Audi S5 Sportback to fantastyczny sportowy sedan. Oferuje imponujące osiągi, napęd na cztery koła i zachwycający styl coupé. A do tego praktyczność klasycznego sedana i pełno wyposażenia na pokładzie. Ten konkretny egzemplarz ma mnóstwo dodatkowych pakietów, a ponadto poprzedni właściciel zainstalował w środku ulubiony dodatek polskich kierowców.
Inżynieryjne dzieło Audi
Audi S5 generacji B9 stanowiło swoisty powrót do korzeni. Niemiecka firma zdecydowała się porzucić kompresor na rzecz pojedynczej turbosprężarki. Podobnie jak większe silniki V8 z modeli RS6, czy RS7, również silnik V6 wykorzystywał tutaj konfigurację „gorącego, wewnętrznego widlastego” układu. W nim turbosprężarka, kolektory wydechowe i kanały wydechowe umieszczone są wewnątrz widlastego układu silnika.
To jednak nie koniec zmian, jakie wprowadzili niemieccy inżynierowie w tym samochodzie. S5 z tych roczników otrzymało nową 8-biegową skrzynię biegów ZF, która zastąpiła poprzednią, 7-biegową, dwusprzęgłową. Zdaniem Audi, to pozwoliło na osiągnięcie sprintu od 0 do 100 km/h w zaledwie 4,2 sekundy.
3-litrowy, turbodoładowany silnik V6 generuje moc 349 koni mechanicznych w wersji fabrycznej. Jednakże, ten konkretny egzemplarz otrzymał sporo modyfikacji, więc jego moc może być choćby wyższa. Ale sprzedający nie udostępnił wykresu z hamowni na potwierdzenie tego faktu. Wśród najbardziej znaczących modyfikacji możemy wymienić nowy sterownik ECU, intercooler, katalizatory wyścigowe, czy 20-calowe felgi Neuspeed RS. Trzeba przyznać, iż samochód wygląda na nich po prostu świetnie.
Świetne wyposażenie i niska cena
Jak wspomnieliśmy powyżej, ten model Audi S5 z 2019 roku jest świetnie wyposażony. Lista obejmuje m. in. pakiet sportowy S (czerwone zaciski hamulcowe, sportowe zawieszenie, czy tylny dyferencjał). Ale także znajdziemy tu reflektory LED z przodu i z tyłu, tapicerkę ze skóry Nappa, czy wiele elementów wykończenia z włókna węglowego. Za doznania muzyczne odpowiada system nagłośnienia Bang & Olufsen.
Ta oferta wygląda zbyt dobrze, żeby mogła być prawdziwa… Ale uwierzcie nam, iż jest. Co więcej, samochód wcale nie ma dużego przebiegu. W 6 lat jego właściciel przejechał nim zaledwie 100 000 kilometrów. A mimo to, cena wynosi tylko 114 000 złotych. To kolejne potwierdzenie, iż klienci szukający bardziej prestiżowych samochodów, powinni choć rozważyć sprawdzenie swojego wymarzonego egzemplarza z USA.