BMW Group zaczyna stosować w seryjnej produkcji technologię, która jeszcze niedawno kojarzyła się raczej z laboratoriami niż z fabryką samochodów. W zakładzie w Lipsku uruchomiono system pomiarowy wykorzystujący fale terahercowe do kontroli grubości lakieru na plastikowych elementach nadwozia. System nosi nazwę „Irys” i działa już na końcu linii produkcyjnej.
W praktyce wygląda to tak, iż roboty wyposażone w czujniki skanują elementy i mierzą warstwy lakieru bez kontaktu. Analiza odbitych fal trwa kilka sekund, a wyniki pozwalają określić grubość powłok z dokładnością do mikrometrów. Zmiana jest dość konkretna, bo zastępuje dotychczasową metodę kontroli.
Do tej pory sprawdzanie jakości lakieru wiązało się z ręcznym pobieraniem próbek i ich fizycznym uszkadzaniem. Elementy trafiały pod skalpel i mikroskop, co oznaczało zarówno stratę materiału, jak i ograniczoną możliwość kontroli całej produkcji. Nowy system eliminuje ten etap.
Pomiary są bezinwazyjne, powtarzalne i wykonywane bezpośrednio w procesie produkcyjnym. Dane trafiają cyfrowo do systemu, co pozwala szybciej wykrywać odchylenia i reagować jeszcze na linii produkcyjnej, a nie dopiero po fakcie.
BMW podkreśla też, iż to kolejny krok w stronę pełnej cyfryzacji lakierni elementów z tworzyw sztucznych w Lipsku. Wcześniej wprowadzono tam już automatyczną kontrolę powierzchni, a teraz dochodzi warstwa pomiarów grubości lakieru.
W tle pozostało jeden kierunek rozwoju — analiza danych. Zebrane pomiary mają być w przyszłości wykorzystywane także przez systemy oparte na sztucznej inteligencji, które pomogą wychwytywać trendy i potencjalne odchylenia w procesie. Na razie Lipsk staje się więc miejscem, gdzie tradycyjna kontrola jakości powoli ustępuje miejsca cyfrowym pomiarom „w locie”.












