krótkie. W trasie przydałoby się również wysuwane podparcie ud, które poprawiłoby komfort na dłuższych dystansach.
Z tyłu miejsca jest naprawdę dużo. Pomimo obecności dużego dachu panoramicznego, przestrzeni nad głową nie brakuje, podobnie jak miejsca na nogi. O komfort pasażerów dbają dodatkowe nawiewy w drugim rzędzie oraz w słupkach B, szeroki podłokietnik z uchwytami na napoje i porty do ładowania urządzeń.
To jednak nie robi największego wrażenia. Najbardziej zaskakuje Chery Tiggo 9 elektrycznie regulowaną kanapą oraz możliwością zmiany kąta pochylenia siedziska. Coś takiego w samochodzie za około 200 tys. zł przez cały czas robi duże wrażenie. Do tego dochodzi podgrzewanie i wentylacja tylnej kanapy.
A jak dostać się do trzeciego rzędu? Wystarczy nacisnąć przycisk na fotelu — wtedy automatycznie odsuwa się fotel pasażera, a także drugi rząd, który dodatkowo się pochyla, co znacząco ułatwia wejście. Jest to bardzo efektowne, choć niezbyt efektywne, bo zajmuje dość dużo czasu.
Trzeci rząd, jak to zwykle bywa w tego typu SUV-ach, należy traktować raczej jako opcję awaryjną lub miejsce dla dzieci. Osoby o wzroście około 180 cm nie będą miały tam realnie komfortowych warunków do podróży.




Jak to wygląda w praktyce?
I tutaj pojawia się pewien problem, bo z jednej strony mamy bardzo dobrze zaprojektowaną kabinę, z szerokim podłokietnikiem, na którym znalazły się dwa duże miejsca na telefony — w tym jedno z bezprzewodową ładowarką o mocy 50W z funkcją chłodzenia.
Do tego dochodzą dwa uchwyty na napoje oraz panel sterowania, z którego obsługujemy m.in. wybór trybów jazdy, przełączanie między trybem elektrycznym a hybrydowym, a także szybkie włączenie podgrzewania lusterek czy nawiewu na przednią szybę.
Mamy też bardzo duży, wentylowany schowek w podłokietniku, a pod tunelem — typową dla chińskich samochodów półkę z portami USB oraz gniazdem 12 V. To bardzo wygodne i praktyczne rozwiązanie na co dzień. Jest również spory schowek przed pasażerem oraz obszerne kieszenie w drzwiach, choć niestety nie zostały one wyściełane miękkim materiałem.
I tu wracamy do sedna. Z jednej strony wiele rzeczy rozwiązano bardzo dobrze — mamy fizyczne przełączniki do sterowania fotelami, masażami czy podstawowymi funkcjami. Z drugiej jednak część obsługi przez cały czas przeniesiono do ekranu multimedialnego, co w codziennym użytkowaniu nie zawsze jest najwygodniejsze.
Niezłe, choć niewybitne multimedia
No i to jest jeden z tych elementów, do których można mieć najwięcej uwag. Trudno bowiem pochwalić rozwiązanie, w którym aby ustawić lusterka boczne, trzeba najpierw wejść w odpowiednią opcję na ekranie, a dopiero potem można je wyregulować dzięki przycisków na kierownicy. Co prawda skróty do takich funkcji znajdują się na wysuwanej od góry belce, ale nie zmienia to faktu, iż ekran info-rozrywki odpowiada tutaj adekwatnie za większość funkcji auta.
Oznacza to też, iż mamy tutaj sporo zakładek, w których znajduje się wiele funkcji. Same opisy są czytelne i dobrze zrozumiałe, ale momentami ma się wrażenie, iż niektóre opcje są zbyt głęboko ukryte i trzeba się po prostu „przeklikać”, żeby do nich dotrzeć.
Poza tym system działa jednak bardzo sprawnie — jest płynny i szybki. Ekran ma wysoką rozdzielczość i dobrze reaguje na dotyk. Fajne jest też to, iż wiele elementów możemy konfigurować podobnie jak na ekranie telefona. Na pokładzie znajdziemy bezprzewodowe Android Auto i Apple CarPlay, a także bardzo dobrą jakość obrazu z kamer 540°.
Szkoda, iż — podobnie jak w Chery Tiggo 4 — również tutaj zabrakło osobnego panelu do sterowania klimatyzacją. Wszystko obsługujemy z poziomu ekranu, co nie zawsze jest wygodne. Do tego, mimo bardzo bogatego wyposażenia, mamy jedynie dwustrefową klimatyzację automatyczną, która działa równie źle jak w innych chińskich samochodach. Co znaczy, iż często niepotrzebnie wieje zimnem, a jak tylko jest trochę wilgotno to przednia szyba momentalnie paruje.
Jeśli chodzi o cyfrowe zegary, to jest to dokładnie ten sam system, który znamy z Chery Tiggo 8, Omoda 5 czy Jaecoo 7. Wyglądają dobrze, ale nie oferują praktycznie żadnej personalizacji — nie możemy choćby zresetować średniego zużycia paliwa czy energii w sposób dowolny. Na plus trzeba natomiast zaliczyć fakt, iż po uruchomieniu nawigacji jej obraz może być wyświetlany również na zestawie wskaźników.







Co kryje się pod maską?
Chery Tiggo 9 PHEV to hybryda plug-in, która oferuje 428 KM mocy systemowej oraz 580 Nm momentu obrotowego.
Pod maską pracuje benzynowy silnik 1.5 turbo, który samodzielnie generuje 143 KM i 215 Nm. Na tym jednak nie koniec, bo układ wspierają również trzy silniki elektryczne. Dwa z nich znajdują się przy przedniej osi i rozwijają odpowiednio 102 KM oraz 170 Nm, a także 122 KM i 220 Nm. Trzeci silnik umieszczono przy tylnej osi — generuje on 238 KM i 310 Nm. Warto przy tym zaznaczyć, iż jeden z przednich silników pełni również funkcję generatora energii i rozrusznika jednostki spalinowej.
W praktyce oznacza to, iż mamy do czynienia z dużym, siedmioosobowym SUV-em wyposażonym w aż cztery jednostki napędowe współpracujące ze sobą w zależności od warunków jazdy.
Równie imponująco prezentuje się akumulator trakcyjny o pojemności 34,46 kWh. To więcej niż oferuje miejska Dacia Spring, a kilka mniej niż znajdziemy w elektrycznym BYD Dolphin Surf. Jak na hybrydę plug-in jest to naprawdę duża bateria, która pozwala pokonywać znaczące dystanse wyłącznie na napędzie elektrycznym.
Co ważne, producent umożliwił również ładowanie prądem stałym. Chery Tiggo 9 PHEV obsługuje szybkie ładowanie DC z mocą do 71 kW, co przez cały czas pozostaje rzadkością wśród hybryd plug-in dostępnych na europejskim rynku.
Jak jeździ Chery Tiggo 9 PHEV?
Jeśli spodziewacie się, iż 428-konny układ napędowy sprawi, iż ważący ponad 2,2 tony SUV będzie demonem prędkości, to nie do końca tak to wygląda. Oczywiście na papierze wszystko prezentuje się imponująco — 0–100 km/h w 5,4 sekundy to wynik, którego nie powstydziłoby się wiele sportowych aut. I faktycznie, dynamiki tutaj nie brakuje niezależnie od prędkości a wyprzedzanie to czysta przyjemność. Problem w tym, iż za kierownicą nie czuć, abyśmy prowadzili samochód o mocy blisko 430 KM.
Duży wpływ ma na to masa własna, a także sposób zestrojenia zawieszenia i układu kierowniczego. Chery Tiggo 9 zostało nastawione przede wszystkim na komfort. Zawieszenie pracuje miękko i bardzo skutecznie tłumi nierówności, dzięki czemu samochód świetnie sprawdza się podczas długich podróży i na gorszej jakości drogach.
W zakrętach gwałtownie daje jednak o sobie znać masa auta. Tiggo 9 ma wyraźnie podsterowny charakter, a mocniejsze hamowanie powoduje zauważalne nurkowanie przedniej części nadwozia. Do tego dochodzi typowy dla wielu chińskich samochodów układ kierowniczy — mocno wspomagany i niezbyt komunikatywny. Nie daje zbyt wielu informacji o tym, co dzieje się z przednimi kołami, choć jednocześnie nie można powiedzieć, aby auto nie wzbudzało poczucia bezpieczeństwa. Wręcz przeciwnie — wszystko zostało tutaj zestrojone tak, aby kierowca czuł się komfortowo i pewnie. Po prostu producent postawił na wygodę, a nie sportowe wrażenia z jazdy.







I bardzo dobrze widać to podczas jazdy w trasie. Chery Tiggo 9 jest znakomicie wyciszone. Przy 140 km/h we wnętrzu jest ciszej niż w niejednym droższym europejskim SUV-ie, co robi naprawdę duże wrażenie. Nie występuje też efekt znany z Chery Tiggo 4, gdzie uruchomienie silnika spalinowego często wiązało się z wyraźnym wzrostem hałasu.
Sam układ hybrydowy został skonstruowany w bardzo interesujący sposób. W mieście Chery Tiggo 9 zachowuje się bardziej jak samochód elektryczny niż klasyczna hybryda plug-in. W większości sytuacji za napęd odpowiada głównie tylny silnik elektryczny, a jednostka spalinowa często pełni rolę generatora energii doładowującego akumulator. Oczywiście wystarczy mocniej wcisnąć pedał przyspieszenia, aby do pracy natychmiast dołączyły pozostałe silniki elektryczne oraz jednostka benzynowa.
Trzeba jednak postawić przy tym małą gwiazdkę. Osiągi są tutaj wyraźnie powiązane ze stanem naładowania baterii. Gdy akumulator jest pełny lub mocno naładowany, Tiggo 9 imponuje elastycznością i przyspieszeniem. jeżeli jednak poziom energii spadnie, trudno oczekiwać sprintu do 100 km/h w okolicach 5 sekund. I trudno uznać to za wadę — przy tak mocno zelektryfikowanym układzie napędowym jest to po prostu naturalna konsekwencja konstrukcji.
Ale żeby nie było, iż wszystko jest tutaj tak dobre, Chery Tiggo 9 ma również kilka elementów, które wymagają dopracowania. Najwięcej zastrzeżeń mamy do systemów wsparcia kierowcy. Zarówno adaptacyjny tempomat, jak i asystent utrzymania pasa ruchu działają zbyt nerwowo.
Do tego podczas silniejszych podmuchów bocznego wiatru bardziej odczuwalny staje się charakter układu kierowniczego. Na co dzień nie przeszkadza to specjalnie, ale w takich warunkach sprawia, iż samochód nie daje tak dużego poczucia pewności jak najlepsi konkurenci.
Bardzo oszczędna hybryda
Jest jeszcze jedna rzecz, która bardzo zachęca do jazdy Chery Tiggo 9 PHEV — zużycie energii i paliwa.
Mamy tutaj naprawdę dużą baterię o pojemności 34,46 kWh, która według producenta pozwala przejechać do 148 km w trybie elektrycznym. Odebraliśmy samochód z akumulatorem naładowanym do 80% i bez większego problemu udało nam się pokonać około 110–115 km w cyklu mieszanym. Oznacza to, iż deklarowany zasięg jest jak najbardziej realny, szczególnie przy spokojniejszej jeździe.
Jak już wspomnieliśmy, Chery Tiggo 9 PHEV obsługuje szybkie ładowanie DC z mocą do 71 kW. Dzięki temu uzupełnienie energii od 30 do 80% zajmuje około 18 minut. Pokładowa ładowarka AC przyjmuje natomiast maksymalnie 6,6 kW, co oznacza, iż naładowanie takiej samej ilości energii zajmie około 5,5 godziny.
Na plus warto zaliczyć również obecność funkcji V2L (Vehicle-to-Load) o mocy 6,6 kW. Dzięki niej samochód może zasilać zewnętrzne urządzenia elektryczne, co może przydać się podczas biwakowania, pracy w terenie czy po prostu podczas wyjazdów rekreacyjnych.
Poza tym do dyspozycji mamy 70-litrowy zbiornik paliwa, dzięki czemu łączny zasięg bez problemu przekracza 1000 km. choćby po rozładowaniu akumulatora wyniki spalania pozostają bardzo dobre. W mieście zużycie paliwa wynosi zwykle 5–6 l/100 km, a podczas spokojnej jazdy miejsko-podmiejskiej bez większego problemu można zejść choćby poniżej 5 l/100 km. Jak na tak duży, siedmioosobowy SUV o mocy 428 KM, są to naprawdę imponujące rezultaty.
Najwyższe zużycie paliwa, jakie zanotowaliśmy podczas testu przy krótkich odcinkach i mniej sprzyjających warunkach, wyniosło około 7,2 l/100 km.
Równie dobrze Tiggo 9 wypada w trasie. Przy prędkości autostradowej 140 km/h samochód zużywał od 8,2 do 8,5 l/100 km, natomiast przy 120 km/h było to 7,5 – 7,8 l/100 km, co należy uznać za bardzo dobry wynik, szczególnie biorąc pod uwagę gabaryty auta, jego masę oraz osiągi. Dzięki temu Chery Tiggo 9 PHEV sprawdza się nie tylko jako komfortowy SUV do miasta, ale również jako bardzo rozsądny samochód na długie podróże.







Ile kosztuje Tiggo 9?
Chery Tiggo 9 PHEV w wersji wyposażenia Prestige kosztuje 209 900 zł i poza lakierem matowym praktycznie wszystko otrzymujemy w standardzie. Co ważne — wyposażenia absolutnie tutaj nie brakuje.
Na pokładzie znajdziemy m.in. otwierany dach panoramiczny, jasną tapicerkę ze skóry naturalnej, podgrzewane i wentylowane przednie fotele z elektryczną regulacją i funkcją masażu, a także podgrzewaną i wentylowaną tylną kanapę z elektryczną regulacją. Do tego dochodzi podgrzewana kierownica oraz podgrzewana przednia szyba.
Nie brakuje też elementów poprawiających komfort i bezpieczeństwo — mamy 20-calowe obręcze kół, system kamer 540°, dwustrefową klimatyzację, reflektory LED, wyświetlacz przezierny z rozszerzoną rzeczywistością oraz system audio Sony.
Multimedia oparto na 15,6-calowym ekranie, a na liście wyposażenia znajdziemy również elektrycznie sterowaną klapę bagażnika, aktywny tempomat oraz bezprzewodowe Android Auto i Apple CarPlay.
I to jest coś, z czym trudno komukolwiek rywalizować. „Ukochana” przez Polaków Skoda Kodiaq w wersji PHEV to wydatek od 209 800 zł, ale pod względem wyposażenia i jakości wykończenia plasuje się o poziom lub dwa niżej. Hyundai Santa Fe w zwykłej hybrydzie kosztuje od 209 900 zł, ale jeżeli chcielibyśmy skonfigurować wersję porównywalną z Tiggo 9, musielibyśmy wydać blisko 300 tys. zł.
Ciekawą alternatywą dla Chery Tiggo 9 może być debiutujący w Polsce MG S9 PHEV, który jest samochodem jeszcze większym od Tiggo 9, równie dobrze, a być może choćby lepiej wykończonym i startuje od 181 900 zł.
Chery Tiggo 9 PHEV – nasza opinia
Chery Tiggo 9 PHEV to samochód, który bardzo łatwo polubić. Nie dlatego, iż jest pozbawiony wad, bo te oczywiście się znajdą. System multimedialny momentami wymaga zbyt wielu kliknięć, klimatyzacja mogłaby działać lepiej, a układ kierowniczy nie daje takiej precyzji i informacji zwrotnej jak europejscy konkurenci.
Tyle iż kiedy zaczniemy wyliczać zalety, lista robi się zdecydowanie dłuższa. Mamy świetnie wyciszone wnętrze, ogromną ilość miejsca w każdym rzędzie siedzeń, bardzo wysoką jakość wykończenia, bogate wyposażenie, komfortowe fotele z funkcją masażu, dużą baterię, niskie zużycie paliwa i napęd plug-in hybrid o mocy 428 KM, który sprawdza się zarówno w mieście, jak i podczas długich tras.
Największe wrażenie robi jednak to, jak kompletne jest to auto. Chery Tiggo 9 PHEV nie próbuje być sportowym SUV-em ani technologicznym pokazem możliwości. Zamiast tego skupia się na tym, czego oczekuje większość kierowców — komforcie, przestrzeni, wyposażeniu i niskich kosztach codziennej eksploatacji.
Po kilku dniach spędzonych za kierownicą trudno oprzeć się wrażeniu, iż największym atutem tego modelu nie jest ani moc, ani wyposażenie, ani choćby atrakcyjna cena. Największą zaletą jest to, iż na co dzień po prostu bardzo dobrze się z nim żyje.
Jeżeli szukacie dużego, rodzinnego SUV-a plug-in hybrid w okolicach 200 tys. zł, Chery Tiggo 9 PHEV jest dziś jedną z najciekawszych propozycji na rynku. I co najważniejsze — nie broni się wyłącznie specyfikacją czy wyposażeniem, ale również tym, jak wypada w codziennym użytkowaniu.
| Silnik benzynowy | |
| Silnik: | benzynowy, turbodoładowany, pojemność 1499 ccm |
| Maksymalna moc: | 143 KM |
| Maksymalny moment obrotowy: | 215 Nm |
| Silnik elektryczny | |
| Moc maksymalna silnika EM1: | 102 KM |
| Maksymalny moment obrotowy EM1: | 170 Nm |
| Moc maksymalna silnika EM2: | 122 KM |
| Maksymalny moment obrotowy silnika EM2: | 220 Nm |
| Moc maksymalna tylnego silnika EM3: | 238 KM |
| Maksymalny moment obrotowy tylnego silnika EM3: | 310 Nm |
| Układ hybrydowy | |
| Maksymalna moc: | 428 KM |
| Maksymalny moment obrotowy: | 580 Nm |
| Skrzynia biegów i napęd: | automatyczna 3DHT, napęd na cztery koła |
| Przyspieszenie 0 – 100 km/h: | 5,4 s |
| Prędkość maksymalna: | 180 km/h |
| Średnie zużycie paliwa: | 6,0 l/100 km |
| Pojemność zbiornika paliwa: | 70 l |
| Wymiary (dł./wys./szer.): | 4810/1741/1925 |
| Pojemność bagażnika: | 143/819/2065 l |













